Gazeta Wrocławska » Opinie » Lekarze i apteki mogą stracić kasę! Pacjent ewentualnie...

Lekarze i apteki mogą stracić kasę! Pacjent ewentualnie życie

Data dodania: 2012-01-05 08:12:38 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-01-05 08:46:45

Gazeta Wrocławska

Arkadiusz Franas

8KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Lekarze i apteki mogą stracić kasę! Pacjent ewentualnie życie

(© Paweł Relikowski)

Święta, święta i po świętach - tak na ogół od wielu lat w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia rozpoczynały się wieczorne telewizyjne "Wiadomości", kiedyś znane jak "Dziennik Telewizyjny". Zaraz potem, też od lat, podawano informację, że lekarze nie dogadali się z NFZ lub wcześniej z Kasą Chorych i po Nowym Roku mogą nie przyjmować pacjentów.

To był taki dyżurny straszak. Oczywiście, zawsze się dogadywali, bo przecież tak naprawdę chodziło o ich pieniądze, a nikt z nich tak łatwo nie rezygnuje. Ostatnio do kontraktów dochodzi lista leków refundowanych.

Przysłuchuję się tej obecnej dyskusji od jakiegoś czasu i zauważam jedno: najrzadziej mówi się tam o pacjencie. Oczywiście, jest on mięsem armatnim, którym posługują się medycy i farmaceuci, ale zawsze temat szybko wraca na "właściwe" tory. "Lekarze przecież przez kilka lat mogą ponosić finansowe konsekwencje źle wypisanej recepty", "nie jesteśmy księgowymi" - grzmią medycy. "Nie możemy przecież dopłacać, a nie wiemy, czy NFZ nam zapłaci" - alarmują aptekarze.
∨ Czytaj dalej


I rzecz nie w tym, że uważam, iż i jedna, i druga grupa zawodowa ma na tym stracić. Po pierwsze, gdyby to ode mnie zależało, to od razu minimum socjalne dla każdego Polaka, nie tylko lekarza, ustaliłbym na milion złotych. Po drugie, stara mądrość ludowa głosi, że "prędzej znajdziesz studnię na pustyni niż biednego lekarza". Podobny osąd odnosi się do farmaceutów.

Chodzi o coś innego. O argumenty. A uważam, że najbardziej jaskrawy przedstawił szef Naczelnej Izby Lekarskiej Konstanty Radziwiłł. We wtorek w telewizji pożalił się w ten sposób. Otóż, gdy chodzi o zmienioną listę leków refundowanych, to pan Konstanty daje sobie jeszcze jakoś radę, gdy przyjmuje w swoim gabinecie. Tam spojrzy w komputer, coś sprawdzi i może wypisać receptę, nie narażając się na ogromne straty finansowe, które ewentualnie poniósłby, wpisując złą wartość refundacji.

Ale koszmar pana doktora zaczyna się wtedy, gdy idzie na wizytę domową. Wówczas zdany jest na łaskę pacjenta, który może go dopuścić do komputera lub też nie. A gdyby nie, to Konstanty z zacnego rodu musi wydzwaniać po kolegach i sprawę konsultować.

Łza mi się w oku zakręciła. Przy problemach pana Radziwiłła historia doktora Pawła Obareckiego z "Siłaczki" Żeromskiego czy losy Stefci Rudeckiej zakochanej nieszczęśliwie w ordynacie Michorowskim to pikuś.

Panie doktorze, jestem chyba w stanie Panu pomóc. Może Pan na przykład wyciąć z "Gazety Wrocławskiej" listę leków refundowanych. Zmieści się, po złożeniu, w kieszeni wewnętrznej marynarki. Może też Pan ewentualnie kupić sobie komputer przenośny. To takie urządzenie pierwszy raz zaprojektowane już w 1979 roku.

Ewentualnie łatwiejsza i dużo młodsza jego wersja znana jako tablet. Że trochę kosztuje? Fakt, trochę trzeba zapłacić, podobnie jak za wizytę domową. Oczywiście, wiem, że ceny nie są porównywalne, ale posiadacz prywatnej przychodni, a taką ma Konstanty Radziwiłł, powinien jakoś unieść koszty rzędu dwóch tysięcy złotych.

I żeby nie było, że mam w totalnej pogardzie zawód lekarza. Wręcz przeciwnie. Mam wielki szacunek do tej profesji, bo nie ma takiej drugiej na świecie. Bo cóż jest cenniejszego na tym doczesnym świecie niż zdrowie, a co za tym idzie, i życie ludzkie? Nic. I nie staję po stronie Ministerstwa Zdrowia, które z różnych przyczyn przygotowuje rozporządzenia na ostatnią chwilę.

Ale, Szanowni Państwo medycy i aptekarze, sami przyznacie, że coś tu nie gra. Generalnie system. Od zawsze byłem i jestem zwolennikiem prywatnej służby zdrowia. Wciskanie kitu ludziom, że nie będzie nas, pacjentów, na nią stać, to podobne bajki jak budowanie drugich Węgier czy Chin. Jakoś ostatnio coś prezes Jarosław już tak nie patrzy z miłością w stronę Budapesztu...

Ale wrócimy do naszej służby zdrowia, za którą i tak w dużej części już płacimy. Drodzy lekarze i aptekarze! Walczcie o swoje, macie do tego prawo jak każdy obywatel tego kraju. Ale w tych swoich dyskusjach nie stawiajcie na szali zdrowia pacjenta. Prowadzicie swoje praktyki, pracujecie w przychodniach, macie apteki. To wszystko przynosi wam dochód (oby jak największy).

To zacznijcie myśleć trochę po gospodarsku. Jak głosi jeden z podręczników biznesmena: "żeby wyciągnąć, to trzeba włożyć". Czyli bez inwestycji nie ma zarobków. I jeszcze raz powtarzam: nie zasłaniajcie się w swej walce z urzędnikami pacjentem. Bo jakoś nie zauważyłem, aby ktoś z Was robił takie larum w innych przypadkach. Że na wizytę u okulisty trzeba czekać 367 dni.

Lub że gdy ktoś po takim czasie dotrze do specjalisty, to mu w kolejkę wcina się przedstawiciel firmy oferującej pani doktor lub panu doktorowi wczasy czy gadżety za wypisywanie konkretnych leków. A nie jest tak?

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

O czyje dobro idzie?

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Szela (gość), 07.01.12, 19:14:26

Po tym, co przeszłam w służbie zdrowia, po tym, na jaką pomoc medyczną mogłam i mogę liczyć ze strony lekarzy nic innego mi nie pozostało jak założyć blog: http://www.zdziwionywodnik.blog.onet.pl
w którym to staram się przedstawić lekarzy z tej realnej strony.
Jak się okazuje w świecie bezwzględnej walki o forsę lekarze całkowicie zapominają o podstawowym ,, przede wszystkim nie szkodzić". Jak jednak ma się to wszystko, gdy prof. J. Hartman - etyk, głosi w telewizji, że dawcy pozostaje tylko dyskomfort. Gdzie można szukać wsparcia??? kiedy proceder zwie się dobrem dla człowieka??

odpowiedzi (0)

skomentuj

Pytanie do naczelnego

zgłoś 0 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Grzegorz (gość), 06.01.12, 12:57:57

A ja mam pytanie do naczelnego z innej, że tak powiem, beczki - co z działem sportowym w Pana gazecie. Czy nie widzi Pan, że poziom jest coraz słabszy? Wiele brakuje gazecie z czasów świętej pamięci Ireneusza Maciasia, ale nawet jak był Michał Lizak, Michał Mazur, czy Mariusz Wiśniewski, było co poczytać. Teraz.... Szkoda, bo gazeta miała potencjał.

odpowiedzi (0)

ocena: 0%

Tak: 0

Nie: 1

skomentuj

Pierwsza pomoc!

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Jacenty (gość), 06.01.12, 02:40:23

Szacowny ESKULAPIE:
1. autor NIGDZIE nie podważa uczciwości lekarzy!
2. autor zarzuca lekarzom TYLKO - brak porównywalnej reakcji na "poniewierkę" ich pacjentów!
Ograniczona wartość kontraktu z NFZ ma taki wpływ na czas do wizyty? Za drogo wyceniacie swoje usługi? Chyba, tak. To wasze prawo cenić się, ale mnie (pacjenta) nie używajcie jako ŻYWEJ TARCZY, w walce z urzędnikami o kasę i "przytomne" regulacje prawne!!!

skomentuj

Do pierwszej pomocy

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Esculap (gość), 06.01.12, 21:26:30

Niestety wartość naszej usługi jest ustalona w NFZ:)

odpowiedzi (0)

skomentuj
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Adam (gość), 06.01.12, 03:31:28

Ograniczona wartość kontraktu oznacza ograniczona liczbę wizyt-czyli po prostu do specjalisty się nie dostaniesz.Będziesz mógł sobie pójść prywatnie za pieniądze.I teraz w czyim interesie działają lekarze-chyba ich porąbało że starają się o utrzymanie państwowych placówek-dla nich najkorzystniej byłoby leczyć tylko prywatnie.Stać cię na to?Szczególnie przy ciężkiej chorobie-jak nowotwór?Zapłacisz z własnej kieszeni kilkanaście lub dziesiąt tysięcy za operację?Ale nic straconego-od swojej "domowej" wiem że teraz,jak w przychodni będziesz miał rozpoznaną chorobę przewlekłą-np.cukrzycę-to receptę ze zniżką dostaniesz dopiero jak przyniesiesz konsultacją od specjalisty.I posiedzisz sobie 8 miesięcy w kolejce-przez ten czas buląc 100%.Albo pójdziesz do specjalisty szybciej ale też prywatnie.Warto czasem pytać ludzi o co chodzi,zamiast od razu pluć jadem.Pan redaktor-sorry-niedoinformowany jakiś-pan sobie wyobraża że o długości siedzenia w kolejce do okulisty decyduje lekarz???Nie,panie redaktorze,NFZ, przyznając takie bądź inne kontrakty.Ale z perspektywy abonamentu wykupionego przez firmę w Luxmedzie żyje pan na zielonej wyspie....

odpowiedzi (0)

skomentuj

dureń na foto?

zgłoś +1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

oko (gość), 06.01.12, 01:17:28

...tak, to dureń!

odpowiedzi (0)

ocena: 50%

Tak: 1

Nie: 1

skomentuj

Jak zwykle żli lekarze

zgłoś +2 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ESCULAP (gość), 05.01.12, 22:45:13

Brak słów.Wytarte slogany w ustach REDAKTORA NACZELNEGO do tego obrażliwe dla uczciwych lekarzy.Za czas oczekiwania na wizytę u specjalisty nie jest odpowiedzialny lekarz ,tylko ograniczona wartość kontraku zaproponowanego przez NFZ.Wiem coś o tym ,ponieważ co roku właśnie te sprawy administracyjne zajmują sporo czasu.Zapewniam ,że do okulisty nikt nie czeka 367 dni /w mojej praktyce ok.2 tygodni/

odpowiedzi (0)

ocena: 66%

Tak: 2

Nie: 1

skomentuj

Trochę inaczej

zgłoś +4 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Ziśka (gość), 05.01.12, 10:56:19

Dużo i o niczym, a dodatkowo kilka błędów merytorycznych i logicznych. Trzeba troszkę w nowym roku popracować, by nie dawać ciałka. Inaczej tylko wice...

odpowiedzi (0)

ocena: 50%

Tak: 4

Nie: 4

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Wrocławska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Wrocławska", poniedziałek 21.11.2011

Kup e-wydanie

Prenumerata:

"Gazeta Wrocławska"
Dział Prenumeraty
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
071 374 81 15
p.jastrzebska@
gazeta.wroc.pl

Prenumerata domowa
Prenumerata teczkowa

Zamów prenumeratę

Reklama:

"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 374 82 49
faks 071 374 81 35

reklama.wroclaw@
polskapresse.pl

Więcej o reklamie (kliknij)

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

"Gazeta Wrocławska"
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 37 48 151

Kontakt z nami (kliknij)



Reporter dyżurny
71 37 48 205

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdzie będziesz ogladał mecze Euro?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.