Uciekła i Amerykanom, i Polakom

    Uciekła i Amerykanom, i Polakom

    Marcin Rybak

    Wrocławski sąd wypuścił oszustkę, poszukiwaną listem gończym przez władze USA.
    Przez bałagan we wrocławskich sądach i prokuraturach uciekła z Polski obywatelka Bułgarii, poszukiwana międzynarodowym listem gończym przez władze USA. Antonetę G. Amerykanie podejrzewają ją o oszustwo na przeszło milion dolarów i o przynależność do gangu.

    Od czerwca toczy się we wrocławskim Sądzie Okręgowym sprawa o jej ekstradycję. Kilka dni temu w wyniku sędziowsko-prokuratorskiej pomyłki Antoneta G. wyszła z aresztu. Zanim śledczy zorientowali się, że popełnili błąd, zniknęła.
    Antoneta G. siedziała we wrocławskim areszcie od października 2006 roku. Była oskarżona o oszustwo i fałszowanie dokumentów. Ale jej wrocławski proces to tylko niewielki wątek śledztwa, prowadzonego od wielu miesięcy przez FBI.

    Bułgarscy oszuści obserwowali aukcje na popularnym portalu eBay. Podszywając się pod organizatorów aukcji, informowali chętnych do zakupu luksusowych samochodów, że wygrali licytację. Następnie podawali im numer konta, na który należało wpłacić pieniądze. Wielu klientów - głównie Amerykanów - dało się nabrać. W maju do Wrocławia przyszedł wniosek o ekstradycję Antonety G. do Stanów Zjednoczonych. Wniosek ten prokuratura skierowała do sądu okręgowego. To on powinien był podjąć decyzję o zgodzie na wydanie Antonety G. Amerykanom.

    Sąd okręgowy postępowanie wszczął. Natychmiast jednak je zawiesił do czasu zakończenia wrocławskiego procesu kobiety. Seria pomyłek zaczęła się 15 września. Tego dnia sąd okręgowy zakończył wrocławski proces Antonety G. i skazał ją na 2,5 roku więzienia. Wyrok jest nieprawomocny, więc sąd przedłużył jej areszt o trzy miesiące.
    Obrona zażaliła się na tę decyzję do sądu apelacyjnego. W miniony czwartek postanowił on wypuścić Antonetę G z aresztu.

    Sędziowie nie wiedzieli o amerykańskim wniosku ekstradycyjnym. Gdyby wiedzieli, nie wypuściliby kobiety z aresztu. Ale informacji na ten temat nie mieli po prostu w aktach sprawy. Nie wspomniał o tym obecny na posiedzeniu prokurator z prokuratury apelacyjnej.
    - Po prostu nic nie wiedział o amerykańskim wniosku - tłumaczy Elżbieta Czerepak, rzeczniczka tej prokuratury.

    Nie wiedział, bo sprawą ekstradycji zajmuje się nie prokuratura apelacyjna, lecz okręgowa. Śledczy w prokuraturze okręgowej nie wiedział zaś, że w sądzie apelacyjnym będzie posiedzenie dotyczące wypuszczenia Antonety G. z aresztu.
    Prokuratorzy nie wymienili się informacjami. Ale błąd popełnił też sąd okręgowy. Wysyłając akta sądowi apelacyjnemu, powinien był zaznaczyć, że oprócz sprawy zakończonej wyrokiem toczy się jeszcze postępowanie ekstradycyjne. We wtorek sąd okręgowy rozesłał za Antonetą G. list gończy. Rzecznicy prokuratur zrzucają winę na sąd, a rzecznik sądu uważa, że zawinił brak nadzoru w prokuraturze. A Antoneta G. - jak słyszeliśmy nieoficjalnie - jest już w rodzinnej Bułgarii.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      PRL-owski bur...

      weredyk (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 22 / 22

      ...jak ja kocham ten kraj

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama