O Japończyku, który zakochał się w Królu Maciusiu Pierwszym

    O Japończyku, który zakochał się w Królu Maciusiu Pierwszym

    Robert Migdał

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Hajime Watanabe całymi dniami siedział w swoim biurze w Tokio i nadzorował pracę satelit. Do dnia, kiedy przeczytał "Króla Maciusia Pierwszego". Zakochał się w twórczości Janusza Korczaka i przyleciał do Polski, żeby nauczyć się czytać jego książki w oryginale.
    Watanabe ma 57 lat. Sportowy garnitur. Lekka siwizna przebija spod czarnych włosów. Cały czas się uśmiecha od ucha do ucha, mrużąc przy tym oczy.
    Bajka o Królu Maciusiu wpadła mu w ręce 10 lat temu.
    - Całe życie byłem tzw. umysłem ścisłym. Skończyłem elektrotechnikę, pracowałem w firmie zajmującej się przesyłaniem informacji przez satelity - opowiada Watanabe.

    Dzień w dzień patrzył w monitory, masę kolorowych przycisków, czytał raporty, pilnował tego, co się dzieje i zmienia z godziny na godzinę na ekranie komputera.
    Techniczna nuda, oczywiście dla kogoś, kto nie lubi elektroniki, matematyki i całej nowoczesności. Hajime też powoli zaczęło to nudzić. Zaczął studia pedagogiczne w Tokio. I wtedy w ręce wpadł mu "Król Maciuś Pierwszy" i kilka innych książek Janusza Korczaka.

    - Wrażenie zrobiło na mnie "Jak kochać dziecko". Trudna, ale przejmująca książka. Jak czytam Korczaka, to od razu mi się robi lepiej na duszy, doznaję takiego wewnętrznego oczyszczenia. Zwłaszcza gdy czytam, że "to nie forma ma znaczenie, tylko duch człowieka" - opowiada Watanabe. - To wzór do naśladowania. To, co robił, jak się zachowywał, to inspiracja dla mnie, jak żyć, jak przeżyć swoje życie - dodaje.

    Przeczytał wszystkie książki Korczaka przetłumaczone na język japoński.
    - Ale to mi nie wystarczyło. Chciałem więcej: przede wszystkim przeczytać wszystkie książki w oryginale, żeby lepiej je zrozumieć, a po drugie, odwiedzić miejsca związane z Januszem Korczakiem: dom dziecka w Warszawie, w którym pracował, Treblinkę, gdzie zginął - opowiada.

    Z dnia na dzień zwolnił się z pracy, sprzedał dom w Japonii, spakował wszystkie rzeczy do kartonów, pożegnał się z bliższą i dalszą rodziną, po czym ruszył do Polski.
    - Dobrze, że jestem kawalerem, boby mnie jeszcze żona nie puściła, a tak powiedziałem "do zobaczenia" i ruszyłem w drogę - wspomina. - Znajomi mocno się dziwili: "Jak tak można? Masz 47 lat. Niemłody jesteś". A ja jakiś "pokręcony" jestem. Moje życie nigdy nie idzie prostą drogą, zawsze skręcam na boki, czegoś szukam - dodaje.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Super Hajime

      Tina&Piero (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 66 / 37

      Przemiły i inteligenty człowiek, który świetnie gotuje. Pozdrawiamy cię z Włoch i czekamy na twoją wizytę!!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Super Hajime

      Justyna (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 62 / 59

      Przemiły i inteligenty człowiek, który świetnie gotuje. Pozdrawiamy cię z Włoch i czekamy na twoją wizytę!!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Super człowiek!

      studentPWR (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 56 / 40

      Niesamowity człowiek, często uśmiechnięty, skoro do rozmów z polakami, o tym że świetnie uczy japońskiego nie muszę wspominać :) Życzę mu dużo szczęścia w życiu we Wrocławiu!

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama