Menu Region

Szczęść Boże, czy przyjmą państwo kolędę?

Szczęść Boże, czy przyjmą państwo kolędę?

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Gazeta Wrocławska

Agata Grzelińska

112Komentarzy Prześlij Drukuj
Szczęść Boże, czy przyjmą państwo kolędę?

Ksiądz Grzegorz Ropiak w tym roku po raz pierwszy odwiedza swoich nowych parafian w podlubińskiej Wielowsi (© Piotr Krzyżanowski)

Jedni czekają na księdza i zapraszają go do domu z radością. Dla innych wizyta duszpasterska to chwila prawdziwej udręki. O co chodzi w takim spotkaniu z duchownym?
Wizyta duszpasterska, popularnie zwana kolędą, po Nowym Roku ruszyła na dobre. W małych wsiach i dużych miastach można po południu spotkać na ulicy księdza z kropidłem i ministrantów w białych komżach.

Tradycyjne odwiedziny duchownego w domach wiernych, w Polsce nazywane kolędą, a np. we Włoszech błogosławieniem domów i rodzin, mają swoje uzasadnienie w Kodeksie Prawa Kanonicznego.
Kan. 529 § 1. mówi, że: "Pragnąc dobrze wypełnić funkcję pasterza, proboszcz powinien starać się poznać wiernych powierzonych jego pieczy. Winien zatem nawiedzać rodziny, uczestnicząc w troskach wiernych, zwłaszcza niepokojach i smutku, oraz umacniając ich w Panu, jak również - jeśli w czymś nie domagają - roztropnie ich korygując. Gorącą miłością wspiera chorych, zwłaszcza bliskich śmierci, wzmacniając ich troskliwie sakramentami i polecając ich dusze Bogu. Szczególną troską otacza biednych, cierpiących, samotnych, wygnańców oraz przeżywających szczególne trudności. Stara się wreszcie o to, by małżonkowie i rodzice otrzymali pomoc do wypełniania własnych obowiązków oraz popiera wzrost życia chrześcijańskiego w rodzinach".
Kolęda jest do wypełnienia - przynajmniej w części - tego nakazu świetną okazją, ale, jak wiadomo, w życiu bywa różnie...

Skąd się wzięła kolęda? Calendae - tak nazywał się pierwszy dzień każdego miesiąca w kalendarzu rzymskim. Składano sobie wtedy życzenia. W średniowieczu od Nowego Roku do Wielkiego Postu ksiądz odwiedzał domy "po kolędzie". Sobór Trydencki (XVI w.) zalecił, by kapłan poznawał wiernych, dbał o nich.

Oczywiście, mimo spadającej liczby wiernych w polskich kościołach (co potwierdzają coroczne badania Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego), wciąż nie brakuje rodzin, które czekają na kapłana. Jednym z takich miejsc, w których z radością czeka się na odwiedziny księdza, jest dom Krystyny i Michała Oczyńskich z Lubina.

- Nie wyobrażam sobie, żebyśmy mogli nie mieć kolędy - mówi pani Krystyna. - Od zawsze w moim domu rodzice przyjmowali księdza, my też co roku przyjmujemy. Tak samo robią nasze dzieci.
Jak podkreśla lubinianka, bardzo ważne jest dla niej to, że kapłan pobłogosławi dom i że można się razem pomodlić.

- I porozmawiać. Cenię to, że ksiądz nam powie dobre słowo - wylicza pani Oczyńska. - Dla mnie kolęda to też dobra okazja, by zapytać duchownego, gdy mam jakieś wątpliwości. Dużo czytam, nie zawsze wszystko jest dla mnie jasne, a ksiądz jako teolog potrafi wytłumaczyć wiele spraw. Czasem zwyczajnie proszę o radę, bo jak wszyscy miewamy problemy. Nieraz proszę księdza, by wytłumaczył coś moim dzieciom. Wiadomo, jak to młodzi, niekiedy uważają, że mam staroświeckie poglądy. Przydaje mi się wtedy takie religijne wsparcie - wyjaśnia pani Krystyna.

O takich pozornie błahych, krótkich rozmowach, które potem nieraz całkowicie zmieniały życie ludzi, każdy ksiądz może mówić godzinami. Jedna z par na dużym wałbrzyskim osiedlu od lat żyła bez ślubu. Co roku słyszeli od duchownych wymówki, że "żyją na kocią łapę". Któregoś roku ona miała już tego dosyć. Nie chciała kolejnej trudnej wizyty. On jednak stwierdził: "Przyjmijmy księdza jeszcze ten jeden raz, ostatni". Tak zrobili. Przyszedł taki, który nie miał pretensji, ale zaproponował pomoc. Wkrótce potem wzięli ślub...

Ksiądz Ryszard Wołowski, proboszcz parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski w Legnicy, też wspomina kilka takich ślubów albo chrzest chorego chłopaka, który przyjął ten sakrament w wieku 20 lat, kilka dni po kolędowej wizycie.

- Ludzie pytają o różne sprawy. Nieraz latami żyją w mylnym przekonaniu. Np. osoby rozwiedzione, które są samotne, uważają, że nie mogą przystępować do spowiedzi i do komunii świętej - mówi ks. Ryszard Wołowski. - Tymczasem, jeśli nie wstąpiły w nowy związek, nie mają okazji do grzechu, mogą przystępować do sakramentów.

Kolęda jest też bardzo ważna dla wrocławianina Andrzeja Dziewita, choć - jak sam przyznaje - nie zawsze tak było. - Gdy byłem poza Kościołem, kolęda kojarzyła mi się z bardzo trudnymi momentami. Siedziałem i słuchałem niewygodnych pytań - wspomina. - Ale dziś wiem, że to było bardzo ważne. Te pytania bywały bolesne, ale prawdziwe. Zmuszały mnie do tego, by się nad wieloma najważniejszymi w życiu sprawami zastanowić.

Wrocławianin radzi tym, którzy myślą o kolędzie jako o kolejnej męczącej wizycie, na której ksiądz znów będzie "się czepiał", mimo wszystko posłuchać i zadać sobie niewygodne pytania. Wiernym, którzy buntują się, że w czasie kolędy kapłan zerka w kartoteki i wypytuje o sakramenty, ksiądz Stanisław Joź-wiak, rzecznik archidiecezji wrocławskiej, nie pozostawia złudzeń. - To się nie zmieni, bo księża przychodzą do katolików i z wizytą duszpasterską - przypomina.

- Poznanie prawdy o sobie jest naprawdę bardzo ważne - dodaje Andrzej Dziewit. - Teraz czekam na księży z radością. Z niektórymi z nich się przyjaźnię, więc liczę na miłe spotkanie z modlitwą.
Kolęda ma też istotny wymiar wspólnotowy.

- Parafia jest jedną wielką rodziną, w której każdy ma swoją rolę. Księża mają obowiązek opiekować się wiernymi, więc ważne, by mieli z nami kontakt - tłumaczy Dziewit. - Kolęda pozwala się poznać, pogłębić relacje.

Kolędowe spotkanie bywa też okazją do udzielenia bardzo konkretnej pomocy. Jedną z wizyt proboszcza Karola rodzina Dziewitów wspomina szczególnie chętnie.
- Byliśmy wtedy w bardzo kiepskiej sytuacji finansowej. Nasz ksiądz nie tylko nie wziął od nas skromnej ofiary, ale po prostu wcisnął pieniądze mojej mamie - opowiada mieszkaniec wrocławskiej parafii pw. św. Augustyna.

O kolędzie, jako okazji do przełamania anonimowości, zwłaszcza w dużych miastach, mówi też ksiądz Grzegorz Ropiak, proboszcz parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Wielowsi, który wcześniej jako wikariusz pracował m.in. w Legnicy i Złotoryi.

- Wizyta duszpasterska jest po to, by się wspólnie modlić i po to, by kapłan mógł się spotkać z konkretną rodziną, okazją do rozmowy - mówi ks. Ropiak. - Można wtedy wymienić uwagi na temat życia parafialnego. Czasem ludziom coś nie pasuje, ale nie przyjdą do zakrystii, by powiedzieć o tym, bo się krępują. Kolęda jest świetną okazją, by coś takiego poruszyć. Ale nie zawsze jest pozytywnie. Marta Chojnacka ze Zgorzelca nie ukrywa, że dla niej kolęda to coś absurdalnego. Nie przyjmuje księdza, kiedy ten chodzi po kolędzie.

- Wiem, że nie wszyscy są źli, bo poznałam również takich księży, którzy idealnie trafili z powołaniem - mówi pani Marta. - Krew mnie zalewa, gdy ksiądz poucza i grozi palcem, mówiąc o wychowaniu dzieci, rodzinie i stosunkach męża z żoną. Bardzo zraziło mnie również to, że w trakcie jednej z takich wizyt ksiądz zabrał kopertę z pieniędzmi, wsadził ją w moją "przegródkę", wymieniając kwoty, jakie wsadziłam w te koperty w poprzednich latach. Powiedziałam sobie wte-dy: "Nigdy więcej!".
Lubinianka Katarzyna Janik, mama ośmiolatki, też jest w kwestii kolędy szczera do bólu. Przyjmuje duchownego, bo... musi.

- Gdyby to zależało tylko ode mnie, nie przyjmowałabym księdza. Raz, że zawsze czekam na niego do późnego wieczora, a dziecko nie może się normalnie położyć spać, bo ksiądz idzie, a po drugie dlatego, że wizyta zajmuje mu niecałe dwie minuty - narzeka pani Katarzyna. - Mimo to przyjmuję księdza dlatego, że dziecko niedługo idzie do Pierwszej Komunii. Gdyby w dokumentach była adnotacja, że księdza nie przyjęto, córka miałaby nieprzyjemności w szkole.

Z taką postawą nieraz spotkał się ks. Wołowski. Zawsze czuje, gdy ktoś otwiera drzwi z przymusu.
- Sytuacja jest niekomfortowa dla obu stron. Zwykle szybko się wyjaśnia, o co chodzi. Przyjmują kolędę tylko dlatego, że dziecko ma iść w maju do Pierwszej Komunii - mówi.

- Bywa, że ludzie lekceważą lub traktują tę wizytę obojętnie. Zawsze się zastanawiam, po co przyjmują księdza? Przecież nie ma żadnego przymusu... - dodaje ks. Ropiak.
Reklama
112

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

świadomość własnej duszy

+5 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

terminator (gość)  •

Kolęda - świadome przyznanie się do wiary katolickiej poprzez przyjęcie duchownego, któremu zadaje się pytania i to często trudne, żeby nie klepać pacierza i zło dobrem zwyciężać.
Gość w dom - Bóg w dom. Gość choć świnia swoje prawa ma. Albo duchownego przyjmujemy albo nie. Jeśli tak, to dajemy od serca a nie z tradycji w kopercie. Mądry gość z parafii, to zaproponuje pomoc ludziom w trudnej sytuacji (pieniądze to nie jedyny sposób na pomoc każdemu). Duchowny z powołania potrafi zatroszczyć się o swoje owieczki i podczas kolędy może zaproponować takie rozwiązania, aby te owieczki były częścią wspólnoty parafialnej. Duchowny łasy na kasę - i tak lepszy od komornika, który nie ma skrupułów. Wiele parafian w Polsce potrafiło zaprotestować przeciwko swoim złym duchownym albo dobrych wesprzeć, no ale na czym to ludziom zależy? Na swoim świętym spokoju, czy na fajnym świecie, w którym żyją razem z innymi?

Do obłudników: jeśli przyjmujecie kolędę, aby Wasze dziecko przyjęło I Komunię św., to dajcie se luz. I tak już dorosłe dziecko zobaczy, czy byliście kiedyś kłamliwi czy prawdziwi i nie wybaczą Wam tych męczarni związanych z Kościołem. Na Mszę św. chodzi się dla siebie, dla swojego ducha a nie dla świętego spokoju, którego nigdy nie będzie jak nie będzie radosnej duszy. Własny przykład dobrego życia więcej wart niż tego na pokaz i dla świętego spokoju.

Już raz odmówiłem kolędę, nie dałem w kopercie, mam znajomych, którzy nie wierzą w Boga ale go szukają i wzajemnie się szanujemy a nawet lubimy.

Aha! Jak ktoś nie wierzy w Boga, to niech się zainteresuje egzorcyzmami, które nie dają wątpliwości...

Pozdrawiam z pokorą wszystkich ludzi dobrej woli!

skomentuj

dzieci dorastajac zadaja nam coraz trudniejsze pytania...te na ktore ksiadz na religii nie odpowie

+4 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

dlugo_pis (gość)  •

kiedys na zajecia z religii szli ci co chcieli, z potrzeby ducha a dzis wszyscy z potrzeby sredniej na swiadectwie... wiara stala sie produktem jak chrupki w hipermarkecie a ksiadz jak swiety mikolaj co jak administrator zawiaduje niebem i zamiast reniferow prowadzi swe baranki do zbawienia na papierze wystawiajac kolejne laurki z komunii bierzmowania aktu slubu ... tylko milosci szacunku do bliznich i wiary w boga w tym wszystkim brakuje

odpowiedzi (0)

skomentuj

religia nie wychowuje a daje przykłady postępowania - wybór należy do ciebie

+3 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

terminator (gość)  •

"...tylko milosci szacunku do bliznich i wiary w boga w tym wszystkim brakuje"
Od tego są głownie rodzice ale i wychowawcy w szkole, którzy albo sa zaszczekani przez dziecko i ich "wspaniałych" rodziców albo oni sami "zieją" agresją i dzielą sobie uczniów dla swojej wygody na fajnych i tych innych.
Ludzie nawzajem na siebie "szczekają" a tak naprawdę, to mają dość tego badziewia od rządzących, którzy ich "urabiają" jedynie POsłuszną linią władzy nad wszystkim.
Dlaczego podatki "zżerają" nam 50% dochodu a np. w USA tylko 25%?
Dlaczego w Szwecji są wyższe podatki ale płace też?
U nich nie ma kolesi związanych z PZPR albo z ZSL.

odpowiedzi (0)

skomentuj

a my znowu o polityce jakby droga do zbawienia byla wyscielona swietymi co...

+4 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

dlugo_pis (gość)  •

...w parlamencie ławy grzeja,baki puszczaja i gadaja 3po3... a mnie chodzi o wspolnote chrzescijanska gdzie ksiadz i kosciol jest miejscem spotkan, madrych rozmow i modlitwy...tak bylo dawniej jak katecheza odbywala sie w kosciele... wiele takich rozmow odbywalo sie w salce katechetycznej i pewnie gdzie indziej by sie nie odbyly miedzy nami dorastajacymi dziewczynami i chlopakami... ksiadz zawsze byl inspiratorem takich rozmow... pozdrawiam ks.mariana ze sw.ducha ciekawe czy ktos jeszcze go pamieta? a koleda to juz przezytek w tych zagonionych praca ponad sily czasach!

odpowiedzi (0)

skomentuj

czy sie zastanowiliscie

+3 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Zuzia wroclawianka (gość)  •

na tym a mianowicie ''pogon za pieniadzem, pogon za dobrami materialnymi''
postawcie sobie pytanie dokad pedzicie??? czy mozecie okreslic kierunek pogoni
poczatek i koniec? oto pytanie? na ktore nikt z Was nie jest w stanie odpowiedziec
a jestescie tacy madrzy - liczy sie tylko pieniadz i nic wiecej czyzby??

odpowiedzi (0)

skomentuj

Przyjmie pan kolędę...? NIE...!

+5 / -8

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

koza (gość)  •

Po przeczytaniu połowy owego artykułu stwierdziłem że nie będę tego dalej robił:(. Było tak słodko że aż puściłem bąka pod kołdrom i mi teraz śmierdzi :/ fujjj.

Artykulik nudni jak wizyta księdza w domu który pamiętam z małoletnich lat...

skomentuj

łeeee

+4 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

czieszy (gość)  •

Ja przeczytałem nagłówek, wstęp i 2 zdania. Następnie do komentarzy. Komentazre zawsze są najciekawsze.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Kolęda - fajny pomysł na dodatkową kasę

+15 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Hern (gość)  •

Przed wejściem do domu poczyta ściągę jak nazywają sie mieszkańcy, potem wchodzi i niby że zna mówi po imieniu a ciemnogród jest zesrany
Przed bogatym się kaja licząc na większą opłate a do biedoty wpada na sekunde i ucieka, nawet gdyby pobozna biedna parafianka codzień w kościele sie modliła.
Tak też po śmierci będzie, do pobożnej żyjącej prawie w zgodzie z biblią wyśle wikarego, a tam gdzie pieniążki czuje to pomimo że ''wiernego bogatego"" nigdy w kościele nie widział - biegnie galopem

odpowiedzi (0)

skomentuj

ja wpuszcze ksiedza, i jak zobaczy plakaty Ruchu Palikota

+4 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

zadowolony (gość)  •

to sam zaraz pojdzie

skomentuj

CMB 2011

+5 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

terminator (gość)  •

Tylko nie zapomnij napisać przed wejściem: CyMBał jakich mało 2011. Buahahaha!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Krótka kolęda

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

PiatiWR (gość)  •

U mnie kolęda to tak wygląda przyjcie ksiądz pomodli się popyta co i jak i następny dom , trwa to może 5 maks 10 min . Dlatego nie dziwi mnie , że jak tak kolęda wygląda to ludzie nie chcą przyjmować księdza.

Z drugiej strony zawsze można prywatnie się umówić z księdzem na kolędę i wtedy jest czas na porozmawianie i w ogóle.

skomentuj

ile dajesz ? 100 - 200zł ? bo nie wiem jaki cennik na dzisiaj

+2 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Tomi (gość)  •

?

odpowiedzi (0)

skomentuj

czarne pająki nadciągają

+9 / -13

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

łowca (gość)  •

sezon na czarne pająki włażące do domu uważam za otwarty

odpowiedzi (0)

skomentuj

Czytajcie Platona, Arystotelesa - to jest europejska myśl, w odróżnieniu od chrześcijaństwa.

+17 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Alfons XXI (gość)  •

Chrześcijaństwo przejęło myśli europejskich filozofów już w średniowieczu, ale podstawą jest i tak Biblia.

Ale o czym ja tu w ogóle mówię? Większość tzw. Polaków-katolików nawet raz w życiu nie czytała Biblii. Ilu to ludzi się widuje, którzy w stosunku do nauk Chrystusa postępują w życiu absolutnie odwrotnie w każdym aspekcie. Temat dewocji był opisywany przez polskich poetów już co najmniej 300 lat temu. Niestety wiele w mentalności ludzkiej się nie zmieniło przez te lata.
Wielu lubi przyjąć księdza, dać grubą kopertę, regularnie chodzić do kościoła, żeby pokazywać sąsiadom jak się daje na tacę banknoty o dużych nominałach. To nic, że sąsiedzi w inne dni tygodnia widzą męża z kochanką, żonę z kochankiem, a córkę ze "sponsorem". To nic, że Polak-katolik chętnie krytykuje niemoralne zachowania, a na wojnie byłby gotów zabijać i ginąć za chrześcijańską wiarę, której de facto nie rozumie. Nie rozumie, ale wierzy? Wierzyli też ci, co mówili "Gott mit uns"...

Tak więc warto czytać Biblię i pisma europejskich filozofów, żeby sobie w oparciu o refleksję wyrobić własne poglądy i nie przyjmować bezkrytycznie tego co mówią księża, albo środowiska ultralewicowe.

skomentuj

Słusznie

+6 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

jurek (gość)  •

I dlatego bardzo spodobały mi się słowa ks. Bonieckiego (wieloletniego red. naczelnego Tygodnika Powszechnego) sprzed kilku lat wyczytane w prasie, że (tu cytuje mniej więcej): "Pan Bóg będzie rozliczał nas przed swoim obliczem nie za to ile razy chodziliśmy do kościoła, ale to jakimi byliśmy ludźmi".
Nie chciałbym tymi słowami usprawiedliwiać swojego sumienia, ale od wielu lat nie chodzę do kościoła regularnie (prócz komunii w rodzinie, wesele, wyjątkowych okazji). I swoją świątynię można mieć w swoim sercu. Nie znoszę obłudy polskiego kościoła. Amen.

odpowiedzi (0)

skomentuj

światynia

+3 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Tom (gość)  •

Jeśli ktoś wierzy w Boga, a nie uznaje instytucji Kościoła, to powinno mu wystarczyć. Chociaż jest to pewnego rodzaju relatywizm, bo większość zinterpretuje sobie zasady wiary zawarte w Biblii indywidualnie na własny użytek.
Natomiast jeżeli ktoś uważa się z członka Kościoła powinien również uznać jego przykazania i nauki, a także odpowiedzialność za jego fizyczny byt (utrzymanie światyń, ksieży, itd).
Pierwsze przykazanie dekalogu odnosi się do święcenia dnia świętego co dla wiekszości kościołów chrześcijańskich zwązane jest z wspólnym uczestnictwem w liturgii. Kosciół Katolicki jednym z przykazań nakłada obowiązek mszy niedzielnej i w dni świąteczne.
Oczywiście każdy może sobie zinterpretować pierwsze (i nie tylko pierwsze) przykazanie dekalogu na swój sposób ... cytując Cleanta Eastwooda z filmu Wzgórze złamanych serc na temat definicji prawdy "prawda jest jak d.. każdy ma swoją".

odpowiedzi (0)

skomentuj

Pierwsze przykazanie dekalogu nie odnosi się do święcenia dnia świętego.

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

uczeń Jahwe (gość)  •

Zapewne chodzi Ci o trzecie przykazanie dekalogu. Brzmi ono:
"Pamiętaj o dniu szabatu, abyś go święcił."
Bóg mówi o święceniu szabatu (soboty), a nie niedzieli.
Święcenie, jak wynika z dalszego tekstu Pisma, polega na odpoczynku. W tym dniu "nie będziesz wykonywał żadnej pracy."

odpowiedzi (0)

skomentuj

Dobry tekst, popieram. Cytat "...przykładem swoim nauczać będziecie.." a tu co, tylko gadki

+2 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Aloiz (gość)  •

Tylko do tego trzeba umieć czytać a do tego rozumieć co się czyta, niestety to jest ta ściana dla 90% populacji. Pozdrawiam.

(i po cholerę komuna wydała taką masę kasy na walkę z analfabetyzmem)

odpowiedzi (0)

skomentuj

Dzięki;-)

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Plusik (gość)  •

Wypisałeś prawdę;-)

odpowiedzi (0)

skomentuj

już niedługo to będziesz sobie czytał Arystotelesa w turbanie:D

+4 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

RTX (gość)  •

fajnie fajnie, tylko to co napisałeś tyczy się każdego człowieka bez podziału na wiarę, w każdej są obłudne jednostki a że chrześcijaństwo jest największe, więc łatwo generalizować!!!!


czyli mam rozumieć, że jeżeli nie powinienem przeklinać a przeklnę to jestem gorszym człowiekiem niż ty bo jesteś wyzwolony i tobie nikt nic nie każe?

odpowiedzi (0)

skomentuj

+2 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Alfons XXI (gość)  •

"czyli mam rozumieć, że jeżeli nie powinienem przeklinać a przeklnę to jestem gorszym człowiekiem niż ty bo jesteś wyzwolony i tobie nikt nic nie każe".

Gdzie ja napisałem, że jestem wyzwolony i nikt mi nic nie każe, albo gdzie napisałem, że uważam kogoś za gorszego od siebie?

Być może ludzie, których opisałem są szczęśliwi, pełni satysfakcji z życia, uważają się za zaradnych i "życiowych", zwłaszcza, że taka postawa jest popularna wśród większości, co daje poczucie satysfakcji społecznej, a bycie istotą społeczną jest naturą i obowiązkiem człowieka (co podkreślał Arystoteles).

Pisałem o kształtowaniu własnych poglądów w oparciu o refleksję wynikającą z lektury pism wybitnych filozofów - na podstawie takich poglądów można budować własny system etyczny i na tej podstawie ustalać nakazy i zakazy.
Za swoje postępowanie być odpowiedzialnym przed samym sobą - nie przed księdzem w konfesjonale, który "w imię Pana" udzieli rozgrzeszenia po wysłuchaniu historii o niemoralnych zachowaniach.
Tak więc pytanie o ocenę przeklinania pomimo ustalenia powinności nieprzeklinania należy zadać samemu sobie (pod warunkiem, że można sobie ufać), albo... księdzu w konfesjonale.

odpowiedzi (0)

skomentuj

jak upadniesz,

+6 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Plusik (gość)  •

to się podnieś, bo będąc człowiekiem, masz prawo do upadku,

tego nie zrozumiesz, rozum jest zbyt krótki, ale możesz wiedzieć, to wiedzą chrześcijanie;-)

odpowiedzi (0)

skomentuj

Są DWIE osoby, które wchodziły mi do mieszkania w butach i robiły SYF

+2 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Priczer (gość)  •

Kominiarz robiący przegląd wentylacji i Ksiądz po kolędzie.

Kominiarz to przynajmniej sympatyczny i praktycznie za FREE więc toleruję, a Ksiądz nie dość że 100zł dostaje to jeszcze gbur jakich mało!

Pozdrowienia dla księdza wojskowego z parafii na Muchoborze Wielkim.

Na szczeście już w tym roku przeniesiony (hurrrraaa!!!) więc może sympatyczniej będzie!!!

skomentuj

w

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

w (gość)  •

lol a to obowiazek wpuszczac kogokolwiek do domu

odpowiedzi (0)

skomentuj

:)

+5 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

:) (gość)  •

jaki wierny taki ksiądz....

odpowiedzi (0)

skomentuj

do mieszkania nie w butach...

+6 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Pan_tofelek (gość)  •

Nawet w piątym pokoleniu wyjdzie słoma z butów gospodarza !!!

Przykryj dywan gazetami, o ile takowe czytasz.

odpowiedzi (0)

skomentuj

jak ktoś w chlewie mieszka to mu słoma i psie kupy na dywanach nie przeszkadzają

+1 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

X (gość)  •

:-)

odpowiedzi (0)

skomentuj

w

+6 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

w (gość)  •

skoro wszyscy tacy swieci, to kto kradnie codziennie, morduje i jezdzi jak morderca?

skomentuj

święty nikt nie jest ...

+4 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Tom (gość)  •

... ale to o czym piszesz robią głównie tacy którzy nie wierzą w nic lub udają że należą do jakiegoś Kościła. Wszystko idzie na konto Kościoła tylko dla tego że kiedyś ich rodzice ochrzcili i wysłali do komunii, a o wychowaniu w zgodnie z nauką Kościoła jakby zapominajac. I jeszcze pretensje do ksiendza że przecież synalek chodził przez kilka na religię ... Może i chodził ale tylko po to żeby mu starzy nie dali szlabanu na wyjście po południu albo kieszonkowe. Takie metody na wychowanie religijne ma niestety wielu rodziców, którzy swoim przykladem nie mogą błysnąć nie mogą i najchetniej zwalają wszystko na księdza.
Jak spojrzeć w statystyki to taki przeciętny delikwent z za kratek w kościele był ostatnio 8 lat temu na swoim lub kolegi ślubie.

odpowiedzi (0)

skomentuj

:D

+4 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

:D (gość)  •

jak to kto?? Ci już wyzwoleni europejczycy bez skazy chrześcijaństwa!!!

odpowiedzi (0)

skomentuj

"O co chodzi w takim spotkaniu z duchownym?"

+10 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Azazello (gość)  •

juz mówię, chodzi o kopertę!

odpowiedzi (0)

skomentuj
« 1 2 4 »
Reklama
Reklama