Menu Region

Telemarketer (nie) zawsze dzwoni dwa razy

Telemarketer (nie) zawsze dzwoni dwa razy

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Gazeta Wrocławska

Jacek Antczak

6Komentarzy Prześlij Drukuj
Telemarketer (nie) zawsze dzwoni dwa razy
"Dzień dobry, rozmawiam z Jackiem Antczak?" - też macie czasem wrażenie, że wasz numer telefonu, nawet jak go zastrzegliście, i tak znają wszyscy Polacy?
Na szczęście wszelkiej maści ubezpieczyciele, bankowcy, operatorzy telefonów, sprzedawcy cudownych odkurzaczy, latających dywanów czy inni telemarketerzy i teleankieterzy, z tajemniczych powodów nie odmieniają nazwisk rozmówców. I gdy Jan Kowalski słyszy, że ktoś pyta "Mam przyjemność z Janem Kowalski?", może od razu odłożyć słuchawkę, zamiast grubiańsko odrzec: "Ze mną nie ma przyjemności".

Najwyżej stracimy zniżkę na zakup rewelacyjnej kolekcji modeli okrętów wojennych z czasów wojen punickich. Ale nie stracimy czasu. I paru złotych, bo utalentowani telemarketerzy są czasem bardzo przekonujący. Niedawno dowiedziałem się, jak wygląda ich praca.
Gdybym przed tygodniem nie napisał o nadużywaniu pewnych zwrotów skomentowałbym tę robotę określeniem "Kosmiczna masakra". Trochę mi ich żal, bo to przede wszystkim studenci, dzwoniący do nas, by zarobić parę groszy. A nie mają łatwo - ani ze strony pracodawców (może powinno być "telefonodawców"?), ani asertywnych "Janów Kowalski". Ciekawe jest też to, czego od nich nigdy nie usłyszymy, w czasie gdy przekonują, że jeśli nie kupimy za 150 złotych bestsellerowej pozycji o "Księgowaniu towarów przewożonych przez wózki widłowe w Gwadelupie", to nasze życie zupełnie straci sens.

Otóż telemarketerzy mają przed oczami listę słów, których nie wolno im używać. Obok banalnych "promocji" czy "oferty", które mogą skojarzyć się nam z tym, że będziemy musieli coś kupić (i słusznie się skojarzą), "Janowi Kowalski", telemarketer nie zada też egzystencjalnego, ale prostego pytania "dlaczego?". Nie mam pojęcia dlaczego nie wolno pytać dlaczego? Reporter - też przecież troszkę życiowy teleankieter - jak nie zapyta rozmówcy dlaczego, to popełni zawodowy błąd, a nawet wielbłąd.

A już za nic w świecie telesprzedawca nie może używać partykuły "chyba". Bo wtedy chyba wydałoby się, że sam nie jest pewien, że zainwestowanie tysiąca złotych w zakup "serii znaczków z wizerunkiem cudu dokonanego przez ministra Nowaka na autostradzie A 2", to najlepsza inwestycja w trudnych, kryzysowych czasach. Lepsza niż złoto.

Dlatego, chyba dlatego, najbardziej lubię rozmowy z teleankieterami mojego operatora, którzy za pośrednictwem infolinii proszą, żebym ocenił moje kontakty z ich Biurem Obsługi Abonenta. - To tak, jakby pytali, czy masło maślane miało smak maślany - myślę sobie i wystawiam tym biednym studentom same piątki. No, ale kończę, bo dzwoni telefon. Obiecałem komuś, że dziś zdecyduję, "czy Jackowi Antczak odpowiada prenumerata kwartalnika "Telemarketing codzienny", czy zdecyduje się na "Poradnik hodowcy żółwi czerwonolicych".
Reklama
6

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Prosty sposób

+39 / -41

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

W4Ready (gość)  •

Na natręta jest prosty sposób:
Wystarczy nie zgodzić się na nagrywanie rozmowy, ale zapytać się, czy my możemy nagrywać.

odpowiedzi (0)

skomentuj

A może czajnik z kurantem ?

+87 / -75

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Zibi (gość)  •

Tak, tak, uciążliwe czasami jest to permanentne nawiedzanie naszych mieszkań przez telemarketerów. Zwłaszcza, gdy spokojnie drzemiemy sobie po sutym obiedzie, a tu nagle strzał adrenaliny - telefon z propozycją nie do odrzucenia jak w tytule postu. I jak tu spławić gościa bezboleśnie? Zwłaszcza, gdy gościem okazuje się dziewczyna o perlistym głosiku. Generalnie w swej masie ludzie nie są asertywni. Potrzebują kontaktów, rozmów, wymiany poglądów. Wszak człowiek to ssak gromadny. Więc toczy się w zasadzie jednostronna rozmowa z telemarketerem, przy użyciu przez niego wszelkich zabiegów socjotechnicznych aby założony cel osiągnąć. W takim świecie żyjemy, to wolny rynek badania rynku, reklam i pozyskiwania klientów. O take Polskie walczyliśmy. Tylko drzemkę szlag trafił.

odpowiedzi (0)

skomentuj

:)

+59 / -55

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Agata Dębska (gość)  •

Lubię czytać Twoje artykuły Jacku są rewelacyjne!!!!
Pozdrawiam serdecznie

odpowiedzi (0)

skomentuj

:)

+46 / -43

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

basia (gość)  •

Miła lektura o poranku

odpowiedzi (0)

skomentuj

Świetne

+46 / -45

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

:) (gość)  •

Dziękuję, oprawił mi się humor.

skomentuj

ubawiłem się

+26 / -27

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

telemarketer (gość)  •

witam,
ciekawe opinie, aczkolwiek błędne. uśmiałem się przednio...zwłaszcza że na studiach "dorabiałem" wierszówka w lokalnej mutacji ogólnopolskiego dziennika. Teraz jest na odwrót - po skończeniu studiów i kilku latach "tułania się" w zawodzie po róznych redakcjach jestem telemarketerem. Nie wiem czemu ludzie myślą że ta praca jest niewdzięczna. Kiedy porównam to do gazety to ciesze sie że jestem telemarketerem.
Nie wiem czy w innych firmach nie wolno uzywac okreslonych słów, ja nie używam bo od mojej psrzedazy zalezy ole zarobię, więc siłą rzeczy nigdy nie uzywam "nie" "promocji" oferty...niczego co lingwistycznie wpływa na podświadomość klienta. Natomiast zawsze pytam dlaczego klient nie skorzysta z rozwiązania które proponuję :D pozwala to uniknąc błedów w kolejnej rozmowie

odpowiedzi (0)

skomentuj
Reklama
Reklama