Od przedszkola do profesora

    Od przedszkola do profesora

    Justyna Kościelna

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Inwazja małych studentów we Wrocławiu. Zamiast ocen, w indeksach będą mieli rysunki.
    Kiedy w sobotę na uroczystej akademii rektor Politechniki Wrocławskiej prof. Tadeusz Więckowski witał nowych studentów, po sali przebiegł szmer a z niektórych gardeł wyrwało się "Dzień-do-bry pro-szę pa-na!".

    Świeżo upieczonym żakom szybko jednak wybaczono tę wpadkę - w końcu do auli Politechniki przyszli prosto z przedszkoli i szkolnych ławek.
    Wszystko dzięki Akademii Młodych Odkrywców, czyli nietypowemu projektowi skierowanemu do małych naukowców. Do końca roku akademickiego dzieci w wieku od 7 do 14 lat będą przychodzić raz w miesiącu na Politechnikę po to, żeby poznawać fizykę.

    - Spokojnie, przecież nie o wzory tu chodzi, ale o rozbudzenie w tych młodych ludziach pasji i chęci poszukiwania. Fizyka wcale nie musi być poważna - przekonuje prof. Więckowski.
    Do Akademii Młodych Odkrywców zapisało się ponad stu uczniów z całego Dolnego Śląska. Na sobotniej immatrykulacji z dumą odebrali indeksy.

    Ale na tym zabawa się skończyła: po pieśni Gaudeamus, niepełnoletni żacy pokornie usiedli w ławkach i wysłuchali pierwszego w swoim życiu wykładu. Trochę się wiercili. Ale gdy pod sufitem latały balony wypełnione helem, a w ręku prowadzącej iskrzył zimny ogień (pytanie z sali: "Dlaczego nazywa się zimny, jak jest gorący"?) na sali była cisza, jak makiem zasiał. Młodzi odkrywcy słuchali wykładu "magia ciepłego azotu".

    Ola Kuśmierska, pierwszoklasistka, na Politechnikę wybrała się z koleżanką ze szkolnej ławy, Patrycją Furmaniuk.
    - Nie wiem jeszcze, co to fizyka, ale myślę, że mi się spodoba - mówi Ola. Na udział w zajęciach nie trzeba jej było długo namawiać. Zresztą już kiedyś widziała pewne doświadczenie. Niestety, nie do końca.
    - W przedszkolu pan przyniósł wiadro śniegu. Miał do niego wlać wrzącą wodę. Ale nie wlał, bo chłopcy rozrabiali. Śnieg by się chyba stopił? - marszczy czoło mała studentka.
    Na sobotnie zajęcia przyszła razem z tatą, który wspominał, też marszcząc czoło, swój trudny egzamin z fizyki.

    Siedmioletniemu Teodorowi Misiejukowi też towarzyszył tato, absolwent Politechniki.
    - Jak żona usłyszała o projekcie, od razu zapisaliśmy syna. To świetny pomysł - mówi Andrzej Misiejuk.
    Zajęcia ze szczerbatymi studentami prowadzi fizyk, dr inż. Anna Hajdusianek.
    - Denerwowałam się bardzo przed pierwszym wykładem - śmieje się. Ale nerwy nie były potrzebne, bo uczenie dzieci przetestowała już nieraz. Między innymi na Dolnośląskim Festiwalu Nauki i w Kinder Akademii zorganizowanej przez niemiecką uczelnię Hochschule Zittau/ Görlitz.
    - Na następnym wykładzie polecimy z dzieciakami w kosmos - zapowiada dr Hajdusianek.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama