Data dodania: 2012-02-11 16:13:30 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-02-12 09:02:02
Grzegorz Gąsiorowski ze swoimi rodzicami w szpitalu przy ul. Kamieńskiego (© Piotr Warczak)
Jechałem autostradą z pracy z Bystrzycy Kłodzkiej do domu - mówi nam Grzegorz Gąsiorowski z Dębów w województwie lubuskim. - Zobaczyłem przed sobą ścianę dymu, wcisnąłem hamulec, ale wiedziałem, że jest już za późno. Straciłem przytomność. Gdy się ocknąłem poczułem przerażający chłód i ból kręgosłupa. W aucie nie było dachu i fotela pasażera. Za chwilę pojawił się przy mnie nieumundurowany policjant - dodaje i prosi, żeby na naszych łamach podziękować wszystkim służbom ratunkowym, bo bez nich ofiar na pewno byłoby więcej.
Bajan (gość), 11.02.12, 21:06:31
Czy piszący o tym wypadku może podać gdzie jest woj..lubuskie ?
Tak: 0
Nie: 2
myślący (gość), 11.02.12, 21:02:25
...przynajmniej dwa razy w miesiącu przemierzać autostradą trasę z Wrocka do zjazdu na Bolesławiec i Zieloną Górę i widzę wielu tzw. kierowców, którzy mnie lewym pasem wyprzedzają przy moich 110 km/h. Po prostu jadę dozwoloną prędkością, a te wyprzedzające mają na liczniku nawet ponad 200 km/h! Nic sobie nie robią z palących się nad autostradą informatorów o przekroczeniu dozwolonej prędkości. Wszystko do czasu, a później płacz i rozpacz bliskich.
Tak: 2
Nie: 0
Gosia (gość), 12.02.12, 00:26:43
Co Ty człowieku piszesz??? To chyba nie jeżdzimy tą są samą autostradą, bo ja A4 w kierunku Zgorzelca jeżdzę codziennie przez 2 tygodnie w miesiącu i od czasu do czasu chętnie nacieszyłabym oko jak "coś"mignełoby mi z prędkością 200 km/h :P A i chyba nie czujesz się specjalnie zdziwiony tym że wyprzedzają Cię lewym pasem?! bo jakoś nie bardzo rozumiem twoje rozgoryczenie...
odpowiedzi (0)
Tak: 1
Nie: 0
Bajan (gość), 11.02.12, 21:01:45
To już czarna seria na A-4.. czy zaniedbania służb drogowych ?
Ze za szybko jeżdzą to też prawda ale czy należycie popsypali oblodzoną A-4?
Ale nadal nie wiem gdzie jest to woj. lubuskie..?
Tak: 0
Nie: 2
kierowca tak zwanego dużego (gość), 11.02.12, 20:17:59
jestem keirowcą tak zwanego dużego przejechalem kilka milionów km i to w róznych krajach i to obrzucanie błotem nie ma sensu, były wypadki a autostradach i będa .Na autostradach całej Europy sa węiksze karambole gdzie uczestniczy 20 a nawet 50 a czasem więcej aut.Ci co pisza jak jezdzic autostrada pewnie mało albo wcale nią nie jezdzą , a jak wyjadą to prawy pas i 60 a w porywach 70 .trzeba się zastanowic czemu ta ciezarówka wpadła w poslizk a następni nie wychamowali może szczegół tkwi gdzie indziej ,często na autostradzie wpada się w tak zwaną dziurę t/z jest dobrze a za chwilę zle, czemu? bo konczy się jeden rejon a zaczyna drugi ;a kierowca jest znurzony monotonną jazdą i jest mało czujny. Polscy kerowcy w europie uchodzą za dobrych ale dużo z nas jest nie kulturalnych ale to inna historia
odpowiedzi (0)
Tak: 4
Nie: 0
emi (gość), 11.02.12, 20:00:59
Najbardziej przerażające jest to ,że wszyscy wiedzą lepiej osądzają kierowców ,a nie byli na miejscu brawo tak najprościej. Jeśli ktoś nie potrafi sobie wyobrazić, że psuje się tir ,nie ma pasa awaryjnego wydobywają się z niego kłęby dymu, zatrzymuje się na pasie uderza w niego za chwilę następne auto, temperatura -20 stopni to nawet jadąc 50km na godzinę jeśli nagle przestajesz widzieć cokolwiek i tym bardziej stojące tuż przed tobą stoją auta na obu pasach.Dym tak się pojawił jeśli to dla kogoś niewyobrażalne to tylko życzyć aby tak zostało oby nikt nie musiał sam tego przeżyć. I nie piszcie bzdur, aby tylko pisać ''milczenie jest złotem''. A takie bezpodstawne zarzuty krzywdzą innych. Nie byłem tam nie wypowiadam się. Autostrada była sucha. Wiecej życzliwości
odpowiedzi (0)
Tak: 3
Nie: 0
kropek (gość), 11.02.12, 18:37:10
Chciałbym zauważyć, że Pan Grzegorz, bohater artykułu, nie zachował należytej ostrożności na jezdni w trudnych warunkach atmosferycznych. Zgodnie z przepisami, ale i ze zdrowym rozsądkiem, kierowca pojazdu z tyłu MUSI zachować odpowiednią odległość i prędkość względem pojazdów poprzedzających, aby uniknąć wypadku w każdej możliwej sytuacji, która zdarzy się PRZED jego pojazdem. W tym przypadku skończyło się to niemal (albo i w całości) tragicznie...
Nie twierdze, że Pan Grzegorz jechał "na gapę", aczkolwiek z całą pewnością Pan Grzegorz poruszał się w niedostatecznej odległości od pojazdu przed nim... Co NIESTETY czyni około 70% kierowców na polskich drogach...
Z drugiej strony nie dziwie się Panu Grzegorzowi. Ja jako kierowca, który stara się zachować odpowiednią odległość od pojazdu jadącego przede mną, padam co chwile ofiarą innego kierowcy, który postanowi "wepchnąć" się pomiędzy mnie, a pojazd jadący przede mną (zwykle, przy normalnej jeździe w mieście, jest to długość jednego auta - niezbyt to porażająca odległość...), burząc tym samym mój bufor bezpieczeństwa, pozwalający na uniknięcie zderzenia, nawet gdy auto przede mną nagle staje w miejscu. Muszę więc od tego "sympatycznego" kierowcy z "wyobraźnią" znowu wypracować sobie ten (konieczny!) bufor odległości jednego auta (przy normalnych warunkach jazdy, a nie gdy na jezdni panuje szklanka!!!). Nie mija zbyt wiele czasu i znowu następny "sympatyczny" i z "wyobraźnią" kierowca wjeżdża na styk pomiędzy mnie, a pojazd jadący przede mną i tak do usr...nej śmierci...
Teraz nie poruszam się samochodem. Od pół miesiąca. Wole pojechać komunikacją miejską. Teraz na drodze panuje szklanka/śnieg/śniego-błoto. Nie jestem ekspertem ale zdaje się droga hamowania przy 50 km/h to będzie teraz jakieś 70-100 metrów. Nie chce sprawdzać jak bardzo jest przy polskich kierowcach możliwe utrzymanie bezpiecznego dystansu w takich warunkach... Młody jeszcze jestem i nie spieszę się na tamten świat...
Reasumując: jeśli nie masz nerwów ze stali, cierpliwości nadczłowieka i wytrwałości niewyobrażalnej to przeczytaj artykuł i pomyśl, co by się stało, gdybyś był w miejscu Pana Grzegorza i wiózł pasażera.......
Tak: 12
Nie: 4
mr (gość), 11.02.12, 20:16:49
Rozumiem, że ty na autostradzie nigdy nie wyprzedziłeś jeszcze żadnego pojazdu. Na przykład ciężarówki? Wyobraź sobie, że w pewnym momencie odległość pomiędzy twoim pojazdem a tym wyprzedzanym wynosi nawet zero metrów. Jeśli zatem jedziesz 60m za ciężarówką, która nagle się wywraca na całą szerokość jezdni to w nią wpadasz. Kumasz to czy masz trudność?
odpowiedzi (0)
Tak: 3
Nie: 3
kropek (gość), 11.02.12, 20:46:15
Jak z boku cos na ciebie wjezdza to skrzydel nie dostaniesz. Ale jak PRZED TOBA cos jest... Rozumiem, ze przy -20[C] i niepewnej nawierzchni zapier....niczasz autostrada wyprzedzajac tiry, ktore na tempomacie zapewne jada w granicach 70-80 km/h, bo ich pojazd ma mase "to moga"... Nie wiesz nawet czy ma zimowe opony, wiesz? A wyprzedzasz go wesolo? To znaczy... podchodzisz do wyprzedzania... No bo autostrada przeciez. Masz chlopie przyklad konca takiego zachowania. Gosciu gdyby wiozl pasazera, to do konca zycia by sie zastanawial czy zabil czlowieka. Wolisz wyprzedzic tira w takich warunkach? Po autostradzie mozesz jechac 40 km/h jesli warunki tego potrzebuja. Wolisz 2x szybciej? Tylko wiesz, jak bedzie wypadek to nie dojedziesz, to moze lepiej 8x wolniej i jednak dojedziesz, co?
odpowiedzi (0)
Tak: 3
Nie: 1
Pozdrawiam (gość), 11.02.12, 20:37:20
Ja miałem ostatnio podobną sytuację - byłem na równi z innym pojazdem, który nagle zechciał wjechać na mój pas - czujne oko i zdecydowana moja reakcja (ostre hamowanie) zadecydowały o tym, że wyszedłem cało z opresji, a mój adwersarz ledwo na centymetry wjechał przede mnie.
Dobrze, że nikt za mną nie jechał, bo sytuacja mogła być podobna do tej w jakiej się znalazł bohater artykułu. Ja nie uderzyłem w nikogo - ale ktoś mógł wjechać we mnie, jak się nagle zatrzymałem na lewym pasie.
Tak przy okazji - w innych relacjach pojawił się opis, że pierwsza poleciała cysterna i po ponad 200 metrach jazdy w poślizgu uderzyła w bariery - więc było cholernie ślisko, a reszta raczej nie miała możliwości bezpiecznie wyhamować, choć powiem szczerze - że w dzień na pewno szybciej dostrzegliby zagrożenie i może nie doszłoby do takiej masakry.
Niestety - poczucie złudnego bezpieczeństwa na autostradzie i prędkość zrobiły swoje. Te zmasakrowane samochody ciężarowe nie pogięły się, a raczej zmasakrowały od grawitacji.
odpowiedzi (0)
Tak: 3
Nie: 0
"Gazeta Wrocławska"
Dział Prenumeraty
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
071 374 81 15
p.jastrzebska@
gazeta.wroc.pl
Prenumerata domowa
Prenumerata teczkowa
"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 374 82 49
faks 071 374 81 35
reklama.wroclaw@
polskapresse.pl
Więcej o reklamie (kliknij)
"Gazeta Wrocławska"
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 37 48 151
Reklama
Reklama
Czy zdarzyły ci się problemy podczas wypłaty gotówki z bankomatu?
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.