Nie widać końca procesu o mord

    Nie widać końca procesu o mord

    Marcin Rybak

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    - Zniszczyliście życie sobie i nam. To jest nie do wybaczenia - wołał w środę we wrocławskim sądzie pan Józef do trzech mężczyzn oskarżonych o zamordowanie jego syna.
    Materiały podobne
    Marcin zginął, bo dopominał się o zwrot pieniędzy, które mu ukradziono. Mordercy zwabili go na spotkanie, uśpili i wywieźli do lasu pod Oleśnicą. Tam ciężko pobili i postrzelili z pistoletu. Jeszcze żył, gdy go zakopywali.

    W środę miał się skończyć ich proces. Jednak do sądu nie przyszedł ostatni świadek. Sprawę odłożono do 17 grudnia.
    Historia zaczęła się w połowie 2006 roku. Mieszkańcy Oleśnicy - Łukasz P.
    i Daniel S. - dostali informację o dziwnej luce w systemie banku PKO BP. Bankomaty tego banku codziennie między godz. 2 a 4 w nocy wypłacały pieniądze, nawet jeśli na koncie nie było ani złotówki.

    Mężczyźni postanowili tę lukę wykorzystać. Dwóm kolegom - przy okazji zakrapianej alkoholem imprezy - ukradli karty. Jednym z nich był Marcin. Kiedy się zorientował, zawiadomił policję. Wtedy zginął. Kolega Marcina, Maciek, też okradziony, miał również zginąć, ale udało mu się uciec.
    - Nigdy się nie spodziewałem, że coś takiego się stanie, że ktoś mi wykończy syna - płakał po wyjściu z sali rozpraw pan Józef. - To był taki dobry chłopak.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama