Rodzina Anny Walentynowicz nie rozpoznała jej zwłok

    Rodzina Anny Walentynowicz nie rozpoznała jej zwłok

    MON

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Rodzinna Anny Walentynowicz nie rozpoznała zwłok legendarnej opozycjonistki, która zginęła w katastrofie smoleńskiej. O tym, że ciało, które na wniosek rodziny, wydobyto z grobu na gdańskim cmentarzu Srebrzysko nie należy do Anny Walentynowicz poinformował jej syn. Badanie DNA zwłok prowadzi wrocławski Zakład Medycyny Sądowej.
    - Nie mogę komentować informacji, które przekazuje rodzina śp. Anny Walentynowicz. Czekamy na opinię biegłych, która ma zostać wydana do 7 dni. Całość badania będzie przeprowadzona we Wrocławiu, później uzupełniające badanie przeprowadzą biegli z Bydgoszczy - mówi płk. Zbigniew Rzepa z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

    Badania we Wrocławiu nadzoruje kierownik wrocławskiego zakładu prof. Barbara Świątek. Na razie nie udało nam się z nią skontaktować.

    Czytaj także

      Komentarze (11)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Parlamentowi Europejskiemu ani Warszawie nie jest potrzebne ciało Anny Walentynowicz

      zamilknijcie bezrozumne lemingi (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 30 / 22

      Tekst z portalu Głos Rosji

      O Annie Walentynowicz, znanej w Polsce aktywistce politycznej, urodzonej w 1929 roku i zmarłej w katastrofie pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku, nie chcą wspominać...rozwiń całość

      Tekst z portalu Głos Rosji

      O Annie Walentynowicz, znanej w Polsce aktywistce politycznej, urodzonej w 1929 roku i zmarłej w katastrofie pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku, nie chcą wspominać ani w Warszawie, ani w biurze przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Martina Schulza, przedstawiciela SPD. Adwokat Stefan Hambura reprezentujący interesy rodziny Anny Walentynowicz w nadzwyczajnym trybie zwrócił się do parlamentu Unii Europejskiej i przewodniczącego Martina Schulza z prośbą o pomoc w kontroli ekshumacji zwłok Anny Walentynowicz, która ma odbyć się w poniedziałek 17 września w Gdańsku oraz w czynnościach poekshumacyjnych 18 września w Warszawie.

      Polski prokurator wojskowy nie zgodził się na przeprowadzenie ekspertyzy zwłok Anny Walentynowicz przez światowej sławy lekarza medycyny sądowej Michaela Badena. Niejasne pozostaje, w jakich warunkach zostanie przeprowadzona ekshumacja. Sprawa nabiera widocznego charakteru politycznego. Szef Parlamentu Europejskiego i jego pracownicy, którzy z zadziwiającą lekkością zrezygnowali z wysłania do Gdańska obserwatora, zachowują milczenie.

      Szara Eminencja „Solidarności”

      Anna Walentynowicz była w „Solidarności” tak samo ważną postacią, jak i Lech Wałęsa. Spawaczka i operatorka dźwigu w gdańskiej stoczni, w latach 80-ych wystąpiła z „Solidarności” na znak niezgody na zachowanie Lecha Wałęsy. Jej sprawa wciąga nas w mętną przeszłość polskiego rządu i przypomina o wystąpieniach przeciw generałowi Jaruzelskiemu i o zabójstwie w 1984 roku księdza Jerzego Popiełuszki.

      Zakaz polskiego rządu

      Rodzina zmarłej od 2010 roku boryka się z zakazem polskiego rządu na wskrycie grobów ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. Z wyjątkiem trzech rodzin, nikt nie wie z pewnością, czy to rzeczywiście ciała ich bliskich znajdują się w grobach. Kiedy krewni Walentynowicz po raz kolejny nie otrzymali zgody od prokuratora wojskowego Warszawy, zwrócili się do mecenasa Stefana Hambury. On miał poprosić przewodniczącego Parlamentu Europejskiego o zapewnienie ochrony oraz kontrolę ekspertyzy zwłok Anny Walentynowicz, a także skierować swojego przedstawiciela na ekshumację.

      Zadzwiające lekceważenie

      Przez dwa dni próbowałem skontaktować się z biurem Martina Schulza, aby otrzymać jasną odpowiedź od niego samego lub od jego rzecznika Armina Machmera. Przez telefon pracownik biura Martina Schulza Marie-Jeanne Olejniczak odpowiedziała: „Rozpatrujemy Pana zapytanie. Wszyscy mamy wiele pracy... Ja przekażę tę sprawę panu Arminowi Machmerowi” i odłożyła słuchawkę. Potem usłyszałem, jak urzędnicy Unii Europejskiej otrzymujący bardzo wysokie pensje śmieją się z podatników i lekceważąco traktują swoje obowiązki.

      Ci, którzy myślą, że w biurze Martina Schulza ich interesy są reprezentowane w godny sposób, niech zastanowią się nad dialogiem tej pani i jej kolegów:

      „...a, ten... dziwny. Nie wyświetla się nam jego numer telefonu, a on widzi nasze fotografie na stronie. My go nie widzimy... A poza tym, on wczoraj powiedział „trup”, wyobrażasz sobie? A przecież trzeba mówić „trup ofiary”... coś go zadziwiło... ci dziennikarze, którzy piszą na straszne tematy... żadnego szacunku dla zmarłych... Bardzo dziwne... W każdym razie, powiedziałam Arminowi, że jakiś wariat dzwonił i pytał o trupa... Armin go posłał... i teraz on już do niego nie dzwoni...” Potem słychać było, jak włączyła parlamentarny kanał, na którym występował Nigel Farage... i wreszcie prawidłowo odłożyła słuchawkę.

      Odpowiedź przyszła po trzech dniach. Martin Schulz odmówił wysłania obserwatora na ekshumację Anny Walentynowicz. Jej rodzina pozostała bez wsparcia przed polskimi władzami. Ale wyrazy współczucia złożył pracownik słuzby prasowej Martina Schulza, Marcin Grajewski.

      List Martina Schulza

      http://polish.ruvr.ru/2012_09_15/Anna-Walentynowicz/

      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Parlamentowi Europejskiemu ani Warszawie nie jest potrzebne ciało Anny Walentynowicz

      zamilknijcie bezrozumne lemingi (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 24 / 25

      Tekst z portalu Głos Rosji

      O Annie Walentynowicz, znanej w Polsce aktywistce politycznej, urodzonej w 1929 roku i zmarłej w katastrofie pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku, nie chcą wspominać...rozwiń całość

      Tekst z portalu Głos Rosji

      O Annie Walentynowicz, znanej w Polsce aktywistce politycznej, urodzonej w 1929 roku i zmarłej w katastrofie pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku, nie chcą wspominać ani w Warszawie, ani w biurze przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Martina Schulza, przedstawiciela SPD. Adwokat Stefan Hambura reprezentujący interesy rodziny Anny Walentynowicz w nadzwyczajnym trybie zwrócił się do parlamentu Unii Europejskiej i przewodniczącego Martina Schulza z prośbą o pomoc w kontroli ekshumacji zwłok Anny Walentynowicz, która ma odbyć się w poniedziałek 17 września w Gdańsku oraz w czynnościach poekshumacyjnych 18 września w Warszawie.

      Polski prokurator wojskowy nie zgodził się na przeprowadzenie ekspertyzy zwłok Anny Walentynowicz przez światowej sławy lekarza medycyny sądowej Michaela Badena. Niejasne pozostaje, w jakich warunkach zostanie przeprowadzona ekshumacja. Sprawa nabiera widocznego charakteru politycznego. Szef Parlamentu Europejskiego i jego pracownicy, którzy z zadziwiającą lekkością zrezygnowali z wysłania do Gdańska obserwatora, zachowują milczenie.

      Szara Eminencja „Solidarności”

      Anna Walentynowicz była w „Solidarności” tak samo ważną postacią, jak i Lech Wałęsa. Spawaczka i operatorka dźwigu w gdańskiej stoczni, w latach 80-ych wystąpiła z „Solidarności” na znak niezgody na zachowanie Lecha Wałęsy. Jej sprawa wciąga nas w mętną przeszłość polskiego rządu i przypomina o wystąpieniach przeciw generałowi Jaruzelskiemu i o zabójstwie w 1984 roku księdza Jerzego Popiełuszki.

      Zakaz polskiego rządu

      Rodzina zmarłej od 2010 roku boryka się z zakazem polskiego rządu na wskrycie grobów ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. Z wyjątkiem trzech rodzin, nikt nie wie z pewnością, czy to rzeczywiście ciała ich bliskich znajdują się w grobach. Kiedy krewni Walentynowicz po raz kolejny nie otrzymali zgody od prokuratora wojskowego Warszawy, zwrócili się do mecenasa Stefana Hambury. On miał poprosić przewodniczącego Parlamentu Europejskiego o zapewnienie ochrony oraz kontrolę ekspertyzy zwłok Anny Walentynowicz, a także skierować swojego przedstawiciela na ekshumację.

      Zadzwiające lekceważenie

      Przez dwa dni próbowałem skontaktować się z biurem Martina Schulza, aby otrzymać jasną odpowiedź od niego samego lub od jego rzecznika Armina Machmera. Przez telefon pracownik biura Martina Schulza Marie-Jeanne Olejniczak odpowiedziała: „Rozpatrujemy Pana zapytanie. Wszyscy mamy wiele pracy... Ja przekażę tę sprawę panu Arminowi Machmerowi” i odłożyła słuchawkę. Potem usłyszałem, jak urzędnicy Unii Europejskiej otrzymujący bardzo wysokie pensje śmieją się z podatników i lekceważąco traktują swoje obowiązki.

      Ci, którzy myślą, że w biurze Martina Schulza ich interesy są reprezentowane w godny sposób, niech zastanowią się nad dialogiem tej pani i jej kolegów:

      „...a, ten... dziwny. Nie wyświetla się nam jego numer telefonu, a on widzi nasze fotografie na stronie. My go nie widzimy... A poza tym, on wczoraj powiedział „trup”, wyobrażasz sobie? A przecież trzeba mówić „trup ofiary”... coś go zadziwiło... ci dziennikarze, którzy piszą na straszne tematy... żadnego szacunku dla zmarłych... Bardzo dziwne... W każdym razie, powiedziałam Arminowi, że jakiś wariat dzwonił i pytał o trupa... Armin go posłał... i teraz on już do niego nie dzwoni...” Potem słychać było, jak włączyła parlamentarny kanał, na którym występował Nigel Farage... i wreszcie prawidłowo odłożyła słuchawkę.

      Odpowiedź przyszła po trzech dniach. Martin Schulz odmówił wysłania obserwatora na ekshumację Anny Walentynowicz. Jej rodzina pozostała bez wsparcia przed polskimi władzami. Ale wyrazy współczucia złożył pracownik słuzby prasowej Martina Schulza, Marcin Grajewski.

      List Martina Schulza

      http://polish.ruvr.ru/2012_09_15/Anna-Walentynowicz/

      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Jasna dupa!!!

      sk (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 16 / 13

      A jak ktokolwiek mógłby rozpoznać zwłoki ofiary katastrofy lotniczej, dwa lata po pochówku???

      Co za idiotyczny tekst!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      przypominam

      że (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 33 / 6

      Jarosław też brata nie poznał

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      wspołczuje rodzinie i patologom sadowym...

      długo_pis (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 30 / 29

      jedni i drudzy musza ponownie przechodzic przez to samo... a grob ofiar katastrofy jest na lotnisku w smolensku gdzie zgineli.... przeciez niektore szczatki wydobywano przeszukujac ziemie do...rozwiń całość

      jedni i drudzy musza ponownie przechodzic przez to samo... a grob ofiar katastrofy jest na lotnisku w smolensku gdzie zgineli.... przeciez niektore szczatki wydobywano przeszukujac ziemie do glebokosci metrazwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      TIA... KOPACZOWA KOPAŁA OSOBIŚCIE

      w sejmie o tym mówiła (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 17 / 11

      co za durnoty tu piszą

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ćwana wypowiedz

      jo (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 26 / 20

      trzeba zrobić troszkę szumu, no to nir rozpoznali, potem powiedzą że mineło dwa lata i dlatego nierozpoznali

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      goal

      goal (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 33 / 24

      przeciez po katastrofie smolenskiej bliscy mieli obowiazek identyfikacji ciala wiec jezeli wtedy sie pomylili to ich problem!!!!!!


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      goal

      drukowanymi (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 17 / 21

      TRUMNY PRZYLECIAŁY Z ROSJI ZAPLOMBOWANE A PROKURATURA NIE POZWOLIŁA ICH OTWORZYĆ.

      Czy tu pisują idioci, czy agentura ?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      a co mogli poznać

      ??? (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 21 / 10

      skoro ciało od 2 lat leżało pod ziemią???


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia

      (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 35 / 32

      a wcześniej ciało zostało zmasakrowane przez rozpadający się samolot ... biedni ci ludzie, biedni

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama