Jak Monstrum wyrywa języki (ZDJĘCIA i recenzja nowego...

    Jak Monstrum wyrywa języki (ZDJĘCIA i recenzja nowego musicalu)

    Krzysztof Kucharski

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Wojtek Kościelniak to scenarzysta w najróżniejszych gatunkach literackich szukający inspiracji. Raz z większym, raz z mniejszym powodzeniem, ale częściej z większym. Teraz wpadła mu w ręce, a potem porwała wyobraźnię straszna książeczka Marii Shelley "Frankenstein, czyli nowoczesny Prometeusz".
    Za dużo gadasz? Monstrum zaopiekuje się twoim językiem

    Za dużo gadasz? Monstrum zaopiekuje się twoim językiem ©fot. Marcin Wegner / Teatr Muzyczny Capitol

    Choć gatunkowo i stylistycznie przypomina to trochę literaturę grozy, to jednak scenarzysta Kościelniak napisał tę historię po swojemu, na dodatek z dystansem i poczuciem humoru. Reżyser Kościelniak poszedł tym samym tropem i bawi nas zaskakującymi pomysłami, tak też prowadzi aktorów. Na końcu publiczność mocno bije brawa i wychodzi z sali konferencyjnej, w której grany jest "Frankenstein", zadowolona. Ja też wyszedłem zadowolony, ale paru rzeczy nie mogłem zrozumieć...

    Na przykład dlaczego autorzy choreografii Beata Owczarek i Janusz Skubaczkowski do spółki z reżyserem ośmieszają balet i każą mu tańczyć nierówno we wszystkich zbiorowych scenach.
    Na szczęście dyrektor Capitolu, Konrad Imiela, ma poczucie humoru, którego mnie brakło. Gdyby go nie miał, to na drugi dzień cały balet wywaliłby na zbity pysk, bo ćwiczyć trzeba, aż do omdlenia. Inaczej lepiej zająć się sprzedażą hamburgerów. Podobnie wygląda sytuacja z chórami, ale nie będę się już zastanawiał nad granicami poczucia humoru w działaniach zbiorowych. Trudno, za to pochwalę trochę solistów.

    Tytułowego Frankensteina gra, i to wspaniale, Mariusz Kiljan. Tumani i straszy na przemian, popisuje się najróżniejszymi sztuczkami swojego warsztatu komika, zmienia nastroje, szydzi z bezradności i sprytu. Śpiewa jak Nick Cave, tańczy jak Fred Astaire czy Gene Kelly. Dla samego Mariusza warto na ten spektakl wybrać się trzy razy.

    Podziw i salwy śmiechu na przemian wywołuje pojawianie się Monstrum, czyli dzieła życia Wiktora Frankensteina, w skórze którego, choćby tylko po wzroście, łatwo rozpoznać Cezarego Studniaka. Talent Ceziego znamy wszyscy od dawna, ale owo Monstrum ruchowo naprawdę jest niezwykle sugestywne. Najdowcipniejsza i brawurowo zagrana jest scena, kiedy obaj panowie (Frankenstein i Monstrum) próbują zdobyć pieniądze na seryjną produkcję frankensteinów, które mogą w domu każdego londyń-czyka spełniać najróżniejsze role.

    Pyszny jest jako Profesor Albert Waldmann grany z temperamentem przez Andrzeja Gałłę. Nie tylko ja odniosłem wrażenie, że fryzurą i okrągłościami przypomina Maćka Nowaka, dyrektora Instytutu Raszewskiego. Czy to przypadek, czy hołd jakiś, czy może chodzi o dotację?

    Bardzo zabawnie i z wielkim wyrafinowaniem w geście i ruchu rolę Matki Wiktora Frankensteina gra Justyna Szafran. Wspaniale czuje się w komediowym sosie. Z kolei szelmowsko, ale i zalotnie poprowadziła postać Agatki Justyna Antoniak. Do pań sukcesu tej premiery muszę dopisać jeszcze Helenę Sujecką (Elżbieta) i Magdalenę Wojnarowską (Giulia i Kobieta ze Szkła). Proszę się nie krzywić, że te postaci są takie schematyczne. W tej konwencji nie mogą być inne. Słowo honoru.

    Żeby zamknąć tę codę, chciałbym dodać, że swoją powieść Shelley napisała ponoć w trakcie deszczowego lata spędzonego w Austrii, można mniemać, że w Tyrolu, co też znalazło swoje odbicie w książce, a potem w scenariuszu. Na scenie pojawiły się regionalne akcenty z tyrolskim weselem, tańcem i potrawami. Tyle było w tym przedsięwzięciu kulinarnych ele-mentów, że głód poczułem straszny, więc udam się do kuchni.

    Frankenstein, scen. i reż. Wojciech Kościelniak, wyst.:Mariusz Kiljan, Cezary Studniak, Helena Sujecka, Justyna Szafran, Mikołaj Woubishet, Justyna Antoniak, Magdalena Wojnarowska, premiera: 23 listopada, kolejne spektakle: 16-18 grudnia, Regionalne Centrum Turystyki Biznesowej przy Hali Ludowej

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Balet

      J.Gębura (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 59 / 70

      No tak...stanowisko zajmę. Owe "nierówności" są wynikiem zamierzonych zwielokrotnień kierunków tancerzy względem widowni odbywających się w tzw."kanonach" - jest to świadomy wybór budowania...rozwiń całość

      No tak...stanowisko zajmę. Owe "nierówności" są wynikiem zamierzonych zwielokrotnień kierunków tancerzy względem widowni odbywających się w tzw."kanonach" - jest to świadomy wybór budowania konstrukcji choreograficznej, który być może okazał się niezbyt trafny lub zbyt trudny oraz mało przejrzysty w odbiorze. Na dodatek, zastosowano dla każdej z podgrup zespołu tancerzy wykonujących tzw.kanon rożne motywy rytmiczne - co też nie ułatwia odbioru i poczucia „czysto”. Obserwowałem pracę tancerzy w ramach wyznaczonych zadań, były one wykonywane dobrze, toteż bardzo dobrze. Oczywiście, można było zbudować choreografię do „jednej ściany” oraz bez komplikacji rytmicznych, aby osiągnąć efekt „równo”, tak się jednak nie stało. Zrobić tak czy inaczej oto jest pytanie, okazuje się, że gdy zrobiono tak to chcą inaczej. Dlaczego zwalniać za to i owo "balet" - czyli tancerzy w tym wypadku- przecież (...)autorzy choreografii Beata Owczarek i Janusz Skubaczkowski do spółki z reżyserem ośmieszają balet i każą mu tańczyć nierówno we wszystkich zbiorowych scenach(...) ??? - dziwne poczucie humoru . Pozdrawiam tancerzy i jeszcze raz dziękuję za Waszą pracę w spektaklu oraz podczas prób "Frankensteina". J.Gęburazwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      oj

      Michał Sus (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 89 / 72

      sztajerkiem na 3/4 przez scenę, od kulisy do kulisy! ach jakby to cudnie Panie Krzysztofie Kucharski wyglądało, można by i orkiestrę z OSP postawić, pióropusze wyczesać i naoliwić... rozmarzyłem...rozwiń całość

      sztajerkiem na 3/4 przez scenę, od kulisy do kulisy! ach jakby to cudnie Panie Krzysztofie Kucharski wyglądało, można by i orkiestrę z OSP postawić, pióropusze wyczesać i naoliwić... rozmarzyłem się... choć gdy czytam że Pani Justyna Szafran ubawiła Pana jako matka Wiktora to zastanawiam się, któremu z nas należy się porządny kopniak w dupę - na otrzeźwieniezwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama