Gazeta Wrocławska » Sport » Vairogs: Polski paszport? Czemu nie, moja prababcia jest z...

Vairogs: Polski paszport? Czemu nie, moja prababcia jest z Polski

Data dodania: 2011-12-21 07:00:08 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2011-12-21 07:00:08

Gazeta Wrocławska

Paweł Kucharski

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Vairogs: Polski paszport? Czemu nie, moja prababcia jest z Polski

(© fot. janusz wójtowicz)

Z Akselisem Vairogsem, skrzydłowym WKS-u Śląska Wrocław, rozmawia Paweł Kucharski.

Wymazał Pan z pamięci ostatni rzut w meczu z Turowem, który zdecydował o Waszej porażce?
Nie ma co rozpamiętywać tego rzutu. Takie sytuacje, jak ta, gdy grasz jeden na jednego w ostatnich sekundach, to zawsze jest jak w ruletce, fifty-fifty - raz trafisz, a innym razem pudłujesz. Tak czy owak, to nie był mój dzień, miałem słabszy mecz, nie czułem się najlepiej na boisku. Wielka szkoda, że przy pełnej hali nie potrafiliśmy pokonać Turowa.
∨ Czytaj dalej
Wzięło się to między innymi z tego, że pozwoliliśmy rywalom za dużo zbierać i narzucić sobie ich rytm gry.

Czy w przeszłości był Pan w podobnej sytuacji i od Pana zależały losy całego zespołu?
Zdarzało się już tak, że ostatnie słowo w meczu należało do mnie. Ale to były sytuacje, w których ktoś odrzucił do mnie piłkę na czystą pozycję, a mnie pozostało już tylko rzucać. Czasami trafiałem, czasem nie. Zazwyczaj jednak rozgrywający, lider zespołu podejmował decyzję o tym, jak będzie wyglądać ostatnia akcja w spotkaniu.

Mecz z Turowem był kolejnym, który decydował się w ostatnich sekundach. Kibice nie mogą się nudzić, gdy gra Śląsk.
Tak jak powiedziałem, takie mecze różnie mogą się kończyć. Nie możemy dopuścić do tego, by każde spotkanie grać na "styku", bo to duże ryzyko. Przypomnijmy sobie pojedynek z Politechniką Warszawską. Weszliśmy na parkiet, zagraliśmy swoje i po pierwszej połowie mieliśmy tak dużą przewagę, że moglibyśmy w ogóle nie schodzić na przerwę do szatni. A w meczach wyrównanych wszystko się może zdarzyć - jeden rzut, celny lub niecelny, może decydować o zwycięstwie lub porażce.

Jutro zagracie z AZS-em Koszalin. Raczej mało prawdopodobne jest, by mecz zakończył się zdecydowanym zwycięstwem jednych bądź drugich.
Przede wszystkim znów musimy zacząć dobrze bronić. Jeśli i tym razem pozwolimy przeciwnikowi zdobyć ponad 80 punktów, to nie mamy po co tam jechać. Każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, jak ważne będzie to spotkanie. Na pewno dobrze przygotujemy się na AZS. Jeśli zachowamy koncentrację, będziemy trzymać się zasad gry i zagramy zespołowo, to dwa punkty będą nasze.

Po pierwszych czterech meczach mało kto w Was wierzył. Tymczasem wciąż macie szanse na awans do pierwszej piątki tabeli.
Osiągnęliśmy już pewien poziom gry, z którego nie możemy zejść. Potwierdziliśmy to w meczu z Turowem, choć ostatecznie przegraliśmy. Wszystko zależy od nas. Jeśli będziemy odpowiednio skoncentrowani, to możemy wygrać z każdym. Jeśli nie, z wszystkimi przegrać. Trzeba mieć respekt przed każdym rywalem, ale też musimy być pewni siebie. Weźmy na przykład Trefl Sopot. OK, to bardzo dobry zespół, ale my wierzyliśmy, że możemy z nim wygrać. I wygraliśmy. Myślę, że mamy duże szanse na to, by załapać się do pierwszej piątki tabeli. Jeszcze nie tak dawno byliśmy na dnie. Nie chcemy tam wracać.

Podobno jest szansa na to, by otrzymał Pan polski paszport.
Tak. Moja prababcia jest Polką. I katoliczką, jak większość ludzi w Polsce. To ona nauczyła mnie religii, chodziłem z nią do kościoła. To, że i ja jestem katolikiem, to jej zasługa.

Wie już Pan, jakie są procedury i jakie ma Pan szanse na to, by stać się Polakiem?
Na tę chwilę nic nie mogę powiedzieć. Proces jeszcze nawet nie ruszył. W czasie świąt będę na Łotwie. Wezmę odpowiednie dokumenty i dowiem się, jakie w ogóle mam szansę na otrzymanie paszportu. Może po Nowym Roku będę mógł więcej powiedzieć na ten temat.

Gdyby się udało, to byłby to duży handicap. I dla Pana, i dla całego zespołu.
Na razie główną uwagę skupiam na najbliższych meczach. Nie zawracam sobie głowy tym, czy jeszcze w bieżącym sezonie będę miał polski paszport. Może za rok, może za dwa, a może nigdy... Naprawdę nie wiem. Na razie musimy grać takim systemem, jak dotychczas.

Rozmawiał Paweł Kucharski

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Zdjęcie

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Mar (gość), 21.12.11, 17:06:16

To zdjęcie Vairogsa robiliście kalkulatorem?

Okropna jakość.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Wrocławska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Wrocławska", poniedziałek 21.11.2011

Kup e-wydanie

Prenumerata:

"Gazeta Wrocławska"
Dział Prenumeraty
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
071 374 81 15
p.jastrzebska@
gazeta.wroc.pl

Prenumerata domowa
Prenumerata teczkowa

Zamów prenumeratę

Reklama:

"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 374 82 49
faks 071 374 81 35

reklama.wroclaw@
polskapresse.pl

Więcej o reklamie (kliknij)

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

"Gazeta Wrocławska"
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 37 48 151

Kontakt z nami (kliknij)



Reporter dyżurny
71 37 48 205

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdzie będziesz ogladał mecze Euro?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.