Prawko za 2000 zł

    Prawko za 2000 zł

    Marcin Rybak

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Wrocławianie korumpowali ćwierć Polski. Prawo jazdy kupowali na Śląsku i w Wielkopolsce.
    Mieszkańcy Wrocławia i okolic za łapówki załatwiali sobie prawa jazdy nie tylko w tutejszym Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego, ale i w Lubuskiem, na Śląsku oraz Wielkopolsce - wynika z najnowszych ustaleń policjantów prowadzących śledztwo w tej sprawie.

    W środę policjanci z wydziału do walki z korupcją dolnośląskiej komendy wojewódzkiej zatrzymali właściciela szkoły kierowców w Jarocinie w Wielkopolsce i instruktora nauki jazdy z Jastrzębia-Zdroju na Śląsku. To pierwsi zatrzymani w nowym wątku śledztwa, prowadzonego we Wrocławiu już od trzech lat.

    Jak się dowiedzieliśmy, załatwienie prawa jazdy w innym województwie kosztowało wrocławian 2 tysiące złotych. Pośrednikami we wręczaniu łapówek byli instruktorzy i właściciele wrocławskich szkół dla kierowców. Dzięki znajomościom z szefami szkół z innych województw docierali do skorumpowanych egzaminatorów w ich regionach.
    Bywało, że kandydat na kierowcę nie musiał nawet jeździć na egzaminy do Katowic, Leszna czy Poznania. Wystarczyło, że zapłacił żądaną kwotę.

    Efekt? Przyszły kierowca mógł spokojnie pracować w Anglii czy Irlandii, a egzamin sam się za niego zdawał. Nieoficjalnie wiemy, że i na takie przypadki natrafili policjanci prowadzący śledztwo.
    Na nielegalne załatwienie dokumentów decydowali się przede wszystkim kursanci, którzy wcześniej kilka razy podchodzili do egzaminu we Wrocławiu i oblewali go. Ich instruktorzy usłużnie proponowali, by spróbować egzaminu w innym mieście. Oczywiście takim, w którym mieli dojście do nieuczciwych egzaminatorów.

    Środowe zatrzymania to dopiero początek pozawrocławskiego wątku śledztwa. Jak się dowiedzieliśmy, skala procederu jest bardzo duża. Przypomnijmy, że sprawa dotyczy wrocławskiego wątku korupcji w WORD.
    W 2005 roku wytropili ją wrocławscy policjanci z antykorupcyjnego wydziału KWP. Zarzuty usłyszało już przeszło 170 osób. Większość z nich to kursanci, którzy wręczali łapówki egzaminatorom. Tu też pośrednikami byli instruktorzy. Docierali do emerytowanego wojskowego, działacza Ligi Obrony Kraju, organizacji, która przez lata miała monopol na szkolenie nowych kierowców.

    Kiedy wrocławscy policjanci wpadli na jego trop i zatrzymali go, znaleźli w jego mieszkaniu notes z cennymi informacjami dla śledztwa. Eksoficer prowadził rejestr swoich "klientów".
    Większość zatrzymanych łapówkodawców dobrowolnie poddała się karze. Wielu też - na wieść o śledztwie - sama zgłosiła się na policję. Każdy, kto przyzna się do wręczenia łapówki, uniknie kary. Podczas procesu będzie tylko świadkiem.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama