Policjant, pogromca wrocławskich korków

    Policjant, pogromca wrocławskich korków

    Jerzy Wójcik

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Miało być szybciej, sprawniej i bez korków. Od czwartkowego popołudnia na głównych skrzyżowaniach w mieście pojawili się policjanci i strażnicy miejscy.
    To pomysł prezydenta Rafała Dutkiewicza, który miał pomóc rozładować korki.
    W czwartek rozwiązanie sprawdziło się tylko częściowo. Około godz. 16.30 z placu Jana Pawła II na plac Orląt Lwowskich jechaliśmy aż 15 minut. Tyle samo czasu zajmował przejazd od placu Legionów do ul. Kazimierza Wielkiego i z pl. Dominikańskiego do Dworca PKP. Na wszystkich wspomnianych odcinkach wyprzedzali nas piesi.


    Co zatem zmieniła obecność mundurowych?
    - Na pewno przyczynili się do tego, że ludzie nie przebiegali po pasach na czerwonym świetle, a kierowcy przestali w ostatniej chwili wjeżdżać na skrzyżowanie - twierdzi Emil Bykowski z Wrocławia.
    Stało się tak między innymi dlatego, że policjanci nie stanęli na środku skrzyżowań, jak to bywa np. przy awarii sygnalizacji.

    Tym razem na każdym skrzyżowaniu pojawiło się dwóch, trzech mundurowych, którzy stali przy przejściach, dyscyplinując pieszych i kierowców, którzy za wszelką cenę chcieli wjechać na skrzyżowanie.
    - To, niestety, bardzo częsta praktyka, która na pewno przyczynia się do powstawania korków w naszym mieście - ocenia Marek Batkiewicz, jeden z wrocławskich kierowców. - Ludzie wjeżdżają na skrzyżowanie, mimo że dalej jest korek i nie ma możliwości kontynuowania jazdy. To bardzo frustrujące, szczególnie dla tych, którzy mają zielone światło i nie mogą jechać - dodaje wrocławianin.

    W czwartek udało się tego uniknąć. Na palcach jednej ręki można było policzyć kierowców, którzy zatrzymywali się bezradnie na środku skrzyżowania, uniemożliwiając przejazd innym.
    - Za to praktycznie przy każdej zmianie świateł trafiali się kierowcy hamujący z piskiem opon na żółtym, a nierzadko już czerwonym świetle - twierdzi jeden z policjantów pilnujących porządku na skrzyżowaniu. - W czwartek w większości wypadków upominaliśmy kierowców, mandaty dostali tylko ci, którzy na naszych oczach popełnili ewidentne wykroczenia - dodaje.

    Sporo chaosu i zdziwienie kierowców wywołał także widok policjanta sterującego ruchem i jednocześnie działającej sygnalizacji świetlnej. Szoferzy skupieni na tym, żeby zdążyć przejechać na żółtym świetle, w ostatniej chwili zauważali policjanta nakazującego im się zatrzymać. Wtedy naciskali hamulec. Pozostaje liczyć na to, że wrocławianie zaczną teraz jeździć uważniej.

    - Już po pierwszym dniu widać, że obecność policjantów i strażników miejskich upłynniła ruch w mieście i wyeliminowała wiele niepotrzebnych przestojów - twierdzi Marcin Gancarz, rzecznik prezydenta Wrocławia. - Oczywiście, powodzenie całej akcji będzie można ocenić dopiero po kilku tygodniach. Przed nami najtrudniejszy okres przedświąteczny i to on będzie prawdziwym sprawdzianem - dodaje Gancarz.


    Mundurowi na skrzyżowaniach

    Policjanci i strażnicy miejscy będą pilnowali porządku na wrocławskich skrzyżowaniach w czwartki i piątki.
    Do końca roku będzie ich można spotkać na rondzie Reagana, pl. Dominikańskim, pl. Bema, pl. Legionów, pl. Jana Pawła II, skrzyżowaniach ul. Kazimierza Wielkiego z Krupniczą i Ruską, Piłsudskiego z Zielińskiego, Suchej z Hubską, Podwala z Kołłątaja oraz przy wiadukcie pomiędzy ulicą Dyrekcyjną i Pułaskiego.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama