Gdy strach rodzić

    Gdy strach rodzić

    Eliza Głowicka

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Na Dolnym Śląsku przy porodach umiera najwięcej dzieci. W środę 500 lekarzy i położnych będzie radzić, jak to zmienić.
    Dolny Śląsk od siedmiu lat zajmuje niechlubne pierwsze miejsce w kraju pod względem śmiertelności okołoporodowej noworodków. Niestety, ale to w naszym regionie podczas porodów i niedługo po nich umiera najwięcej dzieci, a wiele z nich na skutek komplikacji jest do końca życia ciężko chorych. Jednocześnie, jak wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego (za 2006 r.), nasz region zajmuje drugie miejsce w Polsce pod względem liczby cesarskich cięć. Mało tego, co roku jest ich więcej o 2 proc.

    Dr. hab. Mariusz Zimmer, konsultant wojewódzki ds. ginekologii i położnictwa, nie zaprzecza, że wyniki są złe.
    - To wciąż jest problem, ale gonimy resztę kraju. W ciągu 4 lat poprawiliśmy wyniki o 4 promile - przekonuje. Jednak, zdaniem wielu lekarzy, to śladowa poprawa, a opieka nad ciężarnymi i rodzącymi pozostawia wiele do życzenia.

    - Standardy w dolnośląskich szpitalach są przestarzałe - uważa dr Preeti Agrawal, przez wiele lat związana z wrocławską Akademią Medyczną, propagująca w ginekologii metody naturalne i prowadząca szkołę rodzenia. - Podejście położników do rodzących jest takie, jak w XIX wieku. Kobiety są traktowane przez nich przedmiotowo - grzmi lekarka.

    Agrawal jest jedną z organizatorek rozpoczynającego się w środę we Wrocławiu międzynarodowego sympozjum "Świadome i nowoczesne podejście do porodu", na którym 500 lekarzy, położnych i psychologów z kraju i zagranicy, m.in. z USA, Anglii i Szwecji, będzie rozmawiało o tym, jak zmienić podejście do porodu, by nie był koszmarem dla rodzącej i nie zagrażał zdrowiu i życiu dziecka.

    A że wciąż tak jest, potwierdzają relacje kobiet. Agnieszka Wilk kilka lat temu rodziła dziecko w klinice przy ul. Chałubińskiego.
    - To był koszmar. Najpierw opryskliwa lekarka z izby przyjęć zrobiła mi bardzo bolesne badanie. Podczas porodu nikt mnie o nic nie pytał. Kazali się kłaść i tyle. Co prawda, była wanna do porodów w wodzie, ale tylko dla kobiet, które chodziły do szkół rodzenia - wspomina Wilk. Wynajętej położnej nie miała.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama