Gazeta Wrocławska » Fakty24 » Dyrektorki szkoły sposób na życie

Dyrektorki szkoły sposób na życie

Data dodania: 2012-01-20 14:00:25 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-01-20 14:00:25

Gazeta Wrocławska

Piotr Kanikowski

4KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Dyrektorki szkoły sposób na życie

Dom państwa P. jest jak grobowiec na cmentarzu. Niepodnoszone tygodniami rolety w oknach. Otarty z lakieru parkiet, w salonie pusta meblościanka. Kurz. W to nie mogły wsiąknąć miliony, które wyłudziła Beata P. Więc w co: w zagraniczne operacje syna, wczasy w Chorwacji czy wykupienie się od legnickich gangsterów?

Nauczycielki ze szkoły, w której była dyrektorem, mówią, że jest mistrzynią manipulacji. Same się dziwią, jak łatwo omotała je sobie wokół palca, zamieniając dorosłych, rozsądnych - wydawałoby się - ludzi, w bezwolne marionetki. Na swe ofiary wybierała osoby na skraju załamania psychicznego: matkę, która właśnie stoczyła walkę o życie dziecka, żonę maltretowaną przez męża, młodą kobietę przeżywającą ból odrzucenia.
∨ Czytaj dalej
Grała najlepszą przyjaciółkę, głaskała delikatnie po ramieniu, mówiła: "Zawsze będę z panią...", "nigdy pani nie zostawię...", "cokolwiek by się stało...". Komu nie pochlebiałaby taka bliskość ze strony szefowej?

A potem, gdy złoty haczyk tkwił już w gardle, Beata P. szarpała za wędkę. Błagała o kilka tysięcy złotych na kroplówkę dla Patryka, na opatrunki, na szpital w Austrii. "Mój syn umiera" - płakała. Tak, potrafiła rozpłakać się na poczekaniu. Albo zemdleć jak w teatrze. Opowiadała, że już nie ma sił, że podetnie sobie żyły.
Widziały, jak dramatycznie potrzebuje pieniędzy, i jak cierpi. Ona, najlepsza przyjaciółka.
- Sama mam chore dziecko, wiem, co to znaczy - mówi Monika, jedna z nauczycielek. - Jak nie pożyczyć matce, która chce ratować syna?

Gdy nie miały odłożonej na czarną godzinę gotówki, pani dyrektor sama wynajdywała banki gotowe udzielić kredytu i sama załatwiała formalności. Sama wystawiała zaświadczenia o dochodach (zawyżone) i sama potwierdzała ich prawdziwość, kiedy bankowcy dzwonili, aby zweryfikować dane z wniosku o pożyczkę. Gdy wszystko było gotowe, wystarczyło wsiąść w samochód, podjechać do odpowiedniej placówki i złożyć podpis. One nie musiały nawet nic mówić - pani dyrektor posyłała zwykle kogoś zaufanego, kto wiedział, z kim i jak rozmawiać. Wszystko prosto, szybko, bez kłopotu. Jak twierdzą, często nawet nie widziały tych pieniędzy. Wystarczała satysfakcja, że nie zawiodły - ratują ciężko chore dziecko.
Monika jeździła tak do banku kilka razy.

- Sądziłam, że jestem jedyną, która jej pomaga. Wszystkie tak myślałyśmy - opowiada.
- Pani dyrektor dbała, żebyśmy się nie lubiły i nie rozmawiały ze sobą - dodaje inna pracownica szkoły. - Czuła, że jeśli zaczniemy się sobie zwierzać, sprawa się posypie.
Beata P. dyskretnie podjudzała i obgadywała wszystkie. Szeptała do ucha zmyślone lub prawdziwe bzdury, jakie na swój temat mówiły. Rozsyłała esemesy, aby wzmóc nieufność. Ale dopiero po czasie przyszło im do głowy, że to ciąg dalszy tej samej gry o kasę. Aż do 2010 roku, kiedy na przerwie schodziły się do pokoju nauczycielskiego, jedna na drugą patrzyła wilkiem. Żadna nie próbowała się pochwalić, że właśnie dała pani dyrektor swoje pieniądze.

Z prośbami o pożyczkę Beata P. zwracała się też do rodziców. Szkoła jest niewielka, społeczna, relacje z rodzinami uczniów bardziej serdeczne niż w państwowych molochach. Część rodziców - tak jak nauczyciele - nie miała serca, by odmówić.
W półtora roku po rozpoczęciu śledztwa legnicka Prokuratura Okręgowa zidentyfikowała jako pokrzywdzone ponad 60 osób. Pożyczały Beacie P. od kilkunastu do 200 tysięcy złotych. Według wstępnych wyliczeń prokuratury, w okresie od 2004 do 2009 roku do dyrektorki mogły trafić w sumie co najmniej dwa miliony złotych.

Według Artura P., męża Beaty, było inaczej niż opowiadają nauczycielki. Syn - faktycznie ciężko chory, ze skomplikowanym złamaniem i tytanowymi śrubami w nodze - cały czas był leczony w kraju, w publicznych placówkach w Lubinie i we Wrocławiu, za pieniądze z NFZ. Pokrzywdzone wcale nie biegały po pożyczki do banków, by ratować jego dziecko, ale dlatego, że same miały w tym interes. Od kredytów dostawały nielichy procent.

- Pani Monika sobie łazienkę za to zrobiła - twierdzi Artur P.
O długach żony nie miał pojęcia aż do stycznia 2010 roku, gdy kobieta targnęła się na życie.
- Połknęła wszystkie tabletki, jakie były w domu. Cudem ją uratowaliśmy - mówi.
Powiedziała mu, że była szantażowana i zastraszana. Przeszukał jej rzeczy. Znalazł jakieś zapiski, zeszyty, notatki na karteczkach. Jej sekretną buchalterię. Esemesy ukrywane latami, by go nie martwić.

Samobójstwo to była ostateczność. Do tamtego dnia miała nadzieję, że jest jakieś wyjście z matni, w którą niechcący się wplątała.
1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

"podjechać do odpowiedniej placówki i złożyć podpis"

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Bankowiec (gość), 05.02.12, 09:52:14

"Wystarczyło podjechać do odpowiedniej placówki i złożyć podpis,często nawet nie widziały tych pieniędzy" - To jakieś bzdury, procedury bankowe są tak stworzone,że nie można przyjechać z "kimś" kto będzie za nas mówił i nawet nie zobaczymy tych pieniędzy - tym bardziej wyuczone nauczycielki - pomroczność miały? Bardziej przekonuje mnie, że miały z tego zysk. A co do historii jak z filmu "Dług" to 3 mln zł przejeść nie można a jak nakręca się taka spirala to widzieliśmy.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

Żenuła

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Wyborca PO (gość), 20.01.12, 14:33:17

Urzekła mnie ta historia..

odpowiedzi (0)

skomentuj

od przywilejów z Karty nauczyciela

zgłoś +3 / -6

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

andrzelina (gość), 20.01.12, 14:21:49

w tyłkach im się poprzewracało. Dać im podwyżki, więcej wolnego, pietnastą pensję. Jaki system, taki nauczyciel.

ocena: 33%

Tak: 3

Nie: 6

skomentuj

gorsze jest to że szkoła zamiast uczyć- narzuca

zgłoś +4 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

look (gość), 20.01.12, 16:54:58

szkoła średnia czyli czas wyrabiania sie poglądów człowieka to jeden wielki horror- jeśli masz inne poglądy niż nauczyciel który Cię uczy. Wystarczy skrytykować ulubinego pisarza polonistki, dowódcę uwielbianego przez historyka, powiedzieć na WOSIE że Unia to kapitalistyczna gospodarka centralnie planowana a do końca szkoły jesteś odpytywany najczęściej i jesteś gorzej oceniany od innych. Mało jest nauczycieli którym po latach można z uśmiechem powiedzieć "dzień dobry!"

odpowiedzi (0)

ocena: 80%

Tak: 4

Nie: 1

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Wrocławska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Wrocławska", poniedziałek 21.11.2011

Kup e-wydanie

Prenumerata:

"Gazeta Wrocławska"
Dział Prenumeraty
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
071 374 81 15
p.jastrzebska@
gazeta.wroc.pl

Prenumerata domowa
Prenumerata teczkowa

Zamów prenumeratę

Reklama:

"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 374 82 49
faks 071 374 81 35

reklama.wroclaw@
polskapresse.pl

Więcej o reklamie (kliknij)

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

"Gazeta Wrocławska"
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 37 48 151

Kontakt z nami (kliknij)



Reporter dyżurny
71 37 48 205

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy wybierasz się na pierwsze zakupy do Sky Tower?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.