Sport

    Jędrzejak: Zrobiłem sobie plan - droga po mistrzostwo....

    Jędrzejak: Zrobiłem sobie plan - droga po mistrzostwo. Zakupiłem sprzęt i jeździłem dzień w dzień

    Wojciech Koerber

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Z Tomaszem Jędrzejakiem, kapitanem Betardu Sparty Wrocław, a od środy indywidualnym mistrzem Polski na żużlu, rozmawia Wojciech Koerber.
    Odespał już Pan i odreagował życiowy sukces w postaci tytułu indywidualnego mistrza Polski?

    Oczywiście. Mam same pozytywne odczucia, a już o godz. 17 trening na Stadionie Olimpijskim. Z tego, co wiem, coś się tam szykuje.

    Życiowe zakręty niemal jak u Małysza. On chciał kończyć karierę, a został mistrzem świata. Pan również miewał podobnie czarne myśli, a dziś jest najlepszy. Póki co, w kraju.


    No tak, dosyć głośno się teraz o tym mówi. Rzeczywiście były chwile zwątpienia, ale powrót do Wrocławia dobrze mi zrobił, odzyskałem tu drugą młodość i drugą świeżość. Miałem tu idealne warunki do odbudowy, nikt nie wywierał na mnie presji.

    Pan chyba jest typem zawodnika, który presję znosi bardzo źle.

    We Wrocławiu ogólnie czuję się znakomicie, a wyniki są tego potwierdzeniem. Coś od klubu dostaję i coś temu klubowi daję.

    To jak było w tym tarnowskim hotelu, gdzie w chwilach zwątpienia snuł Pan plan o końcu kariery?

    Mało tam jeździłem albo jeździłem z różnym skutkiem, więc siedziałem w hotelu i myślałem. Trochę tam byłem skreślony, na dziwnych zasadach. I przyszedł taki moment, że czekając na kolejną decyzję - jadę czy nie jadę - o różnych rzeczach zaczęło się rozmyślać.

    I jaki wymyślił Pan sobie wtedy plan B na dalszą część życia?

    Różne koncepcje się pojawiały, ja sobie dam w życiu radę. Z jednej strony żużel to nie wszystko, mam wspaniałą rodzinę. Starsza córka Oliwia, która stała ze mną na podium w Zielonej Górze, powiedziała, że musi być na tych zawodach i koniec. Z drugiej strony wiadomo, że ciężko się odciąć od czegoś, czym się człowiek zajmuje od 13. roku życia. Czyli już dwie dekady. Tyle czasu, tyle cierpienia, różnego rodzaju radości i smutków. Miałem trudne chwile, ale były też sygnały, że jakieś zielone światło się dla mnie pali. Sezon w Polsce nie wyszedł, ale poleciałem do Anglii, porobiłem kilka punktów i pokonałem kilku dobrych zawodników. To dało nadzieję. A finał finałów był taki, że jako gość z Tarnowa trafiłem do Wrocławia na turniej, sparing. To był koniec 2010 roku, jeszcze za trenera Cieślaka. Jeździli m.in. Maciek, Świder i ja jako gość zrobiłem wtedy komplet punktów. Wtedy właśnie pojawiła się oferta, bym wrócił do Wrocławia. Od tego się to wszystko zaczęło.

    Już rok temu było nieźle, a ostatnio jest wręcz wystrzałowo.

    Ja czułem, że już przed rokiem była jazda, szczególnie u siebie na torze. Rozkręcałem się cały czas. I chcę podkreślić, że duża w tym zasługa całego sztabu szkoleniowego. Piotr wierzył we mnie od samego początku i powtarzał:" Tomek, ty może sam o tym nie wiesz, ale zobaczysz, że zaczniesz robić jeszcze więcej punktów." I razem zbudowaliśmy tę formę.

    Pańska kariera to takie falowanie i spadanie. Ja pamiętam m.in. wyśmienity 2008 rok i chociażby komplet punktów w domowym meczu z Apatorem Toruń. Pierwsza wrocławska kadencja (2002-03) też miała wiele miłych chwil. Wtedy jednak potrafił Pan wozić dwucyfrówki i Tomasza Golloba we Wrocławiu, za to na wyjazdach kończyło się niejednokrotnie na dwóch nieudanych biegach i pretensjach do trenera za brak kolejnych szans.

    Tak było i ja wtedy nie mogłem tego zrozumieć. W ogóle moja kariera to taki rollercoaster. Dziś jednak inaczej na wszystko patrzę, mam więcej doświadczenia, choć nie jestem zawodnikiem kompletnym. Ale to nie tak, że mi się nie chciało. Może po prostu nie byłem do końca gotowy. Zresztą słabsze występy zawsze będą się zdarzać.

    Poprzedni mistrzowie Polski dzwonili z gratulacjami?

    Być może dzwonili, bo mam dużo nieodebranych połączeń. Szczerze mówiąc, musiałem się trochę wyciszyć. Wyłączyłem telefon i tyle.

    A teraz trzeba wrócić do roboty, by trzymać fason. Tym bardziej, że tytuł zobowiązuje.

    Dokładnie. Ja przed finałem IMP wpadłem akurat na dwa tygodnie w lekki kryzys. I sprzętowy, i ogólnie gdzieś forma lekko umknęła. Zacząłem jednak robić wszystko, żeby to odwrócić. Właśnie z myślą o tym finale. Zakupiłem nowy sprzęt i dużo trenowałem. Przed meczem z Unią Leszno niemal dzień w dzień jeździłem na Olimpijskim. Wiedziałem, że jak teraz tego nie naprawię, to finał ucieknie. Jak ta pewność, która troszkę właśnie uleciała. Zrobiłem wszystko, rozrysowałem sobie taki plan - droga po mistrzostwo. I na każdym treningu wmawiałem sobie, pisałem jak dziecko, że to jest ten dzień. Nie da się wygrać złota, jeśli się w to nie wierzy. Owszem, każdy wierzył, ale to musi być coś więcej.

    Bywało w ostatnich latach, że polscy żużlowcy kręcili nosami na powołania do kadry. Pan nigdy.

    Bo ja uważam, że w każdej dyscyplinie powołanie do reprezentacji to coś niesamowitego. Tu nie ma miejsca na chwilę zastanowienia. Przynajmniej dla mnie nie ma. Na to trzeba sobie zasłużyć, bo jest to coś wielkiego.

    Wobec tego miał Pan żal o brak powołania na tegoroczny DPŚ?

    Nie. Mimo że w czasie trwania imprezy miałem akurat najwyższą formę w tym sezonie, czułem się wtedy mocny. Gdzie przed Drużynowym Pucharem Świata nie pojechałem, to woziłem komplety. Marek bardzo dobrze mnie jednak zna, i wady, i zalety. On jest dla mnie jak mało kto. Teraz ze mną nie pracuje, ja jestem bardziej doświadczony, ale być może uznał, że tych wad jest więcej. Nie jestem z tego powodu na niego zły.

    Czytaj także

      Komentarze (16)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      speedway

      speedy (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 11 / 3

      Pomóż uratować żużel we Wrocławiu i głosuj na Tomka Jędrzejaka w Plebiscycie Gazety Wrocławskiej na najlepszego Sportowca Dolnego Sląska. Pomóz utrzec nosa nieprzychylnym zuzlowi władzom Wrocławia....rozwiń całość

      Pomóż uratować żużel we Wrocławiu i głosuj na Tomka Jędrzejaka w Plebiscycie Gazety Wrocławskiej na najlepszego Sportowca Dolnego Sląska. Pomóz utrzec nosa nieprzychylnym zuzlowi władzom Wrocławia. Czyz nie byłby to piekny widok, gdyby Rafał Dutkiewicz prezydent Wrocławia i Fan Sląska Wrocław wręczał nagrodę żuzlowcowi? Pomóz i głosuj. Mozna wycinać kupony z Gazety lub wysyłać do połowy grudnia sms o treści:

      sport.43

      na numer 72355

      koszt 2,46 zł z Vat

      Poniżej można sledzić wyniki:

      http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/685407,60-lat-minelo-kto-sie-wezmie-za-bary-z-janikowskim,id,t.html
      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      speedway fan

      stb (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 17 / 7

      Ciekawie czemu krasnal kenneth bjerre złotówa jest na oficjalnej stronie wizytówką a nie Tomek Jędrzejak powinni to zmienić i tak nie jezdzi dla nas


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ?

      ? (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 16 / 4

      gdzie dokładnie?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Czemu działecza niszczą fajna imprezę?

      Niedługo zniszczą cały speedway, co już trwa (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 10 / 5

      W tegorocznym finale zabrakło z różnych powodów Janusza Kołodzieja. Jarosława Hampela, Grzegorza Walaska i Tomasza Golloba. Ten ostatni ma już osiem tytułów, z rywalizacji o dziewiąty zrezygnował...rozwiń całość

      W tegorocznym finale zabrakło z różnych powodów Janusza Kołodzieja. Jarosława Hampela, Grzegorza Walaska i Tomasza Golloba. Ten ostatni ma już osiem tytułów, z rywalizacji o dziewiąty zrezygnował jeszcze przed półfinałem.

      Złotym medalistą został Tomasz Jędrzejak - szesnasty w klasyfikacji punktowej średniej w tym sezonie. Jędrzejak jest asem Betardu Sparty Wrocław, jednej z najsłabszych drużyn Enea Ekstraligi.

      Słaby, słabość, słabszy - podobne słowa można by mnożyć w odniesieniu do różnych aspektów coraz bardziej siermiężnej żużlowej rzeczywistości w Polsce. Brak awansu biało-czerwonych do finału Drużynowego Pucharu Świata to jeden z widocznych przykładów. W pierwszej dwudziestce najskuteczniejszych żużlowców tegorocznej ekstraligi jest tylko siedmiu Polaków - a zaledwie czterech z nich starało się w środę w Zielonej Górze o czapkę Kadyrowa, tzn. Holty.

      Brązowego medalu, który po ambitnej walce zdobył zawodnik Polonii Krzysztof Buczkowski, nie umniejszam, wręcz przeciwnie. Jego trzeba chwalić, bo mu zależało. Zrezygnował ze szwedzkich koron i angielskich funtów, żeby mieć polski brąz.
      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      KADYROW

      CZAPKA (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 22 / 5

      Czapka Kadyrowa, symboliczne trofeum zwycięzcy finału indywidualnych mistrzostw Polski waży już bardzo niewiele i najlepsi żużlowcy rejterują z walki tak często, jak tylko mogą. Czapka też zresztą...rozwiń całość

      Czapka Kadyrowa, symboliczne trofeum zwycięzcy finału indywidualnych mistrzostw Polski waży już bardzo niewiele i najlepsi żużlowcy rejterują z walki tak często, jak tylko mogą. Czapka też zresztą straciła już swą tradycyjną siłę i magię. Była przekazywana kolejnym mistrzom Polski od 1963 roku. Miejsca na wyhaftowania nazwisk kolejnych mistrzów wystarczyło na czterdzieści lat. W 2003 roku nową czapkę ufundował złoty medalista ówczesnego finału - Rune Holta.

      Czapka Norwega z polskim paszportem jest widać mniej cenna niż oryginalne nakrycie ufundowane przez Tatara Gabdrachmana Kadyrowa, skoro najlepsi polscy żużlowcy tytuł mistrza Polski mają w bardzo głębokim poważaniu.
      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      MISTRZ OBY NIE ZAPOMNIANY

      MASTER (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 21 / 8

      Tytuł najlepszego polskiego żużlowca jest wart dla naszych speców od speedwaya z pewnością znaczniej więcej niż tenisowe mistrzostwo Polski dla Agnieszki Radwańskiej. Starając się o precyzyjne...rozwiń całość

      Tytuł najlepszego polskiego żużlowca jest wart dla naszych speców od speedwaya z pewnością znaczniej więcej niż tenisowe mistrzostwo Polski dla Agnieszki Radwańskiej. Starając się o precyzyjne wyznaczenie jego wartości, można śmiało powiedzieć, że żużlowe złoto znaczy tyle, ile olimpijski medal dla wicemistrzyni Wimbledonu. Ot, po prostu: "szybko przyszło, szybko poszło. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      TOMEK JĘDRZEJAK!

      Spartanka (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 25 / 3

      Świetny zawodnik, skromny i poukładany, prawdziwy kapitan, oby z nami został :) Gratulacje Panie Tomku!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ciekawie Tomek mówi

      Mietek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 22 / 6

      Oby został w Sparcie na kolejne lata, ale jak sam mówi, że u nas jest mu dobrze, to nie powinno być inaczej.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      grzelu

      grzel (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 19 / 10

      Ogór jesteś wielki! jeszcze raz gratulacje i "trzymaj fason" - wszyscy kibice Sparty są z Toba, jestes naszym bohaterem!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Dzikus z automatu dla IMP

      rzymianin (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 17 / 13

      Świetny pomysł. Każdy IMP powinien dostawać z automatu dzika kartę na GP w Polsce. Np. na Narodowym jeśli turnieje będą kiedys odbywać się w Warszawie. Może wreszcie ranga imprezy się podniesie, bo...rozwiń całość

      Świetny pomysł. Każdy IMP powinien dostawać z automatu dzika kartę na GP w Polsce. Np. na Narodowym jeśli turnieje będą kiedys odbywać się w Warszawie. Może wreszcie ranga imprezy się podniesie, bo dziś jeździ sie za czapkę. Ja się nie dziwie Gollobowi, że nie chce jeździć w imprezie do której dokłada. To wina tylko i wyłącznie władz polskiego zużla. Tak jak 90% złych rzeczy w tym sporcie. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      SPARTA

      Kibicka :) (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 30 / 23

      GRATY MISTRZU :) Należało CI się :)

      Sport z kraju i ze świata

      Zobacz więcej na Sportowy24.pl

      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Eliminacje Ligi Mistrzów
      Eliminacje Ligi Europy
      1 Legia Warszawa Live 37 44 21 10 6 70-31
      2 Jagiellonia Białystok Live 37 42 21 8 8 64-39
      3 Lech Poznań Live 37 42 20 9 8 62-29
      4 Lechia Gdańsk Live 37 42 20 8 9 57-37
      5 Korona Kielce Live 37 28 14 5 18 47-65
      6 Wisła Kraków Live 37 26 14 6 17 54-57
      7 Pogoń Szczecin Live 37 25 11 13 13 51-54
      8 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 37 25 13 7 17 35-55
      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Spadek do 1. ligi
      1 Zagłębie Lubin Live 37 34 14 11 12 51-45
      2 Piast Gliwice Live 37 31 12 10 15 45-54
      3 Śląsk Wrocław Live 37 29 12 10 15 49-52
      4 Wisła Płock Live 37 28 12 11 14 49-57
      5 Arka Gdynia Live 37 24 10 9 18 44-60
      6 Cracovia Live 37 24 8 15 14 45-52
      7 Górnik Łęczna Live 37 22 9 10 18 47-63
      8 Ruch Chorzów Live 37 19 10 8 19 42-62
      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Awans do grupy mistrzowskiej
      Miejsce w grupie spadkowej
      Ruch Chorzów został ukarany odjęciem czterech punktów za zaległości finansowe
      1 Legia Warszawa Live 37 73 21 10 6 70-31
      2 Jagiellonia Białystok Live 37 71 21 8 8 64-39
      3 Lech Poznań Live 37 69 20 9 8 62-29
      4 Lechia Gdańsk Live 37 68 20 8 9 57-37
      5 Zagłębie Lubin Live 37 53 14 11 12 51-45
      6 Wisła Kraków Live 37 48 14 6 17 54-57
      7 Korona Kielce Live 37 47 14 5 18 47-65
      8 Wisła Płock Live 37 47 12 11 14 49-57
      9 Pogoń Szczecin Live 37 46 11 13 13 51-54
      10 Śląsk Wrocław Live 37 46 12 10 15 49-52
      11 Piast Gliwice Live 37 46 12 10 15 45-54
      12 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 37 46 13 7 17 35-55
      13 Cracovia Live 37 39 8 15 14 45-52
      14 Arka Gdynia Live 37 39 10 9 18 44-60
      15 Ruch Chorzów Live 37 38 10 8 19 42-62
      16 Górnik Łęczna Live 37 37 9 10 18 47-63

      Gry On Line - Zagraj Reklama

      Zapowiedzi meczów - gdzie oglądać