"Spieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą", a kochać ich to, w imię "wiary, która działa przez miłość"/Gal 5,6/, modlić się za nich w każdym czasie, a zwłaszcza, gdy odchodzą.
Gdy 13 marca 1956 roku umierał Bolesław Bierut, przebywający w areszcie Kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Polski, miał dziwny sen, w którym razem z Bierutem szedł długą ulicą. Bierut przyłączył się do Kardynała, a potem odszedł gdzieś w bok. Gdy rano Kardynał dowiedział się o jego śmierci, był wstrząśnięty i wieczorem zapisał w swoim dzienniku: "Tyle razy w ciągu swego więzienia modliłem się za Bolesława Bieruta.
Oglądałem się za nim we śnie - i nie zapomnę o pomocy modlitwy. Może wszyscy o nim zapomną rychło, może się go wkrótce wyrzekną, jak dziś wyrzekają się Stalina - ale ja tego nie uczynię. Tego wymaga ode mnie moje chrześcijaństwo."
Nadzieja pełna radości i radość wynikająca z pokoju i z tej nadziei pozwalają patrzeć na przemijanie i własną śmierć z pewnym dystansem, i w imię "wiary, która działa przez miłość"/Gal 5,6/ spożytkować ją dla dobra innych, nawet wtedy, gdy już jesteśmy po tamtej stronie egzystencji.
W powieści Pandelisa Prevelakisa "Słońce śmierci" stara Greczynka, ciotka Rusaki, mówi przed śmiercią do Jorgakisa, chłopca, którym się opiekowała po śmierci jego matki: "Kiedy umrę, zasadź oliwkę na środku mogiły, żeby wchłonęła mnie swymi korzeniami, a z owocu, jaki wyda co roku, zapalisz lampkę" - lampkę, która będzie płonąć dla innych!
Ta nadzieja pełna radości i radość pełna tej nadziei, płynąca z misterium paschalnego, pozwala także cieszyć się na co dzień nie tylko każdym dniem, który jest w końcu darem niebios, ale także rzeczami, które często uważamy za małe i niepozorne.
Wanda Rutkiewicz, która gdzieś tam wspina się po niebieskich szczytach w "niebie nowym i ziemi nowej", pisała, że trzeba się cieszyć "wszystkim: i życiem, i kubkiem gorącej herbaty, chwilą odpoczynku, podmuchem ciepłego wiatru, zapa- chem rozgrzanej w słońcu skały i tysiącem innych, równie prostych rzeczy".
A "prostą rzeczą", ale jakże piękną, może być nawet róża, o której Anna Achmatowa tak pisała w wierszu "Ostatnia róża /Posliedniaja roza/":
"Wszystko mi odbierz, Panie, do ostatka,
Tylko mi różę zostaw, bym znów zbierać
Mogła jej świeżość z wilgotnego płatka".
Kiedyś w ramach Poradni Teologicznej młody człowiek zadał takie pytanie: "Smutek smutkiem, bo śmierć nie jest wesoła, ale jeżeli wierzymy, że Chrystus zmartwychwstał i że my także zmartwychwstaniemy, to dlaczego tej wiary nie widać w obrzędach pogrzebowych, które zawsze są przygnębiające? Dlaczego - na przykład - nie śpiewa się na pogrzebach pieśni wielkanocnych, chociażby "Zwycięzca śmierci, piekła i szatana"? I młody człowiek miał i ma rację: dlaczego tej wiary i tej nadziei, i tej radości nie widać tam, gdzie rzeczywiście przeżywa się przemijanie, a jednocześnie trwa ciągle i nieustannie czas łaski?
A zatem "radujcie się w Panu" - "śpiewając i wysławiając Pana w waszych sercach"/Ef 5,19/ - jak zachęca Apostoł Paweł. A więc muzyka i śpiew! I mądre zdanie Elie Wiesela: "Śpiew jest drabiną Jakubową, o której aniołowie zapomnieli na ziemi".
A jeżeli tak, to wstępujmy tą drabiną do nieba... Szczególnie teraz, w Adwencie!
"Gazeta Wrocławska" Dział Prenumeraty ul. św. Antoniego 2/4 wejście B, III piętro 50-073 Wrocław 071 374 81 15 p.jastrzebska@ gazeta.wroc.pl Prenumerata domowa Prenumerata teczkowa
Reklama:
"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy ul. św. Antoniego 2/4 wejście B, III piętro 50-073 Wrocław 71 374 82 49 faks 071 374 81 35
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.