Wyrasta nam wyjątkowo cherlawe pokolenie

    Wyrasta nam wyjątkowo cherlawe pokolenie

    Rafał Święcki

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Dolnośląskie dzieci powinny mieć więcej ruchu. Karpacz, Lubin i Wrocław chcą o to zadbać
    Przynajmniej 60 minut ćwiczeń każdego dnia - to minimalna dawka ruchu zalecana przez lekarzy naszym dzieciom. Według raportu Instytutu Matki i Dziecka ten warunek spełnia jedynie 24,2 proc. chłopców i 18,8 proc. dziewcząt w wieku 11 lat.

    A im starsza młodzież, tym sprawa wygląda gorzej - wśród 15-latków przez 7 dni w tygodniu ćwiczy już tylko 21,4 proc. chłopców i zaledwie 9,6 proc. dziewcząt.
    Mimo tej katastrofalnej sytuacji wielu rodziców nie dostrzega problemu. Niektórzy świadomie pozwalają dzieciom na unikanie lekcji wychowania fizycznego.
    - Proszono mnie o wystawienie zwolnienia dzieciom, które były zupełnie zdrowie. Kategorycznie odmówiłem - opowiada nam Piotr Binek, neurolog z jeleniogórskiego szpitala. Z podobnymi propozycjami lekarze spotykają się często.

    Dlatego, nie czekając na rządową reformę edukacji sportowej, niektóre dolnośląskie gminy postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce. Karpacz stworzył Karkonoski System Szkolenia Sportowego. Płaci za dodatkowe lekcje wuefu i sportowe zajęcia pozalekcyjne. Rocznie wydaje na to ponad 100 tys. zł. Uczniowie trenują pływanie, jeżdżą i biegają na nartach. Zajęcia ruchowe dzieci z Karpacza zaczynają się już w przedszkolu. Gmina specjalnie wyremontowała pomieszczenie do ćwiczeń. Ćwiczą też klasy 1-3 w podstawówkach, choć w programie zajęć wuefu nie mają.
    - Chcemy, by młodzież z naszego miasta mogła bez problemu kontynuować naukę w klasach sportowych szkół mistrzostwa sportowego w Karpaczu i Szklarskiej Porębie - mówi zastępca burmistrza Ryszard Rzepczyński.

    Te działania przynoszą efekty. Na międzyszkolnych zawodach szkół powiatu jeleniogórskiego uczniowie z Karpacza zwykle zajmują czołowe lokaty.
    W sport inwestuje również Wrocław. Tutejsze szkoły dostaną 50 mln zł na nowe sale gimnastyczne, boiska i baseny. Na razie prawie co trzeci uczeń w stolicy Dolnego Śląska miga się od ćwiczenia na wuefie.
    - Damy szkołom możliwość zorganizowania lekcji na basenach, kortach czy lodowiskach. Nawiążemy też współpracę z klubami sportowymi i w ciągu najbliższych dwóch lat zwiększymy liczbę klas sportowych z 62 do 100 - zapowiada Lilla Jaroń, dyrektor wydziału edukacji we wrocławskim magistracie.

    Urzędnicy chcą, by uczniowie sami decydowali o tym, gdzie będą ćwiczyć w ramach lekcji wychowania fizycznego. A wuefiści ten pomysł chwalą.
    To, że wuef może być prawdziwą frajdą, wiedzą dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 45 przy ul. Krajewskiego. Jest tu specjalna klasa piłkarska, w której pod okiem mistrzów sportu uczy się dzieci kopania piłki.
    Klasę piłkarską ma od tego roku również Gimnazjum nr 7 w Wałbrzychu. Naukę w niej wybrało 27 uczniów. Rozpoczynają dzień zajęciami z wychowania fizycznego, później mają inne lekcje, a po nich treningi w klubie.

    Z kolei uczniowie w Kotlinie Kłodzkiej mogą korzystać z gabinetów rehabilitacyjnych. Otwarto je dla nich, gdy okazało się, że ponad 50 proc. spośród 4 tys. badanych ma wady postawy.
    300 tys. zł na sportowe zajęcia pozalekcyjne przeznaczyła w tym roku Świdnica. Uczniowie mają tam dodatkowe zajęcia z siatkówki, koszykówki, aerobiku czy tańca. W ramach wuefu każda ze szkół ma wykupione zajęcia na pływalni. Również w Lubinie wszystkie dzieci będą niebawem chodzić na baseny. Zapłacić za to ma gmina.

    Także gmina Polkowice postanowiła dbać o sportowy rozwój dzieci, które tam mieszkają. Ponad pół tysiąca polkowickich przedszkolaków chodzi na rytmikę. Prawie 300 dzieci uczy się tańca i ma zajęcia na basenie. Płaci za to gmina.


    Nie ma wątpliwości - ruch to zdrowie, jednak nie należy przesadzać z aktywnością

    Z prof. Markiem Woźniewskim, dziekanem Wydziału Fizjoterapii Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, rozmawia Rafał Święcki

    Do czego prowadzi brak aktywności fizycznej u dzieci i młodzieży?

    Najczęściej do wad postawy, a w rezultacie do zwyrodnień kręgosłupa. Młody człowiek zazwyczaj ich nie odczuwa, ale bóle pojawiają się później - zwykle w wieku dojrzałym. Poza tym brak ruchu oznacza często nadwagę i otyłość. W Stanach Zjednoczonych to już epidemia, ale i polskie dzieci zaczynają mieć z tym problemy. To zaś prowadzi do całej gamy chorób cywilizacyjnych, między innymi cukrzycy. Pojawiają się choroby układu krążenia. Brak ruchu, obok spożywania alkoholu i palenia tytoniu, to najczęstsza przyczyna problemów zdrowotnych.

    Słyszymy jednak o poważnie chorych sportowcach. Przecież oni na brak ruchu nie mogą narzekać.

    Faktycznie, trudno spotkać sportowca, któremu nic nie dolega. Bo nadmiar ruchu też jest szkodliwy. Trzeba znaleźć odpowiednie proporcje między odpoczynkiem a aktywnością.

    Jak więc być aktywnym, by nam to nie zaszkodziło?

    Jest zasada 3 x 30 x 130. Oznacza ona: ćwicz trzy razy w tygodniu po 30 minut z tętnem powyżej 130 uderzeń serca na minutę. Bardziej ambitni mogą zmienić ją na 4 x 40 x 140. Taki trening wzmacnia system odporności. Poprawia przemianę materii, a wytrenowane mięśnie są lepiej ukrwione. Zabezpiecza nas to przed przedwczesnym starzeniem.

    Współpraca: MM, PIEL, EWE, EGO, ARS

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama