Odpowiedzą za zabójstwo?
Data dodania: Ostatnia aktualizacja:
Wynika z niej, że obrażenia dziecka były na tyle poważne, że oprawcy musieli zdawać sobie sprawę z ich skutków.
Bartuś miał uszkodzone organy wewnętrzne i kilkadziesiąt sińców na całym ciele. Był wiele razy bity pasem.
Na razie matka chłopca ma odpowiedzieć za to, że nie udzieliła synkowi pomocy i znęcała się nad nim. Jej konkubent Mariusz V.
Na razie prokuratura zawnioskowała do sądu o przedłużenie aresztu do końca grudnia dla matki i jej kochanka. Śledczy czekają jeszcze na kilka opinii.
Badania zakończyli już biegli psychiatrzy. Lada dzień będzie znana ich opinia dotycząca zdrowia psychicznego Mariusza V. Trwają jeszcze badania zawartości środków odurzających w organizmie mężczyzny. W dniu, kiedy Bartuś został śmiertelnie pobity, mężczyzna był bowiem pod wpływem narkotyków.
Fachowcy z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie sprawdzają również skład popiołu, który został znaleziony w mieszkaniu Mariusza V.
- Istnieje podejrzenie, że w domowym piecu palił zakrwawione rzeczy chłopca - wyjaśnia Ewa Węglarowicz-Makowska, prokurator, która prowadzi śledztwo w sprawie śmierci Bartusia.
Chłopiec został śmiertelnie pobity w maju tego roku. Historia wstrząsnęła opinią publiczną. Przy okazji śledztwa, prokuratura powróciła do innej tragedii związanej z rodziną Bartka. Ponad dziesięć lat temu zaginęła siostra 3,5-latka - Karina. W piątek śledztwo w tej sprawie zostało umorzone. Okazuje się, że dziewczynkę zabił jej ojciec. Nic mu jednak nie grozi, bo kilka miesięcy po tym, jak doszło do tragedii, popełnił samobójstwo.