Szekspir, Zdrojewski i wiadro, czyli kultura (wrocławska) w...

    Szekspir, Zdrojewski i wiadro, czyli kultura (wrocławska) w budowie

    Jacek Antczak

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Jest taka świetna scena w "Hamlecie" wrocławskiego Teatru Polskiego, w którym na scenę wkraczają sprzątaczki ze szmatami i wiadrami. Przechodzą obok nieżywej, ale wciąż miotającej się po scenie, Ofelii/Anii Ilczuk i zaczynają zmywać z desek teatru krew/farbę.
    Szekspir, Zdrojewski i wiadro, czyli kultura (wrocławska) w budowie
    No komedia w normalnie w tej tragedii. Tak czy owak dramat. Sprytnie to ten Szekspir wymyślił. Zrobił to nowocześnie niczym śp. Hanuszkiewicz który bohaterom Balladyny kazał wjeżdżać na sceny hondami. Twórcy naszego "Hamleta" ładnie steatralizowali ten teatr. Pokazali, że w teatrze jak w życiu. Albo jak na budowie.

    Anna Ilczuk/Ofelia jest wykładowcą PWST. Pewnie była na otwarciu nowej, imponującej architektonicznie, złotej siedziby PWST. I zapewne była zaskoczona, że rektor Kuliński z ministrem Zdrojewskim próbują ukraść jej szoł. Gdy tylko zaczęli przemawiać z góry zaczęła ściekać woda. I na scenę, zupełnie jak w "Hamlecie", wkroczyły sprzątaczki z wiadrami.

    Minister kultury zaczął hamletyzować, zapowiadając, że za chwilę poleci jakaś głowa. Widzowie wstrzymali oddech, zastanawiając się, czy kolejna scena, będzie oparta na modnym ostatnio brutalistycznym teatrze, który prowokuje, szokuje i przekracza granice teatru, przyzwyczajeń widza. A czasem i dobrego smaku. Słowem, wszyscy czy na scenę wtoczy się głowa Ofelii/Anii.

    Nic takiego się nie stało. To nie był teatr. To nie była prezentacja możliwości technicznych (kurtyna wodna) obiektu, który kosztował ponad 50 milionów złotych. Nikt nie pokazał możliwości zapadni i nie zapadł się ze wstydu. Pękła rura. Po prostu. Spekulacje, że ktoś znał plany wrocławskich radnych, którzy chcą wprowadzić podatek od deszczu (a tak naprawdę chyba od posiadania rynny i kanalizacji ściekowej) i z góry - nomen omen - zaplanował, że woda będzie się lała luzem niczym z trybuny sejmowej.

    Cóż, fatum Wrocławia dopadło i artystów. Tramwaj, który podczas pierwszego kursu nie mieści się między słupami, kostka brukowa zapadająca się na rondzie Reagana, rower miejski, który podczas otwarcia nie daje się wypożyczyć... nawet prezydentowi Dutkiewiczowi, stadion, który... Dajmy spokój stadionowi. Z kłopotami, drogo, ale jakoś powstał (choć wciąż jest w budowie). Przynajmniej nam trawa rośnie (a Poznaniowi nie)) i schody są do wchodzenia (nie jak w Warszawie, gdzie były dekoracją). Wyliczać można by długo...

    W każdym razie we Wrocławiu niemalże nic nie udaje się za pierwszym razem. Poza premierami teatralnymi. Wrocławska szkoła aktorska jest znakomita, wypuszcza na sceny świetnych aktorów. Ale chyba musimy zacząć się obawiać o ich warunki pracy. Bo ma być jeszcze lepiej. W infrastrukturze artystycznej . W budowie jest Teatr Capitol, a do remontu idzie Teatr Polski.

    Budują się nowe muzea i... aż strach się bać, siedziba Akademii Sztuk Pięknych. Miejmy nadzieję, że w auli nie postawią jakiejś wielkiej, nieabstrakcyjnej, rzeźby. Bo, jak na otwarciu będzie przemawiał minister Zdrojewski, to naprawdę jakaś głowa może polecieć. Jakaś betonowa głowa, nie urocza Anii Ilczuk.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama