Obcy z sercem w herbie

    Obcy z sercem w herbie

    Piotr Kanikowski

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Radzimowice koło Bolkowa to wieś, w której nad dachami łopocą flagi nieistniejących państw, a Budda nie kłóci się z Matką Boską.
    Radzimowice umierały - kilka starych chałup ze starymi ludźmi na szczycie góry, na którą nie dało się wejść bez zadyszki. I wtedy we wsi pojawili się obcy. Miejscowi patrzyli na nich krzywo, gdy uprzątnąwszy podwórza ze śmieci zaczęli bielić wapnem ściany, rozjaśniać okna i stawać na potęgę maszty z kolorowymi flagami, które nie wiadomo co znaczyły. Sadzili pod płotem kwiatki, a wieś burczała, że drogę zabierają. Nie podobały się te wszystkie porządki w Radzimowicach.

    Pierwszy był Wiktor Urbańczyk, który przyjechał tu w 1986 roku.
    - Te Radzimowice to nie był przypadek - mówi, łamiąc z trzaskiem twardy jak kamień orkiszowy podpłomyk. Sam go wypieka, z ziarna prastarego, na wpół zapomnianego zboża, które sieje zamiast powszechnej u sąsiadów pszenicy.
    Wychował się w mieście, ale zawsze widział siebie, jak z przerzuconą przez ramię płachtą pełną ziarna idzie po polu. No i ma w końcu w Radzimowicach swoje dwa i pół hektara. Na orkisz, którym - jak podkreśla - już tysiąc lat temu zachwycała się św. Hildegarda z Bingen. Zboże mistyczne, co nie daje się krzyżować z innymi, nie można go modyfikować genetycznie, źle znosi nawożenie chemią. Ślad ładu, który był przed wiekami.

    Te Radzimowice to nie był w życiu Wiktora przypadek. Mieszkał w Legnicy, pracował w Zakładach Mechanicznych Legmet, ale im bliżej emerytury, tym bardziej męczyło go życie mieszczucha. Przy okazji wypraw za minerałami zaczął szukać domu w górach. Dużo po nich chodził. Obszedł Tatry, Sudety, parę razy jego ścieżki wiodły też przez garb Żeleźniaka, na którym w zwartym, pragmatycznym kręgu rozsiadły się Radzimowice.
    1 3 4 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Piękne miejsce - po prostu dolnośląska Shamballa

      Gwiton (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 78 / 82

      Radzimowice są niesamowite!
      Całkiem niedawno odwiedziłem tę magiczną miejscowość podczas wędrówki po Górach Kaczawskich.
      Pana Wiktora pamiętam jeszcze z lat dzieciństwa, kiedy to wręczył mi...rozwiń całość

      Radzimowice są niesamowite!
      Całkiem niedawno odwiedziłem tę magiczną miejscowość podczas wędrówki po Górach Kaczawskich.
      Pana Wiktora pamiętam jeszcze z lat dzieciństwa, kiedy to wręczył mi piękny okaz kryształu górskiego.
      Kamień do dziś leży na półce, na honorowym miejscu i przypomina mi o bakcylu geologicznym, który zaszczepił mi Pan Urbańczyk.
      Teraz moje zainteresowania są odrobinę inne. Fascynuje mnie świat grzybów; a Góry Kaczawskie (dzięki glebom wapiennym) są jednym z niewielu miejsc w Polsce, gdzie stwierdzono występowanie bardzo rzadkiego gatunku: Borowika Szatańskiego (Boletus Satanas). Niestety nie trafiłem we wskazanym przez Pana Wiktora lesie na te grzyby (a może nie trafiłem na ten las?). Myślę jednak, że kiedy się pojawią, zdołam to nadrobić.
      Chciałbym przy okazji podziękować Panu Urbańczykowi za sympatyczną rozmowę i pomoc w momencie, kiedy pszczoła leśna użądliła moją towarzyszkę wędrówki w powiekę.
      Z grzybiarskim pozdrowieniemzwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama