Burza po tekście o policji i ofierze gwałtu

    Burza po tekście o policji i ofierze gwałtu

    Marcin Rybak

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Burza po naszym sobotnim artykule o tym, jak wrocławscy policjanci potraktowali dziewczynę, która zgłosiła się do komisariatu z informacją, że padła ofiarą gwałtu.
    Śledztwo prokuratorskie i kontrola dolnośląskiej komendy wojewódzkiej mają wyjaśnić, jak policjanci potraktowali 19-letnią Magdalenę J., która przez kilka dni bezskutecznie próbowała zgłosić, że padła ofiarą "pigułki gwałtu".

    Dziewczyna zgłosiła się do komisariatu, bo podejrzewała, że została zgwałcona. Policjanci nie chcieli jednak przyjąć zgłoszenia i - jak twierdzi dziewczyna - wyśmiewali ją, i wysyłali do psychiatry. A przede wszystkim usilnie przekonywali, że składanie zawiadomienia o przestępstwie nie ma najmniejszego sensu.
    - Trwa kontrola. Gdy tylko będą jakieś ustalenia, poinformujemy o nich - zapewnia Paweł Petrykowski, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

    Po naszym artykule na internetowych listach dyskusyjnych w całej Polsce trwają gorące spory. Jedni internauci ostro krytykują policjantów i domagają się surowych kar, inni nie dowierzają opowieści Magdy i rozgrzeszają funkcjonariuszy.

    "Mniemam, że w tym konkretnym przypadku we Wrocławiu policjanci "ręcznie" sterują statystykami zdarzeń. Policja to taka firma, w której od dobrych statystyk zależą premie i awanse, dobra pozycja danego komendanta we współzawodnictwie statystycznym w Polsce. (...)" - napisał internauta na portalu TVN 24. Wątek policyjnej statystyki pojawia się w kilku innych wypowiedziach osób, przedstawiających się jako policjanci.

    Katarzyna Miłoszewska z wrocławskiego oddziału Centrum Praw Kobiet przyznaje, że trafia do nich bardzo dużo skarg na policję. Najczęściej są to sprawy związane z przemocą w rodzinie.
    - Kobiety uczestniczące w zajęciach grupy wsparcia radzą sobie nawzajem, jak zgłaszać policji akty przemocy, by ich nie zlekceważyła - opowiada.

    Na jednym z forów, internautka z Rzeszowa napisała, że została zaatakowana paralizatorem przez nieznanego mężczyznę. Przepłoszył go przechodzień. Policjanci nie przyjęli od niej zgłoszenia.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama