Brytyjskie kluby dżentelmenów: Ponętny świat elit dostępny...

    Brytyjskie kluby dżentelmenów: Ponętny świat elit dostępny tylko dla mężczyzn

    Jack Malvern

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Mogą tam wchodzić wyłącznie mężczyźni, na członkostwo czeka się latami, a wysokość wpisowego pozostaje tajemnicą. Dlaczego Brytyjczycy wciąż kochają swoje kluby dżentelmenów? Jack Malvern
    Londyńskie kluby dżentelmenów. Może nie pasują do współczesnych czasów i trącą seksizmem, ale żeby zostać członkiem, wciąż musisz czekać kilka lat. Jeśli masz wątpliwości, że mamy tu do czynienia z głęboko ekscentryczną odnogą establishmentu, przypomnę ci wypchany łeb nosorożca przymocowany do podłogi sali jadalnej - bardziej: salonu - klubu dżentelmenów Pratta. Tylko dwie kobiety miały okazję oglądać ją na własne oczy.
    Jedną z nich była sprzątaczka znana członkom jako Georgina. Powiedzmy od razu, że nie jest to jej prawdziwe nazwisko. Ważna jest jednak tradycja - do wszystkich męskich członków personelu klubowego członkowie zwracają się imieniem George. Drugą niewiastą była królowa Elżbieta. Do ulokowanej w podziemiach sali zaprosił ją XI hrabia Devonoshire. Miała podobno wyrazić zdziwienie: "Taki ogromny łeb na tak małą salkę".

    Brytyjskie wartości coraz bardziej zważają na równość płci i dostępność dla wszystkich. W takich czasach nikomu nie wpadłoby do głowy stawianie na posadzkach jakiegoś klubu wypchanych łbów zagrożonych gatunków zwierząt. Tym bardziej godny uwagi jest fakt ciągłego trwania klubu Pratta i innych równie tajemniczych miejsc tego samego typu. Ten właśnie świat możemy oglądać na kartach pięknego wydawnictwa albumowego "The Genlemen's Clubs of London" ("Londyńskie kluby dżentelmenów") Anthony'ego Lejeune'a. To nowa i poprawiona wersja wydanego w 1979 roku oryginału. Autorem zaktualizowanego wydania jest Tom Stacey. Postawił on sobie za cel nie tylko dotarcie z historyjkami o klubach do nowego czytelnika, ale i skorygowanie błędnego wrażenia, że są one - podobnie jak czarny nosorożec - gatunkiem zagrożonym i skazanym na wymarcie, rodzajem fanfaronady.

    Niby dlaczego dziś 31 klubów wymienionych w książce miałoby wyglądać inaczej? (Przykładem odmienności jest choćby Royal Automobile Club, którego sekretarz wycofał z książki wzmiankę o swoim klubie, bo żachnął się na dźwięk słowa "dżentelmen".) W końcu sytuacja jest podobna do tej z końca lat 70. ubiegłego wieku. Zaciskanie pasa i astronomiczne czynsze w śródmieściu Londynu. Nieco oderwane od rzeczywistości kluby są jeszcze mniej niż kiedyś w zgodzie ze współczesnymi modami. Dlaczego jednak więcej klubów nie poszło śladami Bath Club, Bachelors' Club czy St James' Club, które z różnych przyczyn zamknęły swoje podwoje? Ba, świetnie prosperują. Uproszczona odpowiedź brzmi - dobrze zarządzane kluby mniej boją się recesji niż większość biznesów. Przeciętnie na członkostwo czekasz trzy lata. To chroni je przed okresami spadku i poprawy koniunktury. Umowy najmu opiewają na bardzo długi czas. A że staromodne i za mało współczesne? Ta akurat cecha okazuje się ich największą zaletą i atutem.

    Członek klubu White'a w sali bilardowej nie mógł się dogadać ze znajomym, więc wziął się z nim za bary. Przy kobietach byłoby to niemożliwe

    Kluby dżentelmenów to społeczny odpowiednik szwajcarskich banków. Nie podają do wiadomości publicznej wysokości składek ani nazwisk osób oczekujących na przyjęcie. Pozwolono mi zajrzeć za kulisy tylko pod ścisłym nadzorem wskazanych osób i pod warunkiem, że nie wymienię żadnych autorów cytowanych wypowiedzi. Ani nawet nazw klubów. - Nasi członkowie nie lubią, gdy nazwa klubu pojawia się w prasie - powiedział mi sekretarz jednego z nich. Inny zgodził się pokazać mi wnętrza z wyjątkiem salonu używanego przed południem. Bo tu członków nikt i nic nie ma prawa niepokoić. To miejsce najświętsze ze świętych - prawdziwy azyl dżentelmenów.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze (7)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wykwintny klub

      Hans (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      W Polsce też mamy klub dla dżentelmenów. Wzorowany na klubach brytyjskich. New Orleans w Warszawie. Był ktoś może? Bardzo ekskluzywny.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wykwintny klub w Warszawie

      Hans (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      U nas w Polsce też jest klub dla dżentelmenów, wzorowany na klubach brytyjskich. New Orleans w Warszawie. Był ktoś może? Bardzo ekskluzywny.


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Frank

      TOm (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Mam nadzieję, że żartujesz. To żaden klub wzorowany na brytyjskich tylko zwykły "klub" ze striptizem

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Co można powiedzieć o tych żałosnych samcach?

      miranda (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 94 / 89

      A co tu mówić? Toż zwykłe snoby i buce.


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Dżentelmeni

      Aleksandra (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 50 / 44

      Właśnie wręcz przeciwnie w dzisiejszych czasach trudno znaleźć prawdziwego dżentelmena, który potrafi wyjść z klasą z każdej sytuacji. Nie są to ''snoby i buce'' jednak ludzie bardzo dobrze...rozwiń całość

      Właśnie wręcz przeciwnie w dzisiejszych czasach trudno znaleźć prawdziwego dżentelmena, który potrafi wyjść z klasą z każdej sytuacji. Nie są to ''snoby i buce'' jednak ludzie bardzo dobrze wychowani. Fakt, że mogą sobie pozwolić na należenie do takiego klubu nie jest chyba przyczyną nazywania ich w ten sposób. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wersalka

      Kon Donek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 124 / 104

      Wersalka to duża mieszkanka Wersalum z konieczności składana i rozkładana.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Pisanie wersalami

      Skrzydel (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 125 / 109

      Wersaliki, (tu przetłumaczone zgrubnie, jako Wersale) to po prostu duże, drukowane litery. Uzytkownik Worda, powinien to wiedzieć. Tak czy owak, sugeruję poprawę. ;)

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama