Dziadek umarł, ale szpital zapomniał zadzwonić do rodziny!

    Dziadek umarł, ale szpital zapomniał zadzwonić do rodziny!

    Anna Gabińska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    76-letni Edward Filar miał być wypisany z oddziału chorób wewnętrznych szpitala im. Falkiewicza we Wrocławiu. Ale gdy żona z córką przyszły go odwiedzić po południu, usłyszały od pielęgniarki, że umarł nad ranem.
    Agnieszka Filar, wnuczka Pana Edwarda: - Dlaczego nikt do nas nie zadzwonił?

    Agnieszka Filar, wnuczka Pana Edwarda: - Dlaczego nikt do nas nie zadzwonił? ©Tomasz Hołod

    - Dlaczego nikt do nas wcześniej nie zadzwonił? - denerwuje się Agnieszka Filar, wnuczka zmarłego. Wraz z matką napisały skargę do dolnośląskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.

    - Gdy tylko ją dostaniemy, wystąpimy do dyrekcji placówki o wyjaśnienie tej sprawy - zapowiada Joanna Mierzwińska, rzeczniczka prasowa NFZ we Wrocławiu.

    Agnieszka Filar opowiada, że dziadek miał cukrzycę i nie chciał się leczyć. W poniedziałek, 16 stycznia, został przewieziony do szpitala na Brochowie przy ul. Warszawskiej.

    - Odwiedzaliśmy go tam codziennie - opowiada pani Agnieszka. - Pierwszego dnia podaliśmy numer telefonu do babci i do cioci. Najpierw zapytała o to pielęgniarka środowiskowa z tego szpitala, potem następna z oddziału - zapewnia kobieta.

    Żona pana Edwarda chodziła do niego codziennie od miesiąca. W czwartek, 19 stycznia, miała zostać w domu i pójść do niego w piątek. Ale przyjechała córka spoza Wrocławia, więc wybrały się razem w odwiedziny.

    - Pielęgniarka powiedziała, że umarł nad ranem - opowiada pani Agnieszka. Na pytanie, dlaczego nikt wcześniej nie zadzwonił, usłyszały, że rodzina nie zostawiła żadnego numeru telefonu.

    - Przecież to nieprawda. Ktoś nie dopilnował swoich obowiązków - zauważa wnuczka Edwarda Filara.

    Janusz Wróbel, dyrektor szpitala przy Warszawskiej: - Przykro mi, że doszło u nas do takiej sytuacji. Muszę prześledzić po kolei, jak to się stało, żeby w przyszłości nie takiego się nie powtórzyło - mówi.

    Po wstępnym rozeznaniu sprawy stwierdził, że nie było w karcie numeru telefonu do rodziny pacjenta. Ale gdy zmarł, ten numer pojawił się w dokumentach przygotowywanych do NFZ-u.

    Rzecznik praw pacjenta w Warszawie, Krystyna Barbara Kozłowska: - W karcie historii choroby powinny zostać wpisane dane zawierające imię i nazwisko osoby upoważnionej przez pacjenta do otrzymywania informacji o jego stanie zdrowia. A także dane umożliwiające kontakt z tą osobą. Za prawidłowe prowadzenie dokumentacji odpowiada osoba kierująca placówką - podkreśla rzecznik.

    - Nam zależy jedynie na tym, by innych już nie spotkała taka bolesna niespodzianka - mówi Agnieszka Filar.

    Czytaj także

      Komentarze (34)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      lol

      defwer (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      kjhfhf

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      brak pieniędzy na telefon

      m.j. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 57 / 50

      U nas było podobnie tylko szpital ponoć nie mógł się dodzwonić, a był podany numer i na domowy i na komórkę. O śmierci dziadka powiadomiła moją rodzinę osobiście policja, zostawiając w ganku...rozwiń całość

      U nas było podobnie tylko szpital ponoć nie mógł się dodzwonić, a był podany numer i na domowy i na komórkę. O śmierci dziadka powiadomiła moją rodzinę osobiście policja, zostawiając w ganku zapłakaną i zszokowaną babcię. Nie życzę nikomu takiego przeżycia a szpitale niech w końcu zrobią porządek z tą ich "komunikacją"!zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      cd

      sza (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 25 / 26

      to jest wersja rodziny po śmierci dziadka, a może dziadek nie chciał mieć z nimi nic wspólnego? to pacjent podaje kontakt do rodziny, którą trzeba zawiadomić, jeśli nie podał, to znaczy,że sobie...rozwiń całość

      to jest wersja rodziny po śmierci dziadka, a może dziadek nie chciał mieć z nimi nic wspólnego? to pacjent podaje kontakt do rodziny, którą trzeba zawiadomić, jeśli nie podał, to znaczy,że sobie nie życzyłzwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      chory system

      terminator (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 54 / 51

      Tak źle będzie dopóty to służba zdrowia nie będzie zabiegała o pacjenta. Teraz pacjent to norma, którą trzeba "wyrobić" dla NFZ a nie dla wyleczenia, a tak jest, że po dwóch tygodniach można...rozwiń całość

      Tak źle będzie dopóty to służba zdrowia nie będzie zabiegała o pacjenta. Teraz pacjent to norma, którą trzeba "wyrobić" dla NFZ a nie dla wyleczenia, a tak jest, że po dwóch tygodniach można leczyć następną chorobę. To jest chore. Prywatyzacja służby tak ale i system ubezpieczeń chory a należy systemowo zmieniać a nie wyrywkowo, bo będą bezsensy.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nie na temat drogi Terminatorze

      fr64 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 25 / 29

      Nie na temat ten komentarz. a tak wracając do tematu: można odwrócić kota ogonem i pytać: a gdzie była ta rodzina o poranku?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      znieczulica w szpitalu 40-lecia

      adler (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 21 / 15

      Ja przeżyłem podobną sytuację w szpitalu 40-lecia w kwietniu 2007r. Dziadek zmarł o 23.00 27 kwietnia.
      Przyszedłem go odwiedzić 28, ok.11.00.Pielęgniarki miały nr telefonów: do córki dziadka,...rozwiń całość

      Ja przeżyłem podobną sytuację w szpitalu 40-lecia w kwietniu 2007r. Dziadek zmarł o 23.00 27 kwietnia.
      Przyszedłem go odwiedzić 28, ok.11.00.Pielęgniarki miały nr telefonów: do córki dziadka, syna i do babci. Powitała mnie pielęgniarka słowami: no wreszcie ktoś jest, pacjent zmarł nam wczoraj, proszę podpisać tutaj, o i tu jeszcze". Dopiero jak wygarnąłem jej"wiązankę", to przeprosiła i odeszła.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ehh

      .. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 45 / 49

      moja rodzina również miała tak przykrą sytuację. Mama z Babcią wybrały się około południa odwiedzić dziadka, co się okazało, jak przyszły - dziadek zmarł po północy. Ehhh.. żadnego telefonu.. nic..

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Zaględzimy się Polacy na śmierć. Tu sie nie da nic zrobić.

      XYZ (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 35 / 20

      I to jest włąśnie Polska. Ne daj Boże być na imprezie z lekarzami ile oni mają do powiedzenia, najwięcej o podwyżkach, najmniej o kompetencji. 60 lat ględzimy o naszej służbie zdrowia. Kto ją...rozwiń całość

      I to jest włąśnie Polska. Ne daj Boże być na imprezie z lekarzami ile oni mają do powiedzenia, najwięcej o podwyżkach, najmniej o kompetencji. 60 lat ględzimy o naszej służbie zdrowia. Kto ją blokuje sami lekarze, bo maja się świetnie wyprawiaja co chcą. Praca jest świetna tylko, żeby za tym szły pieniądze. To jest Polska służba zdrowia.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      nie na temat drogi gościu

      fr64 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 22 / 34

      To też nie na temat.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      zapomniał

      córka/gość/ (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 32 / 14

      Ja też przeżyłam podobną sytuację sześc lat temu ,mój Tata zmarł o godz.20,45 15 listopada i nikt nas nie powiadomił choć podany był nr telefonu ,gdy poszłyśmy dnia następnego w odwiedziny około...rozwiń całość

      Ja też przeżyłam podobną sytuację sześc lat temu ,mój Tata zmarł o godz.20,45 15 listopada i nikt nas nie powiadomił choć podany był nr telefonu ,gdy poszłyśmy dnia następnego w odwiedziny około godz.13dowiedziłyśmy się o zgonie Taty i żeby było tragiczniej gdy obolałe w bólu dotarłyśmy do domu przyszedł kurier ze szpitala z powiadomieniem adresowanym do zmarłego informując go jego zgonie .zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      0na35

      a.k. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 41 / 34

      moj mąż miał wypadek 5 lat temu , po godzinnej reanimacji 19.00 stwiedzili zgon, a ja go szukalam po znajomych az w koncu zadzwoniłam do szpitala. i tam mnie skierowano na policję i dopiero około...rozwiń całość

      moj mąż miał wypadek 5 lat temu , po godzinnej reanimacji 19.00 stwiedzili zgon, a ja go szukalam po znajomych az w koncu zadzwoniłam do szpitala. i tam mnie skierowano na policję i dopiero około 23 dowiedzialam się przez telefon. i nikogo nie interesowało, czy jestem sama w domu czy nie, info przez telefon poszlo. zobaczyłam go dopiero po tygodniu. w trumnie
      taki krajzwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Umarł dziadek

      Grażyna (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 20 / 14

      Gdyby dziadek zmarł w szpitalu PRYWATNYM na pewno by powiadomili rodzinę !!!!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ACTA już działa

      E.K (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 27 / 20

      Jak jest napisane pod fotką to jest wnuczka - czytać ze zrozumieniem

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama