Po francusku nie w Lubinie

    Po francusku nie w Lubinie

    Grzegorz Chmielowski, redaktor

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Katarzyna Skrzynecka, Jacek Bończyk, Katarzyna Jamróz, a także Wojciech Młynarski, Włodzimierz Korcz, Magda Umer czy Barbara Podmiotko. Co łączy tych znanych ludzi estrady, pióra, mikrofonu?
    Otóż przewinęli się przez Festiwal Piosenki Francuskiej w Lubinie, a niektórzy, jak Młynarski, patronowali mu ćwierć wieku. Wtedy uważano, że Lubin stać na ogólnopolską imprezę, a lubinianom należy się więcej wrażeń niż oferuje dom kultury.

    Teraz inaczej. Festiwal padł, gdyż władze uważają, że Lubin to brzmi dumnie i to już wystarczy, by nie być prowincją. Ale lubiński festiwal odradza się we Wrocławiu. Lubiński, bo z Barbarą Podmiotko w jury, i pod tą samą egidą (ambasada Francji, Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Francuskiej). Szkoda, że wrocławianie ignorują lubiński rodowód imprezy (a może tak szybko zapomnieli?). Szkoda też, że Lubin, zamiast likwidować, nie rozwinął festiwalu z pomocą Wrocławia. C'est la vie.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama