Data dodania: 2012-02-09 07:14:25 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-02-10 17:18:45
Profesor Juliusz Gajewski z Politechniki Wrocławskiej "przepuszcza" tylko co 10. studenta (© fot. Paweł Relikowski)
Na Politechnice semestr zimowy kończy się w tym tygodniu, a na Uniwersytecie Przyrodniczym rozpoczęło się już letnie półrocze. Niektórzy studenci jednak wciąż mają problemy z zaliczeniem poprzedniego, choć część z nich podchodzi do poprawki nawet po raz czwarty.
nudziarz (gość), 15.03.12, 13:50:25
Jestem na pwr na magisterce a konczylem uczelnię prywatną we Wrocławiu(informatyka). Powiem, że na pwr niczego się nie nauczyłem praktycznie oprócz teorii które są na seminarkach, powinno się uczyć praktyki a nie co semestr wałkowania seminarek. Jestem na magisterskich studiach. Nie wiem może taki jest cel magisterki, ale ja jestem zawiedziony bardzo. Studiuje na wydziale informatyki i zarządzania. Co z tego, że uwalają by zmusić cię do nauki? Jak ta wiedza tak naprawdę jest g...o warta i przestarzała. Kto jest mózgiem ten jest mózgiem i może potrafi wszystko, ale są też ci którzy chcą się nauczyć czegoś pożytecznego, Jak przeczytałem ponad połowe tematów prac magisterskich to na 400 tematów może 10tematów coś mi "mówiło"
odpowiedzi (0)
Tak: 1
Nie: 1
absolwent (gość), 10.02.12, 12:10:10
Studiować (wg Słownika: Wydawnictwo Naukowe PWN)
1. «uczyć się na wyższej uczelni»
2. «gruntownie poznawać, badać coś»
3. «zapoznawać się z czymś, przyglądając się czemuś uważnie lub czytając coś»
Nie każdy się do tego nadaje:
1. Przedmiot "podstawy elektrotechniki" wymaga elementarnej wiedzy z fizyki i matematyki, a braki w tych dziedzinach wychodzą natychmiast, bo przedmiot wymaga praktycznego wykorzystania tej wiedzy, wyobraźni i myslenia - to wie już nawet uczeń szkoły zawodowej;
2. Jeśli nie dajesz rady, to zmień studia, wydział, kierunek, może nie powinieneś być inżynierem, skoro nie radzisz sobie z zaliczeniem. W przyszłości nikt nie przyniesie ci gotowego rozwiązania problemu w pracy, a jak sobie nie dasz rady, to wylecisz;
3. Jeden semestr to za mało, aby wszystko wyjasnić i wyłożyć podczas wykładu i to bez względu na to, jaki to przedmiot, a uczyć i tak się trzeba, to jest specyfika każdych studiów i każdej uczelni;
4. Gdyby na Politechnice były egzaminy wstępne, to cała grupa występujących tu malkontentów nie miała by problemów, bo by się po prostu na te studia nie dostała i odsiew odbył by się "na wejściu";
5. Studia to rzecz wyboru, a nie przymus, nie każdy musi je skończyć;
6. Nikt przy przyjęciu na studia nie daje gwarancji ich ukończenia;
7. Ciekawe, dlaczego ci, którzy zdają w pierwszym terminie ten przedmiot bez problemów maja zupełnie inne zdanie na temat wykładowcy, a takich jest spora grupa - jak się okazuje?;
8. Nie wszystko wszystkim się należy, a roszczeniowe podejscie do życia jest w tym narodzie dość powszechne;
9. Kiedyś nie było możliwe powtarzanie przedmiotu tyle razy, co teraz i to do końca 5 roku włącznie, a "warunek" był sprawą kompromitującą dla studenta;
10. "Uwalanie dla kasy" jest tu "Studencie" wygodnym uproszczeniem i wymówką;
11. W pracy prawdopodobnie nie wykorzystasz wszystkich "detali" z programu studiów, ale wykorzystasz umiejętność samodzielnego myślenia inżynierskiego i szukania rozwiązań problemów inżynierskich, do czego w bardzo prosty sposób przygotowuje nawet ten przedmiot;
12. Pytanie zasadnicze: czy uczysz się przedmiotu ujętego programem studiów, czy uczysz się kombinowania, bo do tego drugiego studia nie są potrzebne... strata kilku lat - zależnie od poziomu "studenckiej" determinacji;
13. Studia na uczelni technicznej są wymagające i trudne. Wymagają specyficznych umiejętności i predyspozycji. Nie każdy je posiada. Jeśli nie pojmiesz i nie zrozumiesz, tylko nauczysz sie na pamięć i to w dodatku niezbyt systematycznie, to efekt murowany - wszechogarniająca frustracja, żal i zgrzytanie zębów! Tu nie można dać zaliczenia za piękne oczy, a wyniki są wymierne, bo w przyszłości ktoś może za to zapłacić życiem, tak, jak w medycynie - to tylko częściowo inne paragrafy. Jeśli źle obliczysz, to trup położy się gęsto, a odpowiedzialnosć olbrzymia.
Trochę refleksji nad sobą Studenci, bo w większości zamieszczone tutaj komentarze świadczą o waszym niskim poziomie świadomości: nie wiecie skąd przychodzicie i dokąd zmierzacie... przykre to... wiecie natomiast, co się wam należy, nawet jeśli zupełnie niezasłużenie !
I na koniec coś, co nazwałbym prawdą oczywistą: każda szkoła, każdy etap nauki otwiera lub zwiększa możliwości, ale nie daje gwarancji sukcesu! Resztę musicie zdobyć własną pracą. Życzę każdemu osiągnięcia w życiu zawodowym przynajmniej 10 % tego, co opluwany tu Profesor, o czym można poczytać o dorobku, bo są to informacje jawne i powszechnie dostępne! Abyście mieli prawo oceniać, najpierw czegoś w życiu spróbujcie dokonać.
Tak: 21
Nie: 15
Lolo (gość), 10.02.12, 15:19:16
Masz rację... Dokładnie oddałeś to, czego brakuje "studentom". No, ale łone musom być ynzynierami....
odpowiedzi (0)
Tak: 3
Nie: 7
pV (gość), 10.02.12, 16:53:15
Nie wierzę, że 90% studentów podchodzących do egzaminu u p. Gajewskiego to leserzy i debile. Zawsze jakiś margines jest, ale nie aż tak wielki. Pan profesor ma jakiś powód takiego postępowania. Być może nie lubi studentów, a być może po prostu lubi gdy się o nim dużo mówi.
odpowiedzi (0)
Tak: 9
Nie: 0
wykładowca (gość), 10.02.12, 12:37:36
Nie pisz bzdur. Tak się składa, że od wielu lat uczę na jednej z wyższych uczelni we Wrocławiu i nie mógłbym się podpisać pod żadnym z Twoich stwierdzeń. Bardzo prymitywne uproszczenia i uogólnienia, nie mające praktycznie żadnego związku ze współczesnymi realiami. Być może przedmiot u pana Gajewskiego zaliczyłeś celująco, ale widać wyraźnie, że studia nie nauczyły cię myślenia, umiejętności głębszego spojrzenia na fakty czy obiektywnego analizowania racji obu stron. Twoje sztywne "życiowe prawdy" zupełnie nie przystają do realiów uczelni i studiowania. Jeśli ktoś tu jest przykładem na upadek poziomu studiów, to właśnie ty. Polecam na przyszłość nieco bardziej świadome korzystanie z doświadczeń edukacyjnych, bo brakuje Tobie po prostu pewnej dozy życiowej mądrości, a tą przeważnie dużo łatwiej zdobyć, przebywając wśród ludzi i niekoniecznie nawet kończąc studia, niż siedząc z nosem w książkach i zaliczając celująco wszystkie egzaminy.
odpowiedzi (0)
Tak: 9
Nie: 2
nRT (gość), 10.02.12, 17:55:03
No i wszystko się zgadza, w jednym z poprzednich wpisów napisałeś że "tylko najgorsi zostają na uczelni" ip nie kłamie, podpisać możesz się na 100 różnych sposobów, ip nie oszukasz:) Rozdwojenie jaźni czy wyjątkowo zadarty nosek?
odpowiedzi (0)
Tak: 0
Nie: 7
absolwent (gość), 10.02.12, 13:14:34
Szanowny Panie, jeśli dyskusja ma być merytoryczna proszę o przedstawienie nam forumowiczom tych swoich doświadczeń, jak czytam "odmiennych" i użycie konkretnych argumentów z własnego doświadczenia. Emocjonalne oskarżenia i domniemania w sprawie tego, co i jak zaliczałem, które nijak się mają do rzeczywistości nie służą merytorycznej dyskusji. To podpowiada mi moja mądrość życiowa i doświadczenie. Ale skoro o tym mowa, to może wymiana doświadczeń na płaszczyżnie "wykładowca z wykładowcą" była by tu z korzyścią dla studentów. Każdy ma inne doświadczenia i dokonuje oceny z nich wynikającej.
odpowiedzi (0)
Tak: 2
Nie: 8
Witold (gość), 11.02.12, 01:36:20
Drogi kolego, twoje subiektywne odczucia w żaden sposób nie są i nie mogą być żadną wyrocznią. Zamiast się zacietrzewiać, spróbuj może popatrzeć obiektywnie na sytuację, a także krytycznie na siebie samego. Jeśli tak ma wyglądać mądrość życiowa i doświadczenie absolwenta szkoły wyższej, jak u ciebie, to dochodzę do wniosku, że kształcenie takich absolwentów jest tylko wyrzucaniem pieniędzy z błoto. Mniej pieniactwa, więcej rozsądku, a nade wszystko trochę krytycyzmu wobec samego siebie, co z pewnością wyjdzie ci tylko na dobre.
odpowiedzi (0)
Tak: 7
Nie: 0
Miara (gość), 10.02.12, 10:05:15
Skończyłem studia bez tego Pana i teraz po studiach mogę otwarcie powiedzieć Pana przedmiot do niczego mi nie jest potrzebny... a ocenianie Pana jest żenujące napisać z książki ze ściagi na wszystkie pytania i dostać 2 oczywiście brak wglądu w pracę jest Pan żenujący....
Tak: 11
Nie: 3
Nat (gość), 10.02.12, 12:50:55
...właśnie dlatego była dwója - nie warto ściągać bezmyślnie... :), a o oszustwie, jakim jest ściąganie nie mówiąc... a wgląd w pracę jest - sam skorzystałem kiedyś, ale nie wtedy, kiedy ja stawiam takie rządanie, tylko kiedy profesor poświęci mi czas, bo dostałem odpowiedni i wyczerpujacy komentarz do moich bzdur, i musiałem z pokorą przyznac rację... co piszę z nieukrywanym żalem :) ... o sobie. W końcu zaliczyłem, ale musiałem myśleć podczas zdawania, zwyczajnie mnie do teo zmusił - tego własnie wymaga Gajewski i za to mu dziękuję. Na szczęscie dość wcześnie pojąłem o co chodzi. Teraz mam dobrą i stabilną pracę.
odpowiedzi (0)
Tak: 3
Nie: 9
Piotr (gość), 10.02.12, 09:55:03
Kiedyś na studia szli najlepsi, dziś idą wszyscy.
Kiedyś by dostać się na studia trzeba było zdać bardzo dobrze maturę, Ci ze średnią poniżej 4.0 mogli o studiach zapomnieć. Później był egzamin na studia, który nie każdy zdał. Podczas studiów trzeba było się uczyć, wiedzę zdobywać dodatkowo w bibliotekach i czytelniach.
Na moim I roku było 180 osób na V roku było nas już ok. 60 a tylko 27 osób zdobyło tytuł magistra.
Dziś na studia idą dzieciaki, które maturę zdały nawet na samych dwójach. By zostać studentem wystarczy złożyć papiery w dziekanacie. Studia upływają im na imprezowaniu, ściąganiu i ślizganiu się z roku na rok.
Przykładowo podam, w rodzinie syn kuzynki został jednym ze 128 magistrów ze swojego roku liczącego 160 osób.
Kiedyś tytuł magistra coś znaczył, dziś magistra ma nawet pani siedząca na kasie w hipermarkecie.
Może uczelnie powinny znów zaostrzyć rekrutacje?
Tak: 10
Nie: 12
benio (gość), 10.02.12, 12:27:33
Mało wiesz o dzisiejszych studiach. Każdy twierdzi, że "za moich czasów..." to studiowali sami najlepsi. Bo on wtedy studiował. Ot, takie gloryfikowanie czasów młodości, a może bardziej forma dowartościowania się przez zakompleksionych frustratów.
odpowiedzi (0)
Tak: 11
Nie: 2
Beata (gość), 10.02.12, 13:03:38
Prawda jest taka, że kiedyś by dostać się na studia trzeba było jednak reprezentować pewien poziom wiedzy. Dziś jest inaczej. Czy lepiej? Ręce można załamać kiedy okazuje się, że student nie zna podstawowych działań na ułamkach, nie umie rozwiązać prostego równania albo nie pamięta wzorów na skrócone mnożenie.
Dochodzi nawet do takich sytuacji, że student bierze korepetycje z przedmiotów, które są wiodące na jego kierunku!
Kiedy student podejmuje studia przyjmuje się, że ma pewną wiedzę i umiejętności. Wykładowca więc idzie z materiałem a nie robi powtórkę z zakresu podstawówki czy liceum i przypomina jak mnoży się ułamki czy dzieli przez wspólny mianownik.
A niestety, takich studentów, którzy nawet tabliczki mnożenia nie znają mam bardzo wielu.
odpowiedzi (0)
Tak: 4
Nie: 7
paweł (gość), 11.02.12, 01:29:09
A ja znam bardzo wielu wykładowców, którzy nawet nie potrafią poprawnie stosować interpunkcji. Tego też uczą już w szkole podstawowej.
Ty jesteś jednym z nich.
odpowiedzi (0)
Tak: 8
Nie: 0
nRT (gość), 11.02.12, 08:20:27
Brawo, błysnąłeś ynteligencją jak nie wiem. Jak się ma mało do powiedzenia to się człek czepia byle pierdółek. Panie wykładowco jesteś pan tak samo upierdliwy w stosunku do studentów? Też im zarzucasz, że są debilami bo interpunkcji nie stosują poprawnie? A może tyś wykładowcą w Tesco, Auchan bądź w Bierdonce?
odpowiedzi (0)
Tak: 0
Nie: 6
Piotr (gość), 11.02.12, 13:56:28
Dla ciebie umiejętność poprawnego, zrozumiałego wypowiadania się to pierdółki, dla innych widać nie. I chyba ci inni jednak mają rację: po to uczysz się tego już w szkole podstawowej, żeby każdy zrozumiał, o co tobie chodzi. Ręczne mnożenie ułamków czy dzielenie przez wspólny mianownik też ktoś może uznać za pierdółki na takiej samej zasadzie. Reasumując: mniej ignorancji, a więcej krytycyzmu wobec samego siebie. Znasz taką przypowieść o malarzu, który krytykował dobre malarstwo, bo sam tak nie potrafił malować? To nie sztuka być takim malarzem, prawdziwą sztuką jest potrafić dobrze namalować obraz i wtedy dopiero można krytykować. Czego tobie i niektórym innym dyskutantom szczerze życzę, w tym wykładowcom, którzy sami popełniają szkolne błędy w zakresie pisania czy rachunków matematycznych, a za to samo krytykują swoich studentów. Powiedzenie o widzeniu drzazgi w oczach innych, a nie zauważaniu belki w swoim, jak widać, jest wciąż aktualne.
odpowiedzi (0)
Tak: 6
Nie: 0
"Gazeta Wrocławska"
Dział Prenumeraty
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
071 374 81 15
p.jastrzebska@
gazeta.wroc.pl
Prenumerata domowa
Prenumerata teczkowa
"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 374 82 49
faks 071 374 81 35
reklama.wroclaw@
polskapresse.pl
Więcej o reklamie (kliknij)
"Gazeta Wrocławska"
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 37 48 151
Reklama
Reklama
Czy wybierasz się na pierwsze zakupy do Sky Tower?
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.