Battefield 3 - wirtualne pole wojny (recenzja gry)

    Battefield 3 - wirtualne pole wojny (recenzja gry)

    Michał Kowal

    Aktualizacja:

    Battefield 3 - wirtualne pole wojny (recenzja gry)

    ©materiały promocyjne

    Battlefield to seria gier starająca się jak najlepiej odwzorować pole bitwy. Szwedzi ze studia DICE przez lata nabrali już olbrzymiego doświadczenia w konstruowaniu rozgrywki dla wielu graczy, w której zmaga się nie tylko piechota, ale także czołgi, helikoptery i samoloty. I pod tym względem Battlefield 3 nie zawodzi.
    Battefield 3 - wirtualne pole wojny (recenzja gry)

    ©materiały promocyjne

    Dowiedz się więcej o grze Battlefield 3 z serwisu giernik.pl

    W poprzednich odsłonach Battlefield mogliśmy walczyć już na polach II Wojny Światowej, Wietnamu, a nawet w przyszłości (w futurystycznym Battlefield 2142). Ostatnio jednak DICE skupiło się na konfliktach XXI w. Dwie ostatnie części gry o podtytule Bad Company pokazywały fikcyjny konflikt pomiędzy Rosją i Ameryką. Najnowsza odsłona eksploruje ten sam temat.

    Samotny żołnierz


    Battlefield 3 sprawia wrażenie jakby właściwie składało się z dwóch gier. Pierwszą z nich jest tryb multiplayer, drugą kampania dla pojedynczego gracza. I o ile DICE po raz kolejny pokazało, że sieciową rozgrywkę opanowało doskonale, to niestety tryb single nadal rozczarowuje. Jednak wydawca gry, firma Electronic Arts postanowiła bardzo mocno zająć się jego promocją. Szkoda ponieważ to najsłabszy element całej produkcji.

    I nie chodzi o to, że jest wyjątkowo zły. Gra się całkiem przyjemnie. Jeżeli jednak kiedykolwiek wcześniej zetknęliśmy się z podobną grą poczujemy Déjà vu. Tutaj niemal wszystko jest wtórne. Poczynając od sposobu prezentacji całej fabuły, poprzez tempo i rozkład misji. To po prostu klisza z innych gier.

    Całość rozgrywki oparta jest na skryptach i to po prostu czuć. Na przykład wrogowie wybiegają na nas tak długo, aż nie przejdziemy niewidzialnej linii znajdującej się gdzieś na podłodze. Gdy tylko staramy się wyrwać ze schematu i na przykład oflankować przeciwników, to gra nie jest na to gotowa. Zdarza się, że wrogowie nas nie widzą nas i nawet się nie odwrócą kiedy do nich strzelamy. Zupełnie jakby byli robotami zaprogramowanymi na jeden cel.

    Sytuacji nie ratuje fabuła. Historyjka nie trzyma się kupy. Co gorsza twórcy tego tytułu nie chcieli nikogo urazić i chyba w ostatniej chwili podmienili w dialogach słowo Rosja na PLR. I tak naszym wrogiem stała się organizacja terrorystyczna kryjąca się pod akronimem PLR, której w żaden sposób nie da odróżnić się od rosyjskiego wojska. Ostateczny tryumf poprawności politycznej.

    Wojna Totalna


    Niesatysfakcjonująca kampania dla pojedynczego gracza nie zmienia jednak faktu, że Battlefield 3 to absolutny król, jeżeli chodzi o zabawę w sieci. DICE po raz kolejny skutecznie odnalazło balans pomiędzy symulacją, a produkcją pełną akcji. W efekcie otrzymujemy tytuł rozbudowany, wciągający i wymagający, w którym nie raz poczujemy się jak prawdziwy żołnierz, który samotnie nie zdziała tutaj niczego. Battlefield 3 od początku do końca stawia na kooperację i tylko współpraca jest tutaj drogą do sukcesu.

    W zabawie będziemy członkiem czteroosobowej grupy. To właśnie ją mamy wspierać i pod tym kontem zaprojektowana została cała zabawa. Podstawą jest tutaj podział na cztery podstawowe klasy żołnierzy - szturmowca, mechanika, wsparcie i zwiadowcę.

    Jeżeli podczas walki napotkamy wrogi czołg, a nie mamy w zespole mechanika z wyrzutnią rakiet i kogoś ze wsparcia kto użyczyłby mu dodatkowych rakiet - to koniec. Bez szturmowca, który potrafi leczyć towarzyszy nie utrzymamy z kolei długo naszych linii. Wróg łatwo przebije się przez umocnienia, bo posiłki będą przychodzić zbyt wolno. Zwiadowca pozwala z kolei na bardziej taktyczne rozgrywanie bitew dzięki umiejętności wykrywania wrogów. W wersji na konsole na polu walki zmierzy się maksymalnie 24 zawodników (w wersji na PC to aż 64 graczy!). Dzięki temu cały czas mamy wrażenie, że coś się tutaj dzieje.

    Podstawowym trybem zabawy jest tutaj znany z poprzednich części szturm. Jeden zespół wciela się w nim w obrońców, a drugi w atakujących. Celem są stacje przekaźnikowe. Gdy atakującym uda się je zniszczyć linia frontu przesuwa się i działania wojenne przechodzą w inny etap mapy.

    Dzięki takiej konstrukcji zabawa zawsze zagęszczona jest do jakiegoś obszaru. Często ogarnia nas wrażenie, że bierzemy udział w prawdziwych działaniach wojennych. Widzimy i słyszymy to co dzieje się obok. Oddychamy pyłem wbijanym w powietrze przez pociski, które wypluwa w naszą stronę wrogi czołg. A zaraz potem sami zasiadamy za kierownicą wojskowego pojazdu. Tutaj możemy nawet pokierować helikopterem lub odrzutowcem! Widok pola walki z powietrza naprawdę robi druzgoczące wrażenie.

    DICE również przyłożyło się do odwzorowania całej masy broni i gadżetów, które będziemy mogli używać podczas zabawy. Dbałość o detale każdej z kilkudziesięciu dostępnych tutaj boni jest naprawdę fantastyczna. Co więcej każdą z nich gracz może modyfikować zmieniając celowniki, czy dodając do nich ulepszenia w rodzaju dłuższej lufy, dodatkowej rączki stabilizacyjnej, czy szyny do której można dołączyć granatnik lub strzelbę. Każda tego typu zmiana ma bezpośrednie przełożenie na rozgrywkę.



    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama