Zamiast morderstwa - znieważenie

    Zamiast morderstwa - znieważenie

    Marcin Rybak

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Bernard był przekonany, że zabił swoją konkubinę, a więc jest mordercą i grozi mu straszliwa kara. Dlatego zapakował jej ciało do walizki, wrzucił na ramę roweru i zawiózł na najbliższy wrocławski most. Walizkę wrzucił do Odry.
    Teraz stanie przed sądem ale... za znieważenie zwłok. Bo śledztwo wykazało, że Krystyna B., konkubina Bernarda, zmarła na zawał serca.

    Zamieszkali ze sobą jesienią 2007 roku. Ona 60-letnia emerytka. Wdowa. Sąsiedzi pamiętają jej męża, bo lubił wypić i często urządzał w domu libacje. Ona - jak mówią - alkoholu nie nadużywała. W 2007 roku przygarnęła o 20 lat młodszego kloszarda. Mieszkał na ulicach miasta. Nigdzie nie pracował.
    Jak się poznali? Bernard podczas przesłuchań nie chciał mówić o szczegółach. Ale zżyli się tak bardzo, że Krystyna zameldowała go w swoim domu.

    Pewnego dnia w marcu doszło do sprzeczki. Bernard uderzył konkubinę w twarz. Upadła na podłogę. Nie podnosiła się dłuższą chwilę, ale on nie zwrócił na to uwagi. Poszedł spać. Następnego dnia rano wyszedł z domu. Wrócił koło południa. Dopiero wtedy zauważył, że Krystyna wciąż leży w kuchni na podłodze - tam, gdzie upadła, gdy uderzył ją w twarz.

    Próbował ocucić konkubinę zimną wodą, ale nie udało się. Krystyna już nie żyła. Wtedy zapakował ją do walizki i wrzucił do Odry.
    Walizkę ze zwłokami nieznanej kobiety znaleziono pod Wrocławiem, na granicy powiatów trzebnickiego i wołowskiego.

    Śledczy byli przekonani, że mają do czynienia z ofiarą wyrafinowanego mordercy. Okazało się jednak, że kobieta zmarła z przyczyn naturalnych. Tak wykazała sekcja zwłok.
    Pobrano jeszcze próbki krwi do badań, które miały ustalić, czy kobiety nikt nie otruł. Ale i one nic nie wykazały. Na twarzy kobiety znaleziono tylko niegroźną ranę. Dziś już wiadomo, że to od uderzenia Bernarda. Ale nie była ona przyczyną śmierci.

    Na pół roku śledztwo utknęło w martwym punkcie. Policjanci nie wiedzieli, kim jest tajemnicza kobieta z walizki. Dopiero jesienią udało się im się powiązać tajemnicze zwłoki ze zgłoszeniem zaginięcia Krystyny B. Dopiero wtedy policjanci dotarli do Bernarda, a on opowiedział im całą historię.


    Do trzech lat

    Bernard N. odpowie za znieważenie zwłok i nieudzielenie pomocy. Gdyby natychmiast wezwał pogotowie, może jego konkubina przeżyłaby. Teraz grozi mu do trzech lat więzienia. Ale sąd będzie mógł orzec nadzwyczajne złagodzenie kary. Psychiatrzy uznali, że w chwili przestępstwa nie był w pełni świadomy tego, co robi.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama