Podsumowujemy rok 2011 na Dolnym Śląsku: Literatura, muzyka...

    Podsumowujemy rok 2011 na Dolnym Śląsku: Literatura, muzyka klasyczna i sztuka

    KH, MW, MIS, KAK, JUKO

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Bunkier, czyli Muzeum Współczesne Wrocław

    Bunkier, czyli Muzeum Współczesne Wrocław ©Paweł Relikowski

    To był dobry rok dla dolnośląskiej kultury. Oto nasze podsumowanie.
    Bunkier, czyli Muzeum Współczesne Wrocław

    Bunkier, czyli Muzeum Współczesne Wrocław ©Paweł Relikowski

    Literatura: Rok Tadeusza Różewicza
    Niewątpliwie kończący się rok literacki należy w dużej części do wrocławskiego Biura Literackiego. Niedawno Biuro wydało "Wbrew sobie. Rozmowy z Tadeuszem Różewiczem", a to wielkie wydarzenie roku mijającego pod znakiem 90. urodzin Tadeusza Różewicza. Wcześniej w BL ukazały się: "Kartoteka: reprint" - unikatowe faksymile dramatu - i "Historia pięciu wierszy" (faksymilia pięciu wierszy).


    W Oficynie Wydawniczej Atut ukazał się "Pogrzeb po polsku" Różewicza - nowa wersja tragifarsy, Wrocławski Teatr Współczesny wydał album "Różewicz w obiektywie Adama Hawałeja", a Muzeum Sportu i Turystyki w Karpaczu tom "Tadeusz Różewicz w Karkonoszach".

    Także Biuro Literackie opublikowało "Fugę (1955-2011)" Urszuli Kozioł, pełne wydanie wierszy poetki, uhonorowanej Nagrodą Poetycką Silesiusa za całokształt twórczości. W Biurze Literackim jako prozaik, książką "Psy pociągowe", zadebiutował utalentowany Filip Zawada. W tym samym wydawnictwie ukazał się też no-wy tom wierszy prof. Jacka Łukasiewicza "Stojąca na ruinie" i "Wiersze zebrane" Rafała Wojaczka, a także pierwszy tom "Dzieł zebranych" Tymoteusza Karpowicza, twórcy poezji lingwistycznej.

    Aż dwa miesięczniki świętowały urodziny - pięćdziesiątka stuknęła "Odrze", a dziesięć lat mają "Sudety".

    Na Dolnym Śląsku wciąż niesłabnącym powodzeniem cieszy się kryminał, co czytelnicy potwierdzają obecnością na Festiwalu Kryminału we Wrocławiu. Popularnością cieszy się nowa powieść Michała Witkowskiego "Drwal" z kryminalną intrygą, chwalona jako najlepsza od czasów "Lubiewa".

    Miesiąc przed śmiercią Violetty Villas ukazała się jej bardzo dobra biografia pt. "Villas. Nic przecież nie mam do ukrycia" autorstwa Izy Michalewicz i Jerzego Danilewicza. Swoje interesujące wspomnienia spisała senator Maria Berny ("Wieża radości", Oficyna Wydawnicza Atut). Atut wydał także książkę "Tylko nie o polityce, proszę..." - to tytuł intrygującego zbioru wywiadów z politykami właśnie, autorstwa Roberta Migdała.

    Ważną część historii wrocławskiej Solidarności - uratowania pieniędzy związku przed konfiskatą przez państwo - zdokumentowała Katarzyna Kaczorowska w książce "80 milionów" (Muza).

    Autorką przekładu i kaligrafii jednej z najważniejszych książek dla dzieci, wydanych w tym roku, jest wrocławianka Ewa Kozyra-Pawlak. To opowieść Tove Jansson o Muminkach, do tej pory nieznana na polskim rynku. Uroczy tom "Co było potem? Książka o Mimbli, Muminku i Małej Mi" ukazał się nakładem gdańskiego wydawnictwa EneDue-Rabe.

    Muzyka klasyczna
    Nie tylko "Beowulf" Benjamina Bagby'ego podczas 46. Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans, ale też późniejsze, kameralne koncerty warte są zapamiętania. Wśród nich chyba najlepszy był recital klawesynowy mistrza Gustava Leonhardta w Muzeum "Pana Tadeusza". Znakomicie zabrzmiała Symfonia nr 8 "Pieśni przemijania" Krzysztofa Pendereckiego z solistami: Iwoną Hossą, Agnieszką Rehlis, Mariuszem Godlewskim. Świetnym koncertem "Nowy Jork 11 września 2001 in memoriam" Wrocławskiej Orkiestry Festiwalowej, która wykonała refleksyjne dzieła Herberta Howellsa, Samuela Barbera oraz Symfonię nr 1 Elgara, Paul McCreesh upamiętnił atak na World Trade Center. Kończące festiwal monumentalne wykonanie "Eliasza" Feliksa Mendelssohna-Bartholdy'ego bardzo podobało się publiczności, dzięki znakomitej brytyjskiej sopranistce Rosemary Joshua i tenorowi Robertowi Murrayowi.

    Dudy, piszczałki jednoręczne, bębenki, gęśle basowe, suka, flety proste i trzcinowe oraz inne stare instrumenty wystąpiły w roli gwiazd sierpniowego festiwalu Forum Musicum we Wrocławiu. Tomasz Dobrzański z powodzeniem penetruje wpływy narodowych i ludowych tradycji muzycznych na muzykę artystyczną dawnych epok.

    Opera Wrocławska w zeszłym roku to pięć premier. Każda inna i każda ważna. Premiera "Joanny d'Arc" Verdiego po ponad wieku nieobecności na polskich scenach operowych. Potem "Parsifal" Ryszarda Wagnera, "Don Giovanni" Mozarta - jedno z najbardziej znanych przedstawień Mariusza Trelińskiego. "Kniaź Igor" Borodina i wreszcie mocny akcent na koniec roku - światowa prapremiera "Pułapki" Zygmunta Krauzego na podstawie dramatu Tadeusza Różewicza.

    Gdybyśmy mieli ułożyć nasz prywatny ranking, na pierwszym miejscu ex aequo byliby Wagner i Krauze, tuż za nimi Mozart, potem Borodin, a na końcu Verdi.

    Przegląd premier Opery Wrocławskiej to przede wszystkim dowód żelaznej konsekwencji kierującej nią Ewy Michnik. I odwagi, bo Michnik nie boi się wystawiać dzieł w powszechnej opinii trudnych. Z żalem na każdym przedstawieniu "Parsifala" patrzymy na wyludniającą się widownię i chylimy czoło przed artystami i szefową opery, że z mozołem, powoli, uczą wrocławską publiczność muzyki innej niż przebojowa "Carmen".

    Wierzymy, że się w końcu uda, bo nie tylko Wagner jest wart tych starań, Krauze też.

    Sztuka: Nowe i stare-nowe muzeum
    Nowe muzeum, pieniądze na kolejne i stare-nowe muzeum. Do tego kilka dobrych wystaw. Mijający rok był dla sztuki na Dolnym Śląsku bardzo łaskawy.

    Po pół wieku (!) od pomysłu dyrektora wrocławskiego Muzeum Narodowego Mariusza Hermandorsfera udało się otworzyć w tymże muzeum Galerię Na Strychu z polską sztuką współczesną na najwyższym poziomie, m.in. autorstwa Magdaleny Abakanowicz, Mirosława Bałki i Katarzyny Kozyry. Na 2,5 tys. mkw. placówka ma 20 tys. eksponatów - jedną z największych kolekcji sztuki współczesnej w Polsce.

    Kolejna dobra wiadomość dla fanów sztuki to otwarcie Muzeum Współczesnego Wrocław w schronie na pl. Strzegomskim. Otwarcie 3,5 tys. mkw. przestrzeni zainaugurowała wystawa Zbigniewa Gostomskiego "Zaczyna się we Wrocławiu". W weekend pod schronem można też było wziąć udział w pikniku, wymienić się eksponatami z artystami, m.in. Natalią LL, Tomaszem Domańskim (wykonał krucyfiks z lodu) i Zbigniewem Liberą. Wrażenie robi wnętrze muzealnego klubu, zaprojektowane przez duet szwajcarskich artystów L/B: Sabinę Lang i Daniela Baumanna. W 2016 r. eksponaty trafią ze schronu do właściwego muzeum, które stanie przy ul. Purkyniego, koło Panoramy Racławickiej.

    W 2011 roku minister Zdrojewski przeznaczył z Unii Europejskiej 50 mln złotych na remont niszczejącego Pawilonu Czterech Kopuł. Remont ma skończyć się w 2013 r. na stulecie budowy kompleksu. Wtedy w pawilonie powstanie Muzeum Sztuki Współczesnej. Prace artystów mają trafić tam z wrocławskiego Muzeum Narodowego. Pawilon ma więc szansę odzyskać dawny blask.

    Na uwagę zasłużyły też znakomita wystawa instalacji obsypanej nagrodami Izabelli Gustowskiej "Cichym ścigałam ją lotem II" w Centrum Sztuki WRO i ekspozycja prac z kolekcji Wernera Nekesa "Przetrzyj oczy" we wrocławskich galeriach BWA Awangarda i Design. Niemiecki reżyser i kolekcjoner przyjechał do stolicy Dolnego Śląska w ramach festiwalu filmowego Nowe Horyzonty i pokazał swoją prywatną, słynną w świecie sztuki kolekcję obiektów związanych z historią eksperymentów wizualnych.

    Kolekcja obejmowała zarówno dzieła sztuki, jak i efektowne prezentacje naukowych odkryć, voyeurystyczne machiny czy wizualne zabawki, które służyły niegdyś jako atrakcja cyrków i wesołych miasteczek.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama