Prof. Cebrat: In vitro to wielki biznes, a nie nauka

    Prof. Cebrat: In vitro to wielki biznes, a nie nauka

    Maciej Sas

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Czy metoda in vitro jest bezpieczna dla dzieci poczętych w ten sposób? Czy państwo powinno ją refundować? Czy powinniśmy eksperymentować z genomem człowieka? Z prof. Stanisławem Cebratem, kierownikiem Zakładu Genomiki Uniwersytetu Wrocławskiego rozmawia o tym Maciej Sas
    Prof. Cebrat: In vitro to wielki biznes, a nie nauka
    Spodziewałem się, że będzie u Pana kolejka polityków, którzy chcą się dowiedzieć czegoś o in vitro. Tyle przecież ostatnio o tym mówią, więc taka wiedza powinna być im potrzebna... Tłumu nie widzę. Ktoś próbował się z Panem spotkać?
    Z polityków nie. Chociaż wiedza naukowa bez wątpienia przydałaby się im w tym przypadku. Jednak - jak pan zapewne zauważył - w dyskusji na temat in vitro w ogóle nie mówi się o meritum sprawy, a więc o jakichkolwiek zagrożeniach, jaki to problem, co może zrodzić stosowanie tej technologii.

    Mnóstwo jest ideologii, emocji, a z wiedzą krucho w tych dyskusjach.

    Zawsze się mówi o problemach natury religijnej, politycznej, jeśli o społecznej to zwykle omija się zasadnicze problemy.
    Kończy się na tym, że ktoś będzie musiał do tego dopłacać. Nikt nie mówi natomiast o tym, jakie wady genetyczne mogą mieć dzieci, które przyjdą na świat dzięki in vitro. I o tym, kto je będzie utrzymywał.

    Przede wszystkim jednak proszę mi wyjaśnić wątpliwość - mówi się, że in vitro to metoda leczenia niepłodności...
    To wielki absurd. Porozmawiajmy o tym, jak wygląda samo in vitro, gdy mężczyzna jest niepłodny. Mężczyzna może być niepłodny z powodu braku wykształconych nasieniowodów lub ich niedrożności spowodowanej łagodną formy mukowiscydozy (na ogół to choroba śmiertelna). W tym przypadku mamy do czynienia z łagodną formą - mężczyzna nie ma wykształconych nasieniowodów, ale nie jest on sterylny. Produkuje plemniki, ale nie może doprowadzić do zapłodnienia w naturalny sposób. Plemniki można pobrać dzięki biopsji jąder i użyć ich do zapłodnienia komórki jajowej. I co - ten człowiek został wyleczony? Trudno to nazwać wyleczeniem, bo będzie miał dziecko, ale stan jego organizmu absolutnie nie poprawił się.
    Druga rzecz - jeśli w ten sposób uzyska się plemniki to każdy z nich niesie defekt z genem odpowiedzialnym za mukowiscydozę. Jeżeli matka jest nosicielką, to mamy 50 procent prawdopodobieństwa, że dziecko będzie mieć mukowiscydozę. I wtedy najprawdopodobniej cięższą, śmiertelną postać. Tego typu zabiegi są bardzo niebezpieczne, bo związane są z ryzykiem przeniesienia defektu genetycznego.
    Leczeniem można by nazwać udrożnienie jajowodów kobiety - bo leczymy w ten sposób stan jej niepłodności.

    Zaintrygowało mnie to, o czym się nie mówi. Politycy krzyczą, że ludzie chcą mieć dzieci - zgodzić się na finansowanie tej procedury z kasy państwa, czy nie. Nie mówi się o blaskach i cieniach tej metody z punktu widzenia naukowego i ekonomicznego. A z tego, co Pan mówi, wynika, że nie wszystko tu jest tylko dobre.
    Jeśli się mówi o takiej metodzie, gdzie mamy parę bezpłodną, pierwsze pytanie, jakie należy zadać, brzmi: "Dlaczego oni są bezpłodni?" To znaczy, że jest naturalna bariera, która nie dopuszcza do zapłodnienia...

    ... czyli natura sama zabezpiecza się przed kłopotami?
    Natura hamuje rozwój gamet, czyli komórek jajowych i plemników, w takich przypadkach, gdy doszło do przestawienia fragmentu genomu z jednego miejsca w inne. Nazywa się to translokacją, czyli swego rodzaju mutacją. Wyobraźmy sobie, że nasz genom to dwa wydania jakiegoś dzieła - jedno dostaliśmy od matki, drugie - od ojca. Te wydania powinny być prawie identyczne. Ale jednak różnią się. Każde z nich ma trzy miliardy znaczków, którymi zapisana jest informacja genetyczna. Może się zdarzyć, że jedno wydawnictwo, przygotowując to dzieło, doszło do wniosku, że można zamienić miejscami jakieś opowiadania, że tak będzie lepiej, bardziej czytelnie. Takie dwa różne wydania spotkają się u jednego z rodziców. Jeśli teraz ten rodzic tworzy gametę, czyli komórkę rozrodczą, to tworzy swoje wydanie (z dwóch, które dostał od swoich rodziców) i przekazuje je swojemu dziecku. Tworzy nowe wydanie wybierając losowo tomy z wydań rodzicielskich. Jeżeli więc wziął V tom, a tam była ta historia, którą przeniesiono z tomu III, to w obu wydaniach może mieć tę samą historię powtórzoną dwa razy, czyli - trzymając się przykładu wydawnictwa - ma dwa razy ten sam rozdział. Nie ma za to historii, która była pierwotnie w V tomie. Coś się powtórzyło, a coś innego zgubiło. A prawdopodobieństwo tego jest bardzo duże. Jeżeli taka gameta zostanie użyta do spłodzenia nowego człowieka, będziemy mieli ciężki defekt genetyczny. Najprawdopodobniej w takim przypadku dziecko w ogóle się nie urodzi. I to jest najszczęśliwsze rozwiązanie. Natura przed produkcją gamet sprawdza, czy te dwa wydania pasują do siebie, czy nie ma istotnych przemieszczeń. Jeśli są - nic z tego nie będzie, produkcja gamet jest zablokowana.

    Czytaj dalej na kolejnej stronie

    Chcesz wiedzieć więcej? Zarejestruj się na www.gazetawroclawska.pl/piano


    1 3 4 5 »

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (69)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ...

    ... (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 4

    Jest członkiem Rady Społecznej przy Arcybiskupie Metropolicie Wrocławskim..
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Cebrat
    Dobrze mieć prof przed nazwiskiem będąc biologiem i opowiadając o...rozwiń całość

    Jest członkiem Rady Społecznej przy Arcybiskupie Metropolicie Wrocławskim..
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Cebrat
    Dobrze mieć prof przed nazwiskiem będąc biologiem i opowiadając o banalnej wiedzy z genetyki próbować poprzeć swoją jednokierunkową ideologię.
    Gratulacje dla obiektywnego naukowca... W sumie kaczyński też był 'doktorem'...zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    prof. Cebrat: Jak w inteligentnych słowach można opisać coś tendencyjnie...

    med (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

    1. Skoro in vitro nie jest metodą leczenie to w takim razie 99% terapii stosowanych w obecnej medycynie też nie jest leczeniem(bo nie naprawiają przyczyny choroby) - insulina przy cukrzycy również...rozwiń całość

    1. Skoro in vitro nie jest metodą leczenie to w takim razie 99% terapii stosowanych w obecnej medycynie też nie jest leczeniem(bo nie naprawiają przyczyny choroby) - insulina przy cukrzycy również nie rozwiązuje problemu, tylko jest substytutem hormonu- trzustka dalej nie działa.. Co z tego że problem "bezpłodności" jest rozwiązany w przypadku powstania tego nowego dziecka - przecież leczeniem bezpłodności nie jest doprowadzenie do jego narodzin... Łatwo manipulować ludźmi gdy się popiera 'jedyny właściwy sposob myslenia' i uzywa słów oraz tytułu profesora... Wstyd za takiego tendencyjnego naukowca...
    2. Zakażmy posiadać dzieci osobom u których w rodzinie występują defekty genetyczne - przecież prawdopodobieństwo wystąpienia choroby wzrasta wielokrotnie w takich przypadkach. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    prof. Cebrat: Jak w inteligentnych słowach można opisać coś tendencyjnie...

    med (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

    1. Skoro in vitro nie jest metodą leczenie to w takim razie 99% terapii stosowanych w obecnej medycynie też nie jest leczeniem(bo nie naprawiają przyczyny choroby) - insulina przy cukrzycy również...rozwiń całość

    1. Skoro in vitro nie jest metodą leczenie to w takim razie 99% terapii stosowanych w obecnej medycynie też nie jest leczeniem(bo nie naprawiają przyczyny choroby) - insulina przy cukrzycy również nie rozwiązuje problemu, tylko jest substytutem hormonu- trzustka dalej nie działa.. Co z tego że problem "bezpłodności" jest rozwiązany w przypadku powstania tego nowego dziecka - przecież leczeniem bezpłodności nie jest doprowadzenie do jego narodzin... Łatwo manipulować ludźmi gdy się popiera 'jedyny właściwy sposob myslenia' i uzywa słów oraz tytułu profesora... Wstyd za takiego tendencyjnego naukowca...
    2. Zakażmy posiadać dzieci osobom u których w rodzinie występują defekty genetyczne - przecież prawdopodobieństwo wystąpienia choroby wzrasta wielokrotnie w takich przypadkach. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    biznes

    ja (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    podobnie jak i polityka - to też potężny biznes!!!...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    To nie jest niezależny naukowiec, tylko szarlatan-naprotechnolog

    Antipop (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 11 / 7

    To nie jest niezależny naukowiec, tylko szarlatan-naprotechnolog, ciągnący grubą kasiorę z mocherów, którym pan xionc zabrania skorzystania z in vitro. I jeszcze ma rwysyn czelność zarzucać, że in...rozwiń całość

    To nie jest niezależny naukowiec, tylko szarlatan-naprotechnolog, ciągnący grubą kasiorę z mocherów, którym pan xionc zabrania skorzystania z in vitro. I jeszcze ma rwysyn czelność zarzucać, że in vitro to biznes.
    Wyguglajcie sami, jak nie wierzycie, wpisując w pole wyszukiwania:
    "Stanisław Cebrat" naprotechnologiazwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Troszkę pokory

    x (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 20 / 11

    Ludzie! Czy Wy na prawdę wszyscy czujecie się wystarczająco obeznani w temacie, by wypowiadać się na temat tego artykułu i krytykować FAKTY tylko dlatego, że usłyszeliście coś w telewizji....rozwiń całość

    Ludzie! Czy Wy na prawdę wszyscy czujecie się wystarczająco obeznani w temacie, by wypowiadać się na temat tego artykułu i krytykować FAKTY tylko dlatego, że usłyszeliście coś w telewizji. Człowieku, ogarnij się, nie każdy ma prawo do wypowiadania się na każdy temat - najpierw trzeba się czegoś dowiedzieć, coś przeczytać, znać jakieś fakty, to że Wam się coś wydaje, albo nie - to jest śmieszne dla specjalistów, którzy robią piękny ukłon w stronę ciemnej masy, żeby ją uświadomić, a Wy dalej swoje.... "bo jakiś celebryta powiedział, że..."
    Jest jeszcze coś takiego jak równowaga w społeczeństwie. Po co sprowadzać na świat w taki ryzykowny sposób nowych ludzi, skoro mamy nadwyżkę dzieci niechcianych, niekochanych, które adoptują często rodziny zagraniczne. Tym sposobem państwo płaci na dzieci w domach dziecka + na metodę in vitro + na chore dzieci, które z tej metody się urodzą. A można by te koszty wyzerować, gdyby bezpłodni nauczyli się kochać dzieci traktując je podmiotowo, a nie przedmiotowo. To jakaś kompletna bzdura, że dziecko każdemu się należy - to nie jest jakieś materialne dobro. Myślę, że chęć posiadania dziecka właśnie swojego, które będzie miało oczy po mamusi a nosek po tatusiu to fanaberia i z miłością rodzicielską ma niewiele wspólnego. Jeśli ktoś chce zostać rodzicem, to pokocha również "nieswoje" dziecko.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    neo

    Zgłoś naruszenie treści / 29 / 13

    Kilka bolesnych słów od eksperta i masa urobiona przez telewizor wpada w szał.
    Ludzie - zacznijcie myśleć samodzielnie, oddzielcie realne argumenty od fikcyjnych. Tu nie chodzi o barwy partyjne,...rozwiń całość

    Kilka bolesnych słów od eksperta i masa urobiona przez telewizor wpada w szał.
    Ludzie - zacznijcie myśleć samodzielnie, oddzielcie realne argumenty od fikcyjnych. Tu nie chodzi o barwy partyjne, ani o to co kościół na to.
    Tu chodzi o to, że jest to sztuczna metoda tworzenia człowieka, zabawa w przyrodę której skutków nie rozumiemy. Owszem - jednej czy drugiej matce może dać to dziecko, ale skutki dla całej populacji, dla przyszłych pokoleń są opłakane. To może być katastrofa.
    Kto wie, co się dzieje z mrożonym przez 30 lat zarodkiem? Jakie będą skutki wszczepienia takiego zarodka? To jest zabawa w fantastykę. Przy braku informacji o dawcy może być też tak że wszczepi się zarodek osoby genetycznie spokrewnionej.
    Trzeba widzieć skalę tematu, a nie tylko jak tępa masa - krzyczeć. Ten profesor pokazuje jak gigantyczna jest skala tematu - ile bardzo poważnych wątpliwości. Już nie mówiąc że to jest cholernie drogie i ma być refundowane. Ile zabiegów w Polsce w ogóle nie jest refundowanych???
    Ludzie - myślcie samodzielnie!! Nie dawajcie się urabiać!!!zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    do "urobionej masy"...

    wodnik (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8 / 9

    Dlaczego zakładasz a priori, że skoro ten "ekspert" ma prof. przed nazwiskiem, to z pewnością jest obiektywny? Posiadasz stosowną wiedzę, by to zweryfikować, "wpadająca w szał maso urobiona przez...rozwiń całość

    Dlaczego zakładasz a priori, że skoro ten "ekspert" ma prof. przed nazwiskiem, to z pewnością jest obiektywny? Posiadasz stosowną wiedzę, by to zweryfikować, "wpadająca w szał maso urobiona przez telewizor", tylko w inny niż reszta sposób...? :)
    Stosując taką retorykę należy zabronić rozwijać się nauce, medycynie, bo z pewnością po drodze nie unikną błędów, masz tego świadomość...?
    Sorry, ale Twój komentarz to czystej wody bełkot, krzykliwy, obraźliwy i nie wnoszący do sprawy nic, prócz własnych opinii, bo przecież nie wiedzy.
    A na koniec zastanów się proszę, kto Ciebie "urabia". zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dziecko

    Matka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 13

    A ja nie chcę aby w przyszłości moje dziecko zakochało się w osobie z in vitro z tych względów choćby o których mówi prof. I co , ja mam prawo wiedzieć ,że ktoś jest z in vitro i co z moim prawem ?...rozwiń całość

    A ja nie chcę aby w przyszłości moje dziecko zakochało się w osobie z in vitro z tych względów choćby o których mówi prof. I co , ja mam prawo wiedzieć ,że ktoś jest z in vitro i co z moim prawem ? Uważam ,że z tych właśnie względów powinno to być gdzieś zaznaczane . śWiat robi się chory , in vitro ,Kardasianki itp. Itd ,prawa gejów i lesbijek, a gdzie prawa zwykłych ludzi, czy liczy się tylko mniejszość i jej egoistyczne żądania ?!!!zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ja pier....

    ktoś (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    K*rwa, taką głupotę trudno nawet komentować...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Juras

    juras (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 13 / 18

    I jeszcze jedno...
    Cytat: "W USA wykonuje się rocznie ponad 100 tysięcy zabiegów. To są setki miliardów dolarów zysku."

    Przeciętna cena IVF w USA to 12 tys. USD. Przy założeniu że wykonuje się...rozwiń całość

    I jeszcze jedno...
    Cytat: "W USA wykonuje się rocznie ponad 100 tysięcy zabiegów. To są setki miliardów dolarów zysku."

    Przeciętna cena IVF w USA to 12 tys. USD. Przy założeniu że wykonuje się 100 tys. zabiegów to 1,2 mld dolarów PRZYCHODÓW. A gdzie tu zyski...

    Dziwi mnie, że człowiek z tytułem profesora nie potrafi sobie zrobić prostych rachunków. Nie wiem czy wynika to z matematycznej ignorancji, wszak biolodzy nie są dobrzy w "te klocki" (taka moja obserwacja), czy też profesor uprawia czystą demagogię.

    Bez urazy panie Cebrat, ale jeśli w małej rzeczy mija się pan z prawdą, to czemu mam panu wierzyć w pozostałych kwestach.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    gosc

    xx (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 5

    moze "panie mądry - nie znam sie to sie wypowiem" chodzi o setki miliardów zysków w skali całego przedsiewziecia ;)

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Juras

    Juras (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 16

    Wszystko ładnie z tym podejściem genetycznym, ale co w sytuacji gdy na przykład ojciec na skutek urazu, źle przeprowadzonej operacji czy przebytej choroby, hemoterapii... nie może mieć plemników...rozwiń całość

    Wszystko ładnie z tym podejściem genetycznym, ale co w sytuacji gdy na przykład ojciec na skutek urazu, źle przeprowadzonej operacji czy przebytej choroby, hemoterapii... nie może mieć plemników które są w stanie zapłodnić w sposób naturalny?zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Sie la vi

    Mi (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 5

    Takie jest życie, trzeba się pogodzić , a co jeśli ktoś jest z Kulczyków a drugi z biedoty? życie nie jest sprawiedliwe sie la vi

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    sss

    sss (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 4

    To znaczy ze jego plemniki są złe, słabe, wadliwe i nie powinien się rozmnażać. Chemioterapia niszczy komórki dzielące się którymi są komórki szlaku spermatogenezy. Co innego gdyby nie wiem -...rozwiń całość

    To znaczy ze jego plemniki są złe, słabe, wadliwe i nie powinien się rozmnażać. Chemioterapia niszczy komórki dzielące się którymi są komórki szlaku spermatogenezy. Co innego gdyby nie wiem - stracił penisa w wypadku. Ale to też nie rozwiązuje problemu, bo traci się losowość doboru plemnika przez komórkę jajową. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Juras

    Juras (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

    chemioterapii miało być :)

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Juz sam tytul dyskwalifikuje

    czlowiek nauki (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 11 / 12

    Wybitny specjalista od gadow, prof. Cebrat stwierdza:
    Ten krokodyl jest bardzo dlugi, a nie zielony.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo