Podglądają Cię w Google

    Podglądają Cię w Google

    Jacek Antczak

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Ulica Krzywoustego - mieszkańcy Psiego Pola na ryneczku

    Ulica Krzywoustego - mieszkańcy Psiego Pola na ryneczku ©Google Street View

    Przemaszerowałeś przez pasy na czerwonym świetle? A może spacerowałeś ze znajomą, o czym żona nie miała zielonego pojęcia? Jeśli przydarzyła Ci się jakaś dwuznaczna sytuacja, lepiej zajrzyj do internetu i podejmij interwencję, zanim Twoje wyczyny zobaczy cały Wrocław. I nie tylko. Teoretycznie może Cię zobaczyć - choć z zamazaną twarzą - jakiś miliard ludzi.
    Ulica Krzywoustego - mieszkańcy Psiego Pola na ryneczku

    Ulica Krzywoustego - mieszkańcy Psiego Pola na ryneczku ©Google Street View

    KLIKNIJ TU I ZOBACZ WROCŁAW W GOOGLE


    Od kilku dni firma Google prezentuje kilka największych polskich miast w usłudze Street View. To bardzo dokładne, panoramiczne zdjęcia miejsc publicznych. Zrobiono je z perspektywy przechodnia w ubiegłym roku przez specjalistyczną aparaturę Google, umieszczoną na dachach samochodów lub trójkołowych rowerach.

    Rzecz w tym, że zdjęcia w Street View uwieczniają wszystko i wszystkich w danej chwili w konkretnym miejscu. Mimo że twarze ludzi i tablice rejestracyjne samochodów są zamazywane, można rozpoznać po sylwetce czy ubiorze, kto jest na zdjęciach.
    - Google spełniło wiele postawionych przez nas wymogów dotyczących prawa do prywatności i ochrony danych. Na przykład taki, że miało obowiązek informować opinię publiczną , kiedy będą robić zdjęcia - wyjaśnia Wojciech Wiewiórowski, generalny inspektor ochrony danych osobowych.

    Coraz więcej osób żałuje, że nie zwrócili uwagi na takie informacje i np. nie umyli samochodu lub zostawili suszące się majtki na sznurze. Teraz znajomi mają niezły ubaw.

    Wojciech Wiewiórowski zaznacza, że na razie nie wpłynęły do niego skargi na naruszenie prywatności.

    Jednak w internecie wybuchła już gorąca dyskusja. Jedni są zachwyceni wirtualnym spacerem, zaś inni nie kryją oburzenia, bo uważają, że takie zdjęcia to forma inwigilacji.

    - To świetna zabawa i wielka reklama Polski przed Euro 2012 - komentują ci, którzy długo czekali, by obecna już w 30 krajach popularna cyfrowa mapa objęła również Polskę.

    - To inwigilacja i naruszanie naszej prywatności - przekonują ci, którzy nie życzą sobie, by miliony ludzi na całym świecie mogły oglądać fasady ich domów, a być może także ich samych, jeśli akurat znaleźli się w polu widzenia aparatów fotograficznych Google, gdy uwieczniały ich okolicę.

    "Nie musicie się już zastanawiać, jak wygląda siedziba Midea. Mamy dużo zieleni i bentleya w drugim garażu" - napisał w internecie i dodał zdjęcie ze Street View zrobione przed siedzibą firmy Paweł Tkaczyk, specjalista od wizerunku w sieci i internetowych technologii.

    - No i po co to panu było? - zapytaliśmy go. - Od razu pełno komentarzy, zwłaszcza dotyczących samochodu przed garażem, który przypomina raczej daewoo niż bentleya.

    - Jak to po co? Sam sprowokowałem tę dyskusję. Bardzo fajna usługa, na przykład dla turystów, którzy chcieliby obejrzeć, jak naprawdę wyglądają miejsca, do których się wybierają, a które znają z pięknych prospektów - tłumaczy Paweł Tkaczyk.
    - Zdarzało mi się korzystać ze Street Viev przed wyjazdem za granicę i uważam to za naprawdę użyteczną rzecz. Sam adres wyszukany na mapie to dla nas jednak abstrakcja. Jesteśmy już społeczeństwem "wizualnym" i wszystko musimy zobaczyć, najlepiej z bliska.

    Na zastrzeżenia internautów, że niebawem korporacje internetowe będą nam wchodzić przez komin do domów, jedna z internautek napisała, że w Niemczech to już się dzieje, bo wprowadza się tam usługę "google indoors". Przedstawiciele firmy zapowiadają wizytę, odwiedzają ludzi i fotografują wnętrza domów. I pokazały to niemieckie media.

    - Zaraz, zaraz... To był telewizyjny żart, a jego autorką była moja koleżanka, która pracuje we wrocławskiej siedzibie Google - opowiada Paweł Tkaczyk.

    Mało kto wie, że to właśnie wrocławscy pracownicy Google koordynują zamazywanie rejestracji samochodów i twarzy ludzi napotkanych podczas robienia zdjęć dla Street View.

    - Na razie nie wpłynęły do nas żadne skargi na naruszanie prywatności, ale minęło dopiero kilka dni - tłumaczy Wojciech Wiewiórowski, generalny inspektor ochrony danych osobowych.

    GIODO już dwa lata temu, po zapowiedziach Google, że wchodzi do Polski z tą usługą, badał jej zgodność z polskimi przepisami. - Kilka miesięcy przed rozpoczęciem fotografowania mieliśmy serię konsultacji z Google. Robiliśmy też inspekcję pojazdów i urządzeń, za pomocą których sporządzają panoramy zdjęć - opowiada Wojciech Wiewiórowski.

    Zapewnia, że wszelkie zastrzeżenia i wymogi zostały uwzględnione. Przy okazji sporządzania zdjęć z miejsc publicznych Google nie zbiera żadnych danych dotyczących internautów, użytkowników sieci bezprzewodowych itd.

    - W kilku innych krajach były problemy związane z tym, z jakiej wysokości fotografowane są miejsca publiczne i czy można zaglądać za ogrodzenia prywatnych posesji. My ustaliliśmy, że w Polsce aparat nie może być umieszczony wyżej niż 340 cm. To wysokość, z jaką patrzy na otoczenie kierowca tira lub turyści w autobusach wycieczkowych - tłumaczy szef GIODO.
    Dodaje, że uznał za wystarczające stosowane przez Google zasady zachowania prywatności osób napotkanych podczas fotografowania ogólnodostępnych miejsc. Chodzi przede wszystkim o możliwość zamazania fragmentów zdjęć na żądanie pokazanej osoby. Dotyczy to też jej rodziny, samochodu lub domu.

    - Oczywiście, też zajrzałem, jak prezentuje się mój dom w Street View. Akurat uwieczniono wywieszone u mnie pranie, ale nie zamierzam domagać się wymazania moich ręczników - śmieje się Wojciech Wiewiórowski.

    Mniej poczucia humoru miał jeden z francuskich rolników, który podał do sądu Google za uwiecznienie, jak wypróżnia się we własnym ogródku. Zamazanie twarzy nie wystarczyło i stał się pośmiewiskiem całego miasteczka.

    Po sieci krąży mnóstwo zabawnych zdjęć uchwyconych przez Street View - np. golasów w parkach, przydrożnych prostytutek, ludzi wchodzących do sex shopów, nawet złodziei włamujących się do domów.

    W wielu miastach urządza się happeningi w dniu, gdy Google fotografuje okolicę, np. we Włoszech po pasach przechodzili rzymscy legioniści.

    - Na razie pozostanę elementem placu Dominikańskiego. Jak mi się znudzi bycie celebrytą, którego oglądają miliony ludzi, to zgłoszę, by mnie wymazali - żartuje Paweł Relikowski, fotoreporter "Gazety Wrocławskiej". W momencie, gdy robił zdjęcie aparatowi Google, ten również go pstryknął.

    Czytaj także

      Komentarze (14)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      fuck google

      breslauer55 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 19 / 19

      i wielkiego/małego brata

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Google widzi wszystko... :)

      Sylwia (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 45 / 49

      Więcej "ciekawych i zaskakujacych" miejsc i sytuacji można obejrzeć tutaj... koleś kolekcjonuje te miejsca... :)...rozwiń całość

      Więcej "ciekawych i zaskakujacych" miejsc i sytuacji można obejrzeć tutaj... koleś kolekcjonuje te miejsca... :)

      http://www.facebook.com/media/set/?set=a.3591698518270.2168791.1447596747&type=1&l=bf6eea362dzwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      czy

      Mysz (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 11 / 7

      ktoś próbował odwiedzić kota Dantego w antykwariacie przy Szewskiej? Ściśle tajny obiekt, od żadnej strony nie da rady - ani od Wita Stwosza ani od Grodzkiej!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      google street

      obywatel (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 8 / 6

      Jest to totalitaryzm!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      A ja chcę zamazać swojego Ferrari

      nie do końca zadowolony (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 45 / 41

      Niestety w artykule nie napisano gdzie można zgłaszać swoje uwagi. Pana Tkaczyka nie znam osobiście jak pan redaktor GW


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ferrari:)

      kio (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 29 / 21

      Bezpośrednio przy zdjęciach Street View są przyciski, gdzie można "zgłaszać swoje uwagi" i zastrzeżenia. Tam może Pan wymazać swoje ferrari, jeśli oczywiście załapało się na zdjęciu.
      JA

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      haha

      lukasz :) (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 31 / 35

      Dobry jest facet z fakersem na Placu Dominikańskim :)...rozwiń całość

      Dobry jest facet z fakersem na Placu Dominikańskim :)

      http://maps.google.com/maps?q=Plac+++Dominika%C5%84ski,+Wroc%C5%82aw,+Polska&hl=en&ie=UTF8&ll=51.108077,17.038531&spn=0.00021,0.00066&sll=37.0625,-95.677068&sspn=34.396866,86.572266&oq=Wroc%C5%82aw,+Plac+Domini&t=h&hnear=Plac+Dominika%C5%84ski,+Wroc%C5%82aw,+dolno%C5%9Bl%C4%85skie,+Poland&z=21&layer=c&cbll=51.108077,17.038531&panoid=SHDCSeH3WkR2BmceCTaWNA&cbp=12,127.3,,3,21.07zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ...

      RIS (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 15 / 13

      Hehe, dobre, z podanego przez Ciebie ujęcia można nawet tablicę rejestracyjną odczytać ;)

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wyrazy szacunku

      kris150 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 49 / 39

      A ja chce bardzo podziekowac tworcom tego programu, jest to super. Mieszkam daleko (bardzo) i dla mojej tutejszej rodzinki jest to super frajda. Jeszcze raz bardzo dziekuje

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      google nie potrafi AOW umieścić na swojej mapie

      mik (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 39 / 32

      a wzięli się za street view


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Google umieszcza

      otton (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 29 / 21

      Google umieszcza na mapach te drogi, które są na oficjalnych mapach GDDKiA (albo innych), więc pretensje można mieć tylko do krajowych instytucji związanych z kartografią... oraz do częstotliwości...rozwiń całość

      Google umieszcza na mapach te drogi, które są na oficjalnych mapach GDDKiA (albo innych), więc pretensje można mieć tylko do krajowych instytucji związanych z kartografią... oraz do częstotliwości publikacji map.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      pretensji nie mam bo targeo.pl używam

      mik (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 5

      i tyle.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      cała masa dróg

      gg (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4 / 8

      nie pokrywa się z rzeczywistością.Widać to bez problemu zaraz po przełączeniu na satelitę.Kaszana.


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      dla przykładu tu:

      adas (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 29 / 34

      http://g.co/maps/ta4ke

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama