Piękne cerkwie z Łemkowszczyzny powstają w legnickim...

    Piękne cerkwie z Łemkowszczyzny powstają w legnickim mieszkaniu

    RED

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Na zbudowanie jednej cerkwi Michał Warchił poświęca 200 godzin
    1/8
    przejdź do galerii

    Na zbudowanie jednej cerkwi Michał Warchił poświęca 200 godzin ©Piotr Krzyżanowski

    - Do tej pracy trzeba mieć straszną cierpliwość i precyzję - zwierza się pan Michał. - Nie rzucam talerzami, gdy zepsuję robótkę. Zaczynam robić drugą. Bo ta praca mnie relaksuje, uspokaja. Tak jak jazda samochodem.

    Pan Michał ma 67 lat. Pochodzi z Łemkowszczyzny, spod Jasła. Jest emerytowanym rolnikiem. Pracował jako gleboznawca. Od przeszło 30 lat mozolnie tworzy swoje ukochane cerkwie. Ma ich już 23 w swojej kolekcji. Właśnie po raz pierwszy pokazuje je w Legnicy, w holu teatru.
    - Zawsze lubiłem majsterkować - opowiada. - Wychowałem się w kulturze łemkowskiej. Podczas wyjazdu w rodzinne strony urzekły i zafascynowały mnie cerkwie. Zacząłem o nich czytać. A może uda mi się je zrobić w miniaturze? - pomyślałem.

    Pierwsze podejście było niewypałem. Zaczął budować makietę cerkwi z Bardejova na Słowacji. Felerna konstrukcja wylądowała w koszu na śmieci. Potem już było lepiej.
    Budowanie cerkwi pan Michał rozpoczyna od obejrzenia świątyni. Robi zdjęcia, a syn ją mierzy, żeby zachować proporcje. Świątynie wyszukują podczas wakacyjnych wypadów na Łemkowszczyznę.

    Najlepszym materiałem na cerkiew jest drewno, które nie ma słoi: czereśnia albo brzoza. Gdy znajdzie już niewielkie klocki, nosi je do stolarza. Ten tnie je na maleńkie pasemka.
    - Pracę zaczynam od zrobienia makiety ze sklejki - mówi pan Michał. - Potem oklejam ją gontami. Są bardzo cienkie. Mają 2 milimetry szerokości i mniej niż pół milimetra grubości. To bardzo precyzyjna robota.

    Mieszka w bloku. Jego warsztat to stolik i miniaturowe maszyny, które sam zmajstrował. Na zbudowanie cerkwi poświęca 200 godzin. Ale nie pracuje codziennie. Tworzenie jednej trwa więc około trzech miesięcy.

    - W moich rodzinnych stronach jest wiele XVIII- i XIX- wiecznych drewnianych świątyń - opowiada Michał Warchił. - Niektóre są zamknięte, inne są teraz świątyniami katolickimi, dzięki czemu ocalały.
    Jego modele były pokazywane już w muzeach w Szczecinie, Gorzowie Wlkp. czy Poznaniu. W Legnicy tylko raz, podczas Wigilii Narodów, czyli świątecznego spotkania legnickich mniejszości. - Wszyscy byli wtedy zajęci sobą i na moje cerkwie mało kto spojrzał - uśmiecha się modelarz.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama