Rosjanie wracają do Legnicy

    Rosjanie wracają do Legnicy

    Aleksander Malak

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Rosjanie wracają do Legnicy
    Nie ma się czego obawiać. Nie ma mowy o nowej okupacji, kondominiach, zaborach i innych rezerwatach.
    Rosjanie wracają do Legnicy
    Tytuł jest "dla ładności", chociaż wymyśliłem go na podstawie informacji przeczytanej w mojej gazecie. Niestety, już jest nieaktualny, jak się wszyscy zdążyli domyślić. Rosjanie nie zaszczycą Legnicy. Na czas Euro 2012 osiądą w Warszawie, a ich prywatne samoloty będą lądować w Modlinie. Szkoda.

    Zinedine Zidane zakręcił kulkami w Kijowie i teraz Polacy się martwią, bo przecież mógł zakręcić inaczej.
    Tymczasem przysporzył nam samych zmartwień. Co to za grupa? Mówią, że grupa marzeń albo grupa życia. Przecież nie o to chodzi. Chodzi o to, kto w czerwcu przyjedzie do Wrocławia i zostawi u nas mnóstwo swojej kasy. No kto? Wiadomo, że trzykrotnie przyjadą Czesi, ale co z tego, skoro po pierwsze wpadną do nas tylko na swoje mecze, po których wsiądą do swoich skód i wrócą do swojego Nachodu. Po drugie przyjadą ze swoim piwem, a w naszych punktach skupu ich butelek nie przyjmują; puszki zaś są w cenie naszych i po trzecie ich korona to raptem niecałe 18 groszy, więc interes żaden.
    Grecy, wiadomo. Wprawdzie mają euro i fanatycznych kibiców, ale skąd niby wziął się ten paneuropejski kryzys? Zostaną przy telewizorach w Atenach. Rosjanie wpadną i wypadną, zresztą nie wiadomo, czy dostaną wizy.

    Namieszał nam ten Zidane, oj namieszał.

    Nasza konkurencja martwi się, że wrocławscy taksówkarze przeszli błyskawiczny kurs angielskiego, podczas gdy należy wrócić do zapomnianej ruszczyzny. Na tyle zapomnianej, że w konkurencji nawet tak proste rosyjskie wyrazy, jak "wołk" i "priwiet" piszą z angielska. Z nieuctwa czy może z żalu?
    I po co nam ten stadion, obwodnica, terminal, dworzec, nowe drogi, piękne hotele i strefa kibiców? Może z drogami, hotelami i dworcem przesadziłem, ale pytanie pozostaje. Nie ma się z czego cieszyć, bo zapłacimy za to sami.

    Szklanka jest do połowy pusta, jak powiedziałby wrocławski malkontent i zdaję sobie sprawę, że przekonać go, iż w połowie jednak jest pełna, będzie bardzo trudno. Bo jeżeli w takim Gdańsku, gdzie zagrają Włosi i Hiszpanie, narzekają, że nie przyjadą zarzygać gdańskiej starówki Szwedzi i Anglicy, to rzeczywiście coś jest nie tak. Sprawa jest jasna. Ukraińcy nas wykiwali. Sami będą spijać śmietankę, nam zostanie chude mleko. Zeroprocentowe, jakie widuję w marketach. Woda z wapnem po prostu. Ech, Zidane, czy ty czasem nie namieszałeś z tym mieszaniem?

    Ale zostawmy żale i niewczesne jeremiady. Może nie będzie tak źle. Bo może nasi wygrają i wówczas furda merkantylno-biznesowe zmartwienia. A wygrać mogą jak dwa razy dwa. Przez całą dobę po losowaniu, potem i teraz także, słyszałem i słyszę, że grzechem będzie nie wyjść z takiej grupy.

    W minioną sobotę, kiedy w dalekiej Japonii polscy siatkarze, którzy tak mnie zawsze załamują, odnieśli wspaniały sukces, zajmując w Pucharze Świata drugie miejsce i zdobywając kwalifikacje olimpijskie, ileż ja kanałów zmieniłem, żeby się dowiedzieć, jaki był wynik w rozstrzygającym meczu z Brazylią.
    Wszędzie tylko grupa marzeń i grupa życia. I ćwierć-finał z Niemcami a potem już z górki. Bo nie wiem, czy zauważyliście, że im bliżej Euro, tym lepsze miejsce zajmują nasi. Zobaczycie, jeszcze w grudniu będziemy mistrzami Europy.

    I co z tego, że złote medale przyjdzie odbierać w Kijowie? Pojedziemy ze swoim piwem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      euro

      jarek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 18 / 16

      dobre przemyslenia

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama