AC Milan z Arsenalem Londyn to najciekawsza wśród par 1/8 finału Ligi Mistrzów, która po zimowej przerwie wznawia w tym tygodniu rozgrywki. Mecz ma dodatkowy podtekst ze względu na jednego piłkarza.
Był styczeń 2001 roku. Arsenal pod wodzą Arsene'a Wengera zdążył już podbić Premier League, a francuski menedżer Kanonierów rozkręcić system skautingu, którego przez następne lata zazdrościć mu będzie pół piłkarskiej Europy. Do jego biura trafił właśnie kolejny kandydat na gwiazdę. 19-letni Szwed o dziwnie, jak na tę nację, brzmiącym nazwisku. Nazywał się Zlatan Ibrahimović.
Wenger długo się zastanawiał. Z informacji, jakie posiadał, wynikało, że stoi przed nim chłopak o nieprzeciętnym talencie, ale również o fatalnej reputacji. Nonkonformista.
"Długo mi się przyglądał, sprawiał wrażenie zdenerwowanego" - wspominał po latach piłkarz w swojej autobiografii.
W końcu Francuz zaproponował, by Ibrahimović wyszedł na boisko i pokazał, co potrafi. Perspektywa wspólnych treningów z Patrickiem Vieirą, Thierrym Henrym i Dennisem Bergkampem spodobała się młodemu Szwedowi. Pojawił się jednak problem, bo na testy nie zgodził się jego ówczesny klub - Malmö FF. Jego dyrektor sportowy postawił sprawę na ostrzu noża: albo transfer od razu, albo wracamy do domu...
A londyńscy kibice mogą się tylko zastanawiać, co by było, gdyby Wenger wówczas zaryzykował. Ibrahimović trafił ostatecznie tej samej zimy do Ajaksu Amsterdam, gdzie zaryzykował i dał mu szansę niejaki... Leo Beenhakker. Zatrudniony wówczas w klubie na stanowisku dyrektora technicznego przyszły selekcjoner reprezentacji Polski zapłacił za niego 7,8 mln euro.
Co było dalej, wszyscy wiemy. Szwed wyrósł na wielką gwiazdę, trafił do Serie A (na chwilę do Barcelony). Długo można wymieniać jego osiągnięcia (sporo mówi przydomek Ibrakadabra, jaki nadano mu na Półwyspie Apenińskim). Nigdy nie wygrał jednak Ligi Mistrzów i - co ciekawe - nigdy nie pokonał w tych rozgrywkach Arsenalu.
W Ajaksie, Juventusie Turyn i Barcelonie mierzył się w sumie z Kanonierami pięć razy i ani razu nie schodził z boiska jako zwycięzca. Najbliżej był wiosną 2010 roku, gdy strzelił nawet dwa gole na Emirates Stadium. Katalończycy prowadzili 2:0, by jednak zremisować ostatecznie 2:2. W zwycięskim dla Barcy rewanżu nie zagrał z powodu kontuzji.
W ogóle angielskie kluby to wyjątkowo nieprzyjazny dla niego rywal. "Gdy przychodzi mu się z nimi mierzyć, magiczna różdżka największego czarodzieja Serie A traci swą magiczną moc" - jak napisał niedawno dziennik "The Times". Tak było w Juventusie, wyeliminowanym w sezonie 2004/2005 przez Liverpool, a rok później właśnie przez Arsenal. A potem w Interze (porażka z Manchesterem United w sezonie 2008/2009) czy rok temu w Milanie (porażka z Tottenhamem). Lata mijają, a 30-letni dziś Zlatan wciąż czeka na swoją wielką chwilę.
Kolejną szansę dostanie już w środę (początek o 20.45, transmisja w Polsacie). Dodatkowym smaczkiem tego meczu będzie obecność w zespole Kanonierów Thierry'ego Henry'ego, który po latach został jednak klubowym kolegą Ibrahimovicia. Tyle że w Barcelonie, z której Francuz odszedł w 2010 roku do New York Red Bulls (Kanonierzy wypożyczyli go na dwa miesiące, wykorzystując przerwę w rozgrywkach amerykańskiej MLS). Ze stadionem San Siro w Mediolanie łączą go bardzo miłe wspomnienia, bo przed laty popisał się tu hat-trickiem w spotkaniu Arsenalu z Interem. Niewykluczone więc, że będzie tajną bronią Wengera, który planuje zagrać ofensywnie.
- Rywalizacja w pucharach ma swoją specyfikę. Jeśli nie strzelisz gola na wyjeździe, masz problem. Musisz to uwzględnić w swojej strategii - podkreśla przed meczem Francuz.
Trener Milanu Massimiliano Allegri ma powody do zadowolenia. Po kontuzjach do treningów wrócili już Christian Abbiati, Alessandro Nesta, Kevin-Prince Boateng, Alexandre Pato i Mathieu Flamini.
W Arsenalu zabraknie kontuzjowanego obrońcy Pera Mertesackera i skrzydłowego Gervinho, który jeszcze w niedzielę grał w finale Pucharu Narodów Afryki, a do klubu wróci dopiero we wtorek. - Dla nas zagra w sobotę, nie w środę. Na Milan będzie jeszcze za wcześnie - tłumaczy Wenger. Obaj mają być do jego dyspozycji w rewanżu.
W bramce angielskiego zespołu stanie najprawdopodobniej Wojciech Szczęsny.
Hubert Zdankiewicz
Program 1/8 finału Ligi Mistrzów
14 lutego, wtorek Olympique Lyon - Apoel Nikozja (20.45), Bayer Leverkusen - FC Barcelona (20.45)
15 lutego, środa Zenit St. Petersburg - Benfica Lizbona (18), AC Milan - Arsenal Londyn (20.45)
21 lutego, wtorek CSKA Moskwa - Real Madryt (18), SSC Napoli - Chelsea Londyn (20.45)
22 lutego, środa FC Basel - Bayern Monachium (20.45), Ol. Marsylia - Inter Mediolan (20.45)
Rewanże - 6-7 i 13-14 marca.