Gazeta Wrocławska » Sport » Triathlon: Na końcu kroplówka, ale meta to coś mistycznego

Triathlon: Na końcu kroplówka, ale meta to coś mistycznego

Data dodania: 2012-02-08 00:16:48 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-02-08 00:20:36

Gazeta Wrocławska

Jakub Guder

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

O tym, że podczas zawodów triathlonowych myśli biegają od tych najprostszych o jedzeniu aż do fantazji erotycznych, o ludziach z żelaza i o tym, dlaczego potrafią skoczyć w nocy z promu do zimnego fiordu - pisze Jakub Guder.

Ironmana zdobywa się nie pracą mięśni, ale pracą głowy. Trzeba myśleć, jak pić i jak się odżywiać w trakcie zawodów, nie można budować sobie psychicznych barier. Wtedy ten dystans może pokonać każdy - mówi Łukasz Grass, dziennikarz TOK FM i TVP1, Ironman, współzałożyciel portalu internetowego akademiatriathlonu.pl.

Człowiek z żelaza

Początki tak popularnego ostatnio maratonu to 490 rok p.n.e.
∨ Czytaj dalej
Triathlon przy nim, ze swoim rodowodem sięgającym 100 lat, to niemowlak. Tak naprawdę powstał niecałe 40 lat temu. Na początku lat 70. XX wieku John Collins i jego żona, którzy na co dzień biegali, swoje treningi urozmaicali, ćwicząc wraz ze sportowcami innych dyscyplin. Wtedy po raz pierwszy pojawiła im się w głowie myśl, by połączyć kilka dyscyplin i stworzyć coś nowego. Idea zaczęła się realizować w 1977 roku na Hawajach. Tam - po kolejnych zawodach biegowych - Collins wdał się w dyskusję i zaproponował, by połączyć trzy niezwykle wyczerpujące sporty: pływanie, jazdę na rowerze i maraton.

W tym czasie na tym amerykańskim archipelagu istniały już mordercze zawody: w Honolulu biegano tradycyjny maraton (42 km), uczestnicy największego wyścigu kolarskiego otaczali wyspę (180 km), a pływacy zmagali się na dystansie 3,8 km. Właśnie z połączenia tych trzech rywalizacji powstał triathlon na tzw. dystansie Ironman. - Pistolet startera wystrzeli punktualnie o 7 rano, wtedy zegar zacznie odliczać czas. Ten, kto wbiegnie na metę pierwszy, zostanie nazwany "Człowiekiem z żelaza" - rzekł pomysłodawca Collins. Człowiekiem z żelaza, czyli Ironmanem. Z biegiem czasu każdego, kto dotarł na metę tego dystansu, zaczęto określać tym mianem.
Na igrzyskach olimpijskich nowa dyscyplina zadebiutowała bardzo szybko, bo już w 2000 roku w Sydney. Pierwszymi, historycznymi złotymi medalistami zostali Simon Whitfield i Brigitte McMahon. Mieli oni do pokonania 1,5 km pływania, 40 km jazdy rowerem i 10 km biegu, a zatem trasę krótszą, niż pierwotnie wymyślił to Collins. Oprócz tych dwóch dystansów (Ironman, czyli łącznie 226 km, oraz dystansu olimpijskiego) rozgrywane są także zawody innej długości. Są na przykład wyścigi sprinterskie (0,75 km pływania, 20 km jazdy rowerem, km 5 biegu) czy też half-ironman (1,9/90/21).

Obecnie nazwa Ironman jest zastrzeżona dla cyklu zawodów na całym świecie, które są jednocześnie eliminacjami do mistrzostw globu. W ciągu roku odbywa się 28 triathlonowych startów pod egidą Ironman (3,8 km pływania, 180 km rowerem, 42 km biegu). Sprawdzić się w nich może każdy, więc teoretycznie również każdy ma szansę zakwalifikować się do wspomnianych mistrzostw świata, które tradycyjnie co roku, w październiku, rozgrywane są na Hawajach. O innych zawodach o tej długości, które nie mają prawa do owej nazwy, mówi się, iż są to starty "na dystansie Ironmana".Sidor: Być może tylko himalaista na szczycie czuje się jak triathlonista na mecie

- Jeszcze do niedawna zawodów z cyklu Ironman organizowano mniej i trudno było się zarejestrować. Do dziś obowiązuje zasada "kto pierwszy, ten lepszy", więc jeśli zapisy przez internet ruszały na przykład o północy, a miejsc było 2000, to w ciągu 10 minut rozchodziły się wszystkie. Jeśli więc człowiek pomylił się przy wypełnianiu ankiety, która ma kilka stron, albo na końcu okazało się, że nie ma karty kredytowej (wpisowe to przeważnie 300-400 euro), to zazwyczaj przy ponownej próbie rejestracji nie było już wolnych miejsc - opowiada Dariusz Sidor, który sam jest Iron-manem. - Od kilku lat organizowanych jest więcej zawodów, czasem w kalendarzu bardzo zbliżonych do siebie. Łatwiej zatem się tam dostać - tłumaczy.
1 2 3 4 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Dzięki

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Bysiu (gość), 08.02.12, 11:17:12

Dobry tekst, bardzo dobry. Świetnie, że pojawiają się takie w chwili kiedy coraz więcej mówi się o triathlonie w Polsce. Myślę nawet, że poza sportami zespołowymi, które w kraju są na topie (piłka nożna, siatkówka, szczypiorniak) dyscypliny tworzące triathlon są najbardziej lubianymi przez Polaków. Pomyślności w postanowieniach dla bohaterów tekstu.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Wrocławska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Wrocławska", poniedziałek 21.11.2011

Kup e-wydanie

Prenumerata:

"Gazeta Wrocławska"
Dział Prenumeraty
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
071 374 81 15
p.jastrzebska@
gazeta.wroc.pl

Prenumerata domowa
Prenumerata teczkowa

Zamów prenumeratę

Reklama:

"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 374 82 49
faks 071 374 81 35

reklama.wroclaw@
polskapresse.pl

Więcej o reklamie (kliknij)

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

"Gazeta Wrocławska"
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 37 48 151

Kontakt z nami (kliknij)



Reporter dyżurny
71 37 48 205

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy zdarzyły ci się problemy podczas wypłaty gotówki z bankomatu?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.