Ocieplacz ministerialny

    Ocieplacz ministerialny

    Krzysztof Kucharski

    Zima idzie, chłodno wszędzie, wilcy wyją. Minister kultury i dziedzictwa narodowego przyjechał trochę się ogrzać w cieple sympatii, jaką żywi do niego lwia część wrocławskiego środowiska kulturalnego.
    Gospodarz Klubu Muzyki i Literatury, Stefan Placek, gościa z centrali podejmował po staropolsku.
    Przyjechał uświadomić wszystkim, że ministerstwo pracuje coraz sprawniej - jest w czołówce resortów najlepiej wykorzystujących unijne pieniądze.

    Także wedle opinii gościa ze stolicy w resorcie kultury w różnych rankingach Dolny Śląsk nie schodzi poniżej trzeciej pozycji. Jakiekolwiek miary by przystawiać. Pieniędzy dostaje sporo, ale może jeszcze więcej, bo minister stara się przechwytywać dotacje, których nie potrafią wykorzystać na unijne projekty inne resorty.

    Wieścią-prezentem od gościa, która ucieszyć miała zebranych, była decyzja o przekazaniu władzy w instytucjach współzarządzanych przez ministerstwo i lokalne urzędy. W praktyce powinno to znaczyć, że minister nie będzie się wtrącał do decyzji personalnych, natomiast będzie współfinansował te instytucje na tym samym poziomie jak dotychczas, dzięki tej zmianie będą one miały prawo ubiegać się o dodatkowe ministerialne dotacje na specjalne projekty. Na Dolnym Śląsku, a właściwie tylko we Wrocławiu ze wspomnianych przywilejów skorzysta: Opera Wrocławska, Teatr Polski, Muzeum Narodowe oraz Filharmonia Wrocławska i festiwal Wratislavia Cantans.

    W trakcie przebiegającego w miłej atmosferze spotkania złagodniał trochę spór o Muzeum Sztuki Współczesnej i różne niedopatrzenia, nie do czytania, zaniechania - zamieniony został na nadzieję, że jeszcze w sprawie pieniędzy coś może drgnąć.

    Przy okazji pan minister poświęcił mi chwilę uwagi i publicznie się zobowiązał, że odpowie na mój list, pod warunkiem że napiszę go po polsku! Radość na sali wzbudził tym wielką. Już wyjaśniam, że chodzi o list otwarty do pana ministra, który opublikowałem 18 listopada, a dotyczył on frapującego scenariusza "Lalki" Bolesława Prusa, który wpadł mi w ręce.

    Ten list można w każdej chwili przeczytać: Nic nie jest zabronione. Gdyby ktoś zechciał ten przykład językowej nieudolności w sztuce epistolograficznej przeczytać i następnie pomógł mi go poprawić, by zadowolić pana ministra, byłbym, oczywiście, bardzo wdzięczny. Mój adres: krzysztof.kucharski@gazeta.wroc.pl.

    Przepraszam za tę dygresję. Na pytanie, co z tego spotkania będą mieli Dolnoślązacy i wrocławianie? Odpowiadam, bo to jasne! Nadzieję!
    Ale, co też ważne, satysfakcję, że jednym z najlepszych ministrów w rządzie premiera Tuska jest nasz człowiek, były prezydent Wrocławia, lubiany niezmiennie przez wszystkich Bogdan Zdrojewski. Konkrety pojawią się niebawem. Może w przyszłym roku, a może za dwa lata.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama