Gazeta Wrocławska » Sport » Widziałam Beamona

Widziałam Beamona

Data dodania: 2008-10-16 21:57:58 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2011-10-24 13:32:00

Gazeta Wrocławska

Wojciech Koerber

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

Rozmowa z Haliną Aszkiełowicz-Wojno, brązową medalistką olimpijską z Meksyku (1968) w siatkówce.

Piszą o Pani - córka Stanisława i Janiny Kadziewicz. Cóż to za Kadziewicze, bo obecny nasz reprezentant również pochodzi z okolic Olsztyna?

Do tej pory tego nie wyjaśniłam, choć planowałam. Miałam nadzieję spotkać Łukasza na ostatnim zjeździe z okazji 80-lecia PZPS-u, jednak jego Trefl był wtedy zajęty. Wiem tylko, że moja mama jeździła w te strony, z których on pochodzi. A w ogóle to moi rodzice urodzili się w tej samej wiosce pod Wilnem. W 1946 roku, jako trzeci rzut repatriacyjny, wysłano ich do Poznania, lecz pociąg zatrzymał się w Słupsku. Zobaczyli, że miasto nie jest zniszczone, że jest gdzie mieszkać, więc zostali. I tam zaczęłam grać w siatkówkę, najpierw w Czarnych, a następnie w tamtejszym WKS-ie Słupia.
∨ Czytaj dalej
Klub to był wojskowy, zatem i dyscypliny uprawiano bardziej wojskowe, jak choćby piłkę ręczną, wtedy jeszcze 11-osobową. Na żeńską siatkówkę pieniędzy nie było. Pamiętam jednak, że wojsko jakoś wspomagało rodziców. Jako darowiznę - raz na jakiś czas - rzucało nam do piwnicy worek ziemniaków. Trochę to było śmieszne, ale i miłe. Na Dolny Śląsk puszczono mnie więc bez żalu.

I z Dolnego Śląska, w ramach rzutu olimpijskiego, trafiła Pani na igrzyska w Meksyku. Inne to było granie, bo systemem każdy z każdym, bez fazy pucharowej. Nie brakowało emocji?


- Na pewno był to system najbardziej sprawiedliwy, pod warunkiem że nikt nikomu się nie podkładał. Tylko osiem drużyn i dwa tygodnie grania. Wtedy rządziły Japonia i ZSRR. Nie było co marzyć o ich pokonaniu, nawet po najlepszej walce. Dziś mamy grupy i fazę pucharową, ale to konieczność. Po prostu zespołów jest więcej.

Na igrzyska niekiedy trudniej się dostać, niż później zdobyć w nich medal. Polki dostały się trzykrotnie, medalu nie przywiozły tylko z Pekinu.

W Pekinie dziewczyny poniosły trzy porażki w stosunku 2:3. My miałyśmy więcej szczęścia, bo wygrywałyśmy po pięciu setach. Np. z Koreą Płd., rywalem nam nieznanym, bo przecież wtedy nie wyjeżdżało się na Zachód. Grano tylko w obrębie demoludów. 3:2 pokonałyśmy też Meksyk, prowadzony zresztą przez polskiego trenera. Nami opiekował się Benedykt Krysik.

Dokładnie rzecz ujmując, poprowadził Was po brąz, który biało-czerwone przywiozły też cztery lata wcześniej z Tokio.

W Japonii żeńska siatkówka debiutowała na igrzyskach, podobnie jak judo - narodowy sport tego kraju. Ja miałam wówczas 17 lat i choć jeździłam już na zgrupowania kadry, to jednak głównie się siatkówki uczyłam. Wtedy grały jeszcze zawodniczki, które w 1952 roku zdobyły w Moskwie wicemistrzostwo świata. W Meksyku stawka już się nieco wyrównała, choć pamiętajmy, że wtedy nie korzystano jeszcze z materiałów wideo. Z Peru i USA udało się jednak wygrać. Podobnie z Czechosłowacją, i to 3:0, choć one grały wówczas bardzo dobrze. Tym cenniejsze okazało się to zwycięstwo, że przed igrzyskami regularnie przegrywałyśmy z nimi 2:3.
Zresztą, sytuacja była wówczas nieciekawa. Grałyśmy przecież niedługo po wjeździe naszych wojsk za południową granicę. I one miały do nas o to żal, co wcale mnie nie dziwi. Też bym miała. A to były naprawdę nasze serdeczne koleżanki, często się spotykałyśmy na cyklicznych turniejach. W Meksyku korzystałyśmy nawet z ich masażysty i lekarza, bo naszych władz nie było stać na taki luksus. Dziś wygląda to zupełnie inaczej.
« 1 2

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Gazeta Wrocławska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Wrocławska", poniedziałek 21.11.2011

Kup e-wydanie

Prenumerata:

"Gazeta Wrocławska"
Dział Prenumeraty
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
071 374 81 15
p.jastrzebska@
gazeta.wroc.pl

Prenumerata domowa
Prenumerata teczkowa

Zamów prenumeratę

Reklama:

"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 374 82 49
faks 071 374 81 35

reklama.wroclaw@
polskapresse.pl

Więcej o reklamie (kliknij)

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

"Gazeta Wrocławska"
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 37 48 151

Kontakt z nami (kliknij)



Reporter dyżurny
71 37 48 205

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy zdarzyły ci się problemy podczas wypłaty gotówki z bankomatu?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.