Spieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą". A odchodzą dlatego, że muszą umierać, a umierać muszą, bo w Ogrodzie Czterech Rzek prarodzice zgrzeszyli i "śmierć weszła na świat przez zawiść diabła" /Mdr 2,24/.
Ponieważ Bóg - jak podkreślał Jezus - "nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych" /Mk 12,27/, ponieważ Jezus Chrystus pokonał śmierć i zapewnił wszystkim zmartwychwstanie, dlatego - jak już pisał Psalmista - "okrzyki radości i wybawienia w namiotach ludzi sprawiedliwych" /Ps 118,15/, a nad całym światem, nad całym wszechświatem nieustannie i bez przerwy rozlega się wołanie Zmartwychwstałego Pana: "Nie bójcie się! Idźcie i oznajmiajcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą" /Mt 28,10/. Każdy bowiem ma swoją Galileę - chwilę życia i śmierci, gdzie czeka na każdego z nas Zmartwychwstały Pan.
Ale na razie żyjemy - "w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy" /Dz 17,28/, jak zapewniają Dzieje Apostolskie - i wsłuchujemy się w Jego słowa, pełne miłości i radości: "Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata" /Mt 28,20/ - tego świata, o którym także mówił: "Miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat" /J 16,33/.
A zatem nadzieja i radość!
Już w Starym Testamencie Psalmista wzywał do radości, której sprzyja "wino, co rozwesela serce ludzkie" /Ps 104,15/: "Niech chwalą Jego imię wśród tańców!" /Ps 149,3/, a potem w Nowym Testamencie św. Paweł wyznawał: "Będę się modlił codziennie duchem, ale też będę się modlił umysłem; będę śpiewał duchem, będę też śpiewał umysłem" /1 Kor 14,15/, a św. Jakub zachęca: "Spotkało kogoś z was nieszczęście?
Niech się modli. Jest ktoś radośnie usposobiony? Niech śpiewa hymny" /Jk 5,13/.
I dlatego chrześcijanin, wierząc w Zmartwychwstałego Pana i mając nadzieję zmartwychwstania i życia wiecznego w "niebie nowym i ziemi nowej", żyje na co dzień w radości wypełniając słowa Apostoła: "W końcu, bracia moi, radujcie się w Panu" /Fil 3,1/.
Kwestia radości to nie wesołkowatość, to nie postawa człowieka, dla którego nie ma rzeczy poważnych i który usiłuje rozśmieszyć nawet nieboszczyka, i dlatego warto pamiętać o przestrodze Seneki Młodszego: "Nie sądźcie, że radość polega na śmiechu, bo radość to rzecz bardzo poważna", lecz kwestia radości to kwestia wnętrza, tej wewnętrznej przestrzeni duchowej, o której św. Paweł pisze, że "owocem ducha jest radość" /Gal 5,22/ - ducha, w którym mieszka Bóg i panuje pokój, pełen nadziei. Dlatego Apostoł Paweł pisze "o pokoju i radości w Duchu Świętym" /Rz 14,17/. A zatem pokój i nadzieja to parametry prawdziwej radości - radości, która potrafi przezwyciężyć gorycz umierania i smutek śmierci.
Dlatego też ma rację George Santayana, filozof i pisarz, gdy pisze: "Nie ma żadnego lekarstwa na urodzenie się i na śmierć - zachowaj radość w międzyczasie".
Chrześcijanin, wierząc w Zmartwychwstałego Pana, pielęgnując w sobie pokój i nadzieję, ma zupełnie realną szansę zrealizować wezwanie św. Pawła: "Radujcie się w Panu!" /Fil 3, 1/ i tą radością dzielić się z innymi i z całym światem.
Jak to realizujemy? W ramach jednej z wypraw w Kaukaz, w czasach Związku Radzieckiego, jesteśmy w Moskwie i zwiedzamy Mauzoleum Lenina. Kolejka jest długa, a przed nami stoi dwóch mężczyzn w średnim wieku. Jeden z nich nawiązuje z nami rozmowę i przedstawia się: "Ja komunista, niewierzący, a wy?". Odpowiadamy, że jesteśmy wierzącymi, że jesteśmy chrześcijanami, a wtedy słyszymy takie słowa: "Ot, wy chrześcijanie!... Podobno wasz Chrystus zmartwychwstał, to gdyby tak nasz towarzysz Lenin zmartwychwstał, to byśmy z radości skakali pod niebo i zawojowali cały świat, a wy?...".