Telewizja bez "Szansy na sukces" (SKOMENTUJ)

    Telewizja bez "Szansy na sukces" (SKOMENTUJ)

    Jacek Antczak

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Telewizja bez "Szansy na sukces" (SKOMENTUJ)
    Tak uważają miłośnicy tego sztandarowe-go programu Telewizji Polskiej, który po 19 latach schodzi z anteny. Nagle. W niejasnych okolicznościach. Jego twórczyni Elżbieta Skrętkowska i prowadzący Wojciech Mann milczą jak zaklęci i nie chcą udzielać wywiadów. Wersja Manna jest mannowska: Powód mojej rezygnacji, który można przyjąć albo nie, jest taki, że we śnie ukazał mi się Jan Paweł Woronicz, który powiedział: Już czas!. I go posłuchałem...
    Telewizja bez "Szansy na sukces" (SKOMENTUJ)
    Wersją wyśledzoną przez tabloidy jest konflikt: chorego Wojciecha Manna zastąpił na jednym z nagrań (ponoć z zespołem Raz Dwa Trzy) młody dziennikarz z Olsztyna, wypadł bardzo dobrze, a panu Wojciechowi nie spodobało się to, że telewizja chce odcinek wyemitować i zrezygnował z prowadzenia programu. Władze TVP uznały, że "Szansa na sukces" ma twarz Manna, a bez niego ukochany program Polaków nie ma szansy na dalsze sukcesy.
    - I to wielki błąd - krytykuje tę decyzję Krzysztof Skiba, którego Big Cyc miał akurat w tych dniach być po raz trzeci gościem programu (nagranie odwołano), a jego lider był kiedyś "Mannem dla przedszkolaków", gdyż przez dwa lata prowadził "Małą szansę na sukces". - Rezygnacja z programu tuż przed jego dwudziestoleciem jest bezsensowna. Prowadzący był osobowością, ale mimo wszystko tylko jednym z elementów programu, który z jednej strony promował polskie piosenki, a z drugiej był wylęgarnią talentów - tłumaczy Krzysztof Skiba. - Za kilka miesięcy TVP będzie obchodziła 60-lecie i czym oni się pochwalą? Prognozą pogody, Teeleekspresem i Kabaretem Starszych Panów sprzed 50 lat? Przecież "Szansa na sukces" była ostatnim w pełni autorskim telewizyjnym okrętem flagowym, który Polacy kochali. Prawie wszystko, co fundują nam telewizje , to przecież formaty (czyli kopie programów, zakupione od zagranicznych telewizji - przyp. JA).

    Skiba nie przesadza. "Szansę na sukces" w plebiscycie "Polityki" przeprowadzonym na przełomie wieków uznano za najlepszy polski program rozrywkowy XX wieku. W ostatnich latach w niedzielne południa oglądało go prawie 3 miliony osób. Mimo że w międzyczasie powstało (i zniknęło z anten) kilkanaście produkcji o podobnej formule ("Droga do gwiazd","Idol", "X Factor", "Jak oni śpiewają" itd., itp.) "Szansa", nawet bez reklamy, wciąż była nie do pobicia. "Szansę", łącznie z wszystkimi jej nieodłącznymi elementami typu wstążki, taśmy profesjonalne, dobór uczestników, wymyśliła Elżbieta Skrętkowska w 1993 roku. Od początku była mózgiem programu, a Mann jego twarzą. Autorka w wywiadach niezmiennie podkreślała, że prowadzący to 50 procent sukcesu. - Wojciech Mann wydaje mi się dosyć silną osobowością, jest bardzo inteligentnym i dowcipnym facetem - w rozmowie z Piotrem Szauerem tłumaczyła, dlaczego nigdy nawet nie pomyślała o zmianie.

    W pierwszych eliminacjach wystartowało 90 osób, ale z każdym miesiącem liczba amatorów, którzy chcieli się zmierzyć z repertuarem gwiazd polskiej piosenki i widzieli w tym swoją szansę na sukces, zresztą stopniowalny (zakwalifikowanie się do programu, zwycięstwo w show, występ w finale w Sali Kongresowej, udział w opolskich Debiutach, wielka kariera), rosła lawinowo. Rekordy padły w Poznaniu i w Warszawie, gdzie realizatorzy musieli wysłuchać ponad 1200 osób. W ostatnich latach wciąż zgłaszało się zawsze ponad 500 osób, niezależnie od tego, czyje piosenki trzeba było zaśpiewać. Już pierwszy finał, sprzed 19 lat, pokazał, że program, poza promocją polskich piosenek i gwiazd, naprawdę potrafi wyławiać wielkie talenty. - Skąd pani przyjechała? - zapytał jak zawsze Wojciech Mann. - Ze Stalowej Woli, studiuję w Gdańsku grę na skrzypcach - odparła dziewczyna, która w eliminacjach pokonała 200 osób swoją interpretacją przeboju Trubadurów "Przyjedź mamo na przysięgę". Skrzypaczka wygrała program piosenką "Nie przynoś mi kwiatów dziewczyno", ale była tak niezadowolona z wykonania niepasującej jej piosenki, że prosiła Elę Skrętkowską, by nie emitować tego programu. Oczywiście, nie miała racji, bo podczas finału w Sali Kongresowej wylosowała "Boskie Buenos" z repertuaru Mannamu i zaśpiewała tak, że nie było już wątpliwości, iż "Szansa" wypromowała gwiazdę. Justyna Steczkowska od razu wygrała Debiuty w Opolu.

    I nie był to wyjątek od reguły. W "Szansie na sukces" występowali m.in.: Violetta Brzezińska, Małgorzata Wojciechowska, Grzegorz Markocki, Ania Wyszkoni, Kasia Stankiewicz, Kasia Cerekwicka, Ewa Farna, siostry Brzezińskie i trojaczki zgorzeleckie, czyli siostry Okapiec, które dziś mieszkają i występują w Las Vegas, a mało brakowało, by reprezentowały Polskę na festiwalu Eurowizji. To w "Szansie" zaczynało wielu późniejszych uczestników i laureatów "Idola" czy "X Factor", jak Alicja Janosz czy Gienek Loska. A Szymon Wydra, który próbował swych sił dwa razy, śpiewając utwory Piotra Szczepanika i Ryszarda Rynkowskiego, był przedstawicielem z roku na rok coraz liczniejszej grupy osób, które w końcu zasiadały na miejscu jurorów, słuchając, jak kolejne pokolenia mierzą się z ich repertuarem. Fakt, że "Szansa" była już programem instytucją, potwierdził na przykład odcinek z zespołem Blue Cafe, który wyszukał w nim sobie następczynię Tatiany Okupnik. Dominika Gawęda nie zmarnowała swojej szansy na sukces. - Uwielbiałam ten program. Już nawet nie pamiętam, ile razy sama brałam w nim udział - opowiada Izabella Skrybant-Dziewiątkowska z Tercetu Egzotycznego. - Pamiętam, że pan Mann, kiedy trafiliśmy na nagranie, zawsze ubierał się w egzotyczne stroje i fantazyjne kapelusze. Było tak cudownie i zabawnie, że oglądalność wzrastała o 50 procent - śmieje się wokalistka Tercetu.

    Nic dziwnego, że twórcy programu zadzwonili do Izabelli i zaproponowali udział w specjalnej, "Egzotycznej szansie na sukces". Program nagrany w lipcu 1999 roku na plaży w Karwi, m.in. z udziałem Jose Torresa, Szymona Majewskiego, trzydziestu laureatek "Szansy" i wielotysięcznej publiczności, był kolejnym sukcesem. Dostał nawet nagrodę dla jednej z najlepszych produkcji rozrywkowych w Europie. Nic dziwnego, że sprawdzoną i lubianą przez widzów formułę wykorzystywano wielokrotnie w wydaniach świątecznych, gdy miejsce amatorów zajmowali celebryci.

    Niezapomniane były też programy poświęcone legendarnym polskim gwiazdom, na przykład Republice czy Markowi Grechucie. Poza Ewą Demarczyk, u Manna i Skrętkowskiej wystąpili chyba wszyscy, łącznie z nieufnym początkowo Czesławem Niemenem. Większość swoje jurorowanie, w odróżnianiu od innych programów, traktuje skromnie i spokojnie, pokazując, że tu nie chodzi o autolans. Trochę zamieszania wprowadziła jedynie Edyta Górniak, zarzucając producentom, że podrzucili jej karteczkę z nazwiskiem laureata. Skrętkowska tłumaczyła, że oskarżeniebyło zemstą za mocne słowa wypowiedziane pod adresem gwiazdy, która spóźniła się na nagranie.

    - Program z udziałem Big Cyca też wylansował gwiazdę - wspomina Krzysztof Skiba. - Jednym z uczestników był nauczyciel wuefu, który wchodząc na scenę, najpierw zrobił fikołka i stanął na głowie. Wprawdzie nie śpiewał najlepiej, ale uznano, że w programie z Big Cycem musi się znaleźć miejsce dla jajcarzy - wzdycha Skiba, który współpracę z "Szansą" wspomina z sentymentem. Uważa nawet, że przy "Małej szansie" miał trudniejsze zadanie niż Mann - Prowadzić program z maluchami, a występowały u nas nawet 3-latki, które śpiewały dorosłe piosenki, to nie jest prosta sprawa. Nie da się z nich pożartować, trzeba je dosłownie prowadzić za rączkę - opowiada Skiba, pokazując w ten sposób, że na "Szansie" wychowało się wiele pokoleń Polaków.

    Wiele występów, także tych zabawnych, jest przebojami na YouTube. Jeden z ostatnich programów ze swoim ulubionym Acid Drinkers reklamuje na przykład na Facebooku legendarny koszykarz i poseł PO Maciej Zieliński, jak miliony widzów żałując, że nie będzie miał już szansy oglądać "Szansy". - Strasznie szkoda, ale jak znam panią Elę Skrętkowską, jej pomysłowość, talent i profesjonalizm, to niebawem nas zaskoczy jakimś kolejnym znakomitym programem - uważa Izabella Skrybant-Dziewiątkowska. A może są jeszcze szanse na wskrzeszenie "Szansy", którą autorka opatentowała? Telewizje komercyjne pewnie już widzą swoją szansę na sukces...

    Czytaj także

      Komentarze (4)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Pan Mann

      Spoxman (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 62 / 51

      Wersja Manna jest Stachurowska, wzorowana na "Siekierezadzie". A w ogóle to strzelił focha. Czyżby kasa z reklamy KB była tak wielka, że w głowie przewróciła?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Teraz czas na Janowskiego!

      Gość (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 69 / 56

      Ten to dopiero jest gwiazdą... Man przynajmniej miał osobowość i dystans...


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nie ma geszeftu...

      Aj waj, aj waj... (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Nie ma geszeftu, wiec nie będzie szansy na sukces.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ----

      ??? (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 56 / 43

      No comments!!!

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama