Zaśpiewałbym

    Zaśpiewałbym Doorsów

    Katarzyna Wachowiak

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Rozmowa z Grzegorzem Turnauem.
    W niedzielę we wrocławskiej Hali Ludowej zaśpiewa Pan covery rockowych przebojów Beatlesów, Queen, Billy Joela dla kilku tysięcy ludzi. Czy to znaczy, że w głębi duszy Grzegorz Turnau zawsze chciał być rockmanem?

    Razem z moim zespołem zaplanowaliśmy sobie to raczej jako sentymentalną podróż do czasów dzieciństwa. To właśnie utwory tych wykonawców sprawiły, że postanowiliśmy zostać muzykami.

    Pamięta Pan utwór, który Pana olśnił?

    Pamiętam "Sexy Sadie" Lennona. Na początku lat 80. miałem takiego kolegę z bloku obok, z którym wzajemnie przegrywaliśmy od siebie kasety. Jakość była okropna, ale myśmy z takim skupieniem wsłuchiwali się w te syczące magnetofony, że chyba dziś nikt tak nie słucha swojego cyfrowego supersprzętu. "Sexy Sadie" puścił mi ten kolega i powaliło mnie. Nie wiedziałem, że w muzyce może być taka siła i energia.

    A kiedy miał Pan 15 lat, Pana idolem był już Freddie Mercury?

    Miałem zwyczaj puszczać adapter na cały regulator i przed lustrem wydzierać się razem z nim. W 1982 roku byłem w Stanach Zjednoczonych, więc miałem dostęp do MTV i puszczanej jako jeden z pierwszych klipów, "Bohemian Rapsody". Na żywo Freddiego nie zobaczyłem nigdy, czego bardzo żałuję. Chociaż byłem na koncercie McCartneya i Joela...

    We Wrocławiu zaśpiewa Pan ich utwory w oryginale czy w przekładach?

    Oczywiście, że w oryginale. Nie jestem zwolennikiem tłumaczenia piosenek, które są ikonami. To tak, jakbym przełożył Marka Grechutę na angielski.

    Ale jest Pan anglistą. Nie kusiło Pana, by zrobić autorski przekład, powiedzmy, ulubionych Queenów?

    Anglistą jestem mocno niedokończonym, nie dotrwałem do końca trzeciego roku. Ale swego czasu tłumaczem byłem niezłym, dostałem nawet nagrodę za przekład opowiadań Wellsa na jakimś konkursie. A co do przekładów Queenów - nie, nie kusi mnie. Wolę zaśpiewać po angielsku, zwłaszcza że robię to całkiem przyzwoicie. My, Polacy, mamy jakiś kompleks, jeśli chodzi o język. Jeśli ktoś śpiewa po angielsku, to zaraz się mu wytyka, że zaniedbuje polszczyznę. A ja uważam, że jeśli ten ktoś ma dobre ucho do języka i go nie kaleczy, to nie ma w tym nic złego.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama