EIT: Mydlenie oczu

    EIT: Mydlenie oczu

    Konrad Szymański

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    W związku z porażką starań Wrocławia o siedzibę Europejskiego Instytutu Technologicznego najwyraźniej wchodzimy w etap mydlenia oczu.
    Materiały podobne
    Deklaracje ministerstwa nauki, dotyczące uzyskania gwarancji politycznych dla umiejscowienia we Wrocławiu jednego z pierwszych Węzłów Wiedzy i Innowacji (WWI), nie mogą być traktowane serio. O lokalizacji WWI będzie decydowała Rada Zarządzająca EIT, złożona z wybitnych przedstawicieli europejskiej nauki i biznesu. Członkowie Rady będą osobiście firmowali decyzje o lokalizacji WWI i trudno wyobrazić sobie, by ulegali naciskom politycznym, płynącym z Komisji Europejskiej lub rządów państw członkowskich. Osoby powołane w skład Rady Zarządzającej zapewne będą bliżej związane z interesami wiodących ośrodków naukowych. Jedyne, co dziś możemy zrobić, to złożyć dobry wniosek, który zyska poparcie Rady. A obiecywane polityczne gwarancje możemy włożyć między bajki.

    Opowiadanie o gwarancjach, które w trudzie wypracowuje dziś rząd, to niejedyny przykład poprawiania sobie samopoczucia za wszelką cenę. Niedawno Jacek Protasiewicz powiedział, że "już rozpoczynając starania o EIT, w najwęższym gronie, tu, we Wrocławiu, realnie ocenialiśmy sytuację i uznawaliśmy, że warto walczyć o centralę, nawet tylko po to, by mieć chociaż tzw. węzeł wiedzy, czyli jedną z części Instytutu". ("Polska-Gazeta Wrocławska, 9 czerwca 2008). Ta deklaracja graniczy z jasnowidzeniem. Wspomniane rozpoczęcie prac mogło nastąpić najpóźniej w 2005 roku, kiedy w ramach przeglądu strategii lizbońskiej pierwszy raz padł pomysł powołania EIT. Wtedy miał on być jednolitą instytucją z jedną siedzibą główną i prawem do nadawania tytułów naukowych. Dopiero w 2006 roku pojawiły się WWI, jako zapowiedź decentralizacji działań Instytutu. Ale wtedy nasze starania były przecież już rozpędzone.





    Kiedy w 2005 roku pojawił się pomysł EIT we Wrocławiu, Polska finalizowała negocjacje dotyczące umieszczenia siedziby innej agencji centralnej UE w Warszawie - FRONTEX-u. Ostrzeżenia, formułowane m.in. przeze mnie, że trudno wyobrazić sobie dwie instytucje centralne w jednym nowym kraju członkowskim, były lekceważone. Lekceważenie tej okoliczności to dobra ilustracja braków strategicznych tej kampanii - właśnie ten argument przesądził o porażce Wrocławia w staraniach o EIT. W ostatniej fazie negocjacji dyplomaci węgierscy użyli zaskakującego argumentu. Podobno przedstawiciele polskiego rządu w czasie negocjacji dotyczących FRONTEX-u w 2004 roku obiecali Węgrom poparcie dla ich starań przy najbliższej okazji. Tą okazją okazał się EIT. Jeśli to prawda, to utajnienie tego oznacza nielojalność rządu Belki, a w praktyce Ryszarda Kalisza, wobec miasta i regionu i swoich następców na poziomie rządowym.
    Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że potrzebne jest lepsze planowanie i koordynacja działań miasta i regionu z rządem i krajowymi ośrodkami politycznymi. W przypadku EIT oczywistych braków strategicznych nie udało się nadrobić w trakcie realizacji kampanii.

    ***
    Konrad Szymański - dolnośląski europoseł PiS

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama