(Za bardzo) prosty przepis

    (Za bardzo) prosty przepis

    Krzysztof Kucharski

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    "Gastronomia", najnowszy spektakl Wrocławskiego Teatru Pantomimy ani nie śmieszy, ani nie wzrusza.
    Moje nazwisko jest gwarancją: o gastronomii mogę się wypowiadać swobodnie. Natomiast autor i reżyser przedstawienia "Gastronomia" we Wrocławskim Teatrze Pantomimy parę lat temu sam mi się przyznał bez bicia, że gotować nie umie. Postanowiłem więc napisać dwie recenzje. Jedną trochę za niego, a drugą trochę za siebie. Pierwsza będzie miała tytuł:

    Kobiecość kebabu
    Tak jak poczciwy stolarz Geppetto wystrugał sobie drewnianego chłopca Pinokia, a doktor Wiktor Frankenstein stworzył potwora w ludzkim ciele, tak seryjny morderca i kucharz w jednej osobie wyciął sobie z kebabu kobietę o figurze Wenus z Willendorfu. Nowej premierze mimów pod obiecującym tytułem wróżę długie tournee po setkach miast i miasteczek naszego zachodniego sąsiada.

    Po studiach nad zwierzętami ("Małpy" i "Galapagos") i pochyleniu się nad losem papieża traktowanego jak dobrze sprzedający się gadżet ("Science Fiction"), scenarzysta sitcomu ("Świat według Kiepskich"), reżyser i autor burleskowych mimodramów wrócił do klimatu tych ostatnich, czyli swojej ulubionej konwencji. Czyli groteski łamanej przez makabreskę, podzielonej przez czarny humor i rozczarowanie światem wartości. Sobiszewski nazywa przewrotnie ostatni własny twór horrorem klasy D. Ma on dar budowania groteskowych postaci, a każda w "Gastronomii" jest nie tylko inaczej ucharakteryzowana, ale też inaczej się porusza. Taniec panienek puszczających bąki wywoływał na widowni największe salwy śmiechu.

    Czas na recenzję drugą pod tytułem:

    Kuchenne zaniedbania
    Cieniutka jak opłatek fabułka, tak naprawdę może wypełnić solidnie dziesięciominutową etiudę. Reszta, która wypełnia czas spektaklu to teatralna wata. Usprawiedliwia ją jednak konwencja wybrana przez autora scenariusza. Pasuje do niej i piosenka z playbackiem, i pląsy brodatego Sikha, i gimnastyka pań na kuchennym blacie, a najlepiej zwariowane jazdy wózkami po scenie z kebabem i kucharzem. Nie mamy czekać na jakieś artystowskie przesłanie, a oddać się beztroskiej zabawie, która ma zaskakiwać, śmieszyć, tumanić i przestraszać. Gdyby spektakl się udał, pewnie sam Tomaszewski biłby brawo z zaświatów.

    Są to warunki do przyjęcia, tylko na rozwichrzoną wyobraźnię warto czasem założyć sito z małymi otworkami. To makabryczna opowieść o kucharzu (niezawodny jako mim Aleksander Sobiszewski), który zamordował załogę kuchni i klientki, by wyrzeźbić sobie z mięsa ideał kobiecego piękna. W finale owo spełnienie marzeń pożrą wygłodzone psy-ludzie, a i on sam też posili się piersiami z keczupem. Gdyby to przedsięwzięcie się udało i urodziło arcydziełko, to pewnie i sam Mistrz (Henryk Tomaszewski) z zaświatów biłby mu brawo, bo zawsze go cenił. Publiczność pospadałaby z foteli, trzymając się za brzuchy. A w finale wszyscy płakaliby krokodylimi łzami nad pożeraną ukochaną sztuką mięsa.

    Przepis jest prosty. Staranniej należało popracować nad scenariuszem, rozbudować wątek frankensteinowski; do bólu szlifować gagi, żarty wymyślać na wyższym poziomie i testować ze trzy razy każdy; a wszystko wartko opowiedzieć. A tak mamy coś średniego, trochę nijakiego, ani śmiesznego, ani smutnego. W dobrej kuchni potrzebne są dobre receptury, ciężka praca. No i dobry smak.
    Tych, którzy nie lubią dyrektora Sobiszewskiego, pocieszę, że w grudniu wybiera się na emeryturę.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama