Ważne
    SZALEŃCY PANA BOGA | Ks. Kazimierz Sowa: Kościół bez księdza...

    SZALEŃCY PANA BOGA | Ks. Kazimierz Sowa: Kościół bez księdza też może istnieć. Udowadniają to misje

    Karolina Sarniewicz

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - Strój duchowny jest kodem kulturowym, który w pewnych kręgach jest czytelny, a w innych nie. Mam nadzieję, że nikt, kto nie chodzi w sutannie, na Sądzie Ostatecznym nie będzie miał z tego powodu kłopotów - mówi ks. Kazimierz Sowa w rozmowie z Karoliną Sarniewicz.
    Ks. Kazimierz Sowa, duchowny, dziennikarz, pisarz. Był redaktorem naczelnym telewizji ReligiaTV. Autor właśnie wydanej książki "Szaleńcy Pana

    Ks. Kazimierz Sowa, duchowny, dziennikarz, pisarz. Był redaktorem naczelnym telewizji ReligiaTV. Autor właśnie wydanej książki "Szaleńcy Pana Boga" ©Fot. Bartek Syta

    W napisanej przez Księdza książce "Szaleńcy Pana Boga" są tylko historie Polaków. Zagraniczni misjonarze nie są tacy fajni?
    Są, oczywiście! Poznałem mnóstwo fascynujących misjonarzy z Włoch, z Niemiec, z krajów latynoskich czy z Indii, ale uznałem, że książka będzie cenniejsza dla polskiego czytelnika, jeżeli pokaże rodaków, którzy robią coś innego. Polscy misjonarze są poza tym dla nas łatwiejsi do zrozumienia. Im nie można powiedzieć "gdybyś znał polski Kościół, zachowałbyś się w inny sposób". Oni go znają i często właśnie dlatego robią inaczej niż nam przychodzi na myśl. Chciałem też pokazać, jak bardzo odbiegają od schematu misjonarza, który mamy w Polsce.

    Co to za schemat? Ksiądz misjonarz?
    Taki, który na zdjęciach głaszcze małego murzynka. W jednej ręce trzyma cukierki, w drugiej święte obrazki i je rozdaje. To jest iluzja, takiego świata misyjnego nie ma.

    Więc jaki jest?
    Misjonarze to mężczyźni i kobiety, świeccy i duchowni - ludzie z krwi i kości. Bardzo mocni w swoich przekonaniach, a jednocześnie wrażliwi na to, co zastają. I nie spotkałem żadnego misjonarza, który traktowałby swoją posługę jako formę przenoszenia pomysłów na lepszy świat komuś, kto żyje w świecie gorszym. Oni najczęściej po prostu przychodzą i pozwalają się wchłonąć tej nowej rzeczywistości, a dopiero kiedy są w środku, zaczynają ją zmieniać.

    Każda z dziesięciu opisanych przez Księdza postaci przejawia te cechy?
    Każda. I każda jest z jednej strony szaleńcem, a z drugiej ufa Panu Bogu, że to jest miejsce, gdzie powinna być.
    Gdy współczułem misjonarzom, widząc, w jak ciężkich warunkach żyją, to oni się ze mnie śmiali
    I nie jest - jak wskazuje kolejny stereotyp - męczennikiem, który rzucił wszystko z miłości do Boga?
    Nie. (śmiech) Motywacja religijna u każdego z nich jest na pewno na pierwszym miejscu, ale nie jest jedyna. Męczennicy, którzy traktują misję w kategoriach poświęcenia, zdarzają się, ale rzadko. Czasem mam wrażenie, że im bliżej granicy Polski, tym jest ich więcej. Za każdym razem jednak, kiedy próbowałem misjonarzom współczuć, bo przecież często żyją w strasznie złych warunkach materialnych, oni, wie pani co?

    Co?
    Śmiali się ze mnie! Dominika z Amazonii mówiła: "Jest super, mam 60 lat i mogę się zachowywać jak harcerka na obozie", a ktoś inny "No, ale słuchaj, gdyby nie ten mój wyjazd do dżungli w Paragwaju, nie mógłbym biegać po lesie, o czym jako mały chłopak marzyłem". Z kolei na misji u Tomka Nogaja w Sudanie doszło do walki klanowej między dwoma rodami, zginęło trzydzieści parę osób, i gdyby on opowiedział się po jakiejkolwiek stronie, sprowadziłby na siebie śmierć, bo na misjach nie ma zasady, że misjonarz jest nietykalny. Misjonarze mają mimo to bardzo duży dystans i rysu męczeństwa w nich nie ma, chociaż ich praca często ociera się o realne niebezpieczeństwa.

    MIŁOSIERNY SAMARYTANIN WŚRÓD PIGMEJÓW, CZAROWNIKÓW I WOJEN. ROZMOWA Z KS. MIECZYSŁAWEM PAJĄKIEM


    Czy wszyscy mają tak pozytywną osobowość jak Dominika albo jak siostra Mariola z Kasisi w Zambii, którą niedawno poznałam? Kiedy przechodzi ulicą, tłum ludzi biegnie za nią. Wszystkich głaszcze, przytula, żartuje. Nie widać, że na co dzień opiekuje się trzystoma czasami ciężko chorymi dziećmi. Odlotowa kobieta!
    Cudowna! Chciałem też o niej napisać, ale Szymon Hołownia mnie uprzedził. Myślę, że 9 na 10 misjonarzy to ludzie o niesamowitym optymizmie życia, fascynującym sposobie zachowania, luzie i dystansie. Jeśli zdarzają się ponuracy, to zazwyczaj dlatego, że są sfrustrowani, bo zaczęli traktować misję jako zadanie zbawienia całego świata. Od takiego ciężaru naprawdę można się ugiąć.

    Dlaczego tak naprawdę wyjeżdżają? Ks. Pawlukiewicz powiedział, że Pan Bóg łapie na cukierki. Opowiadał o siostrze, która wstąpiła do zakonu pod wpływem pozytywnych skojarzeń z dzieciństwa. Kiedy była mała i chadzała do znajomych zakonnic, na stole zawsze leżały dobre słodycze.
    E, ja nie wierzę w cukierki i we wspomnienia z dzieciństwa. Życie weryfikuje trwałość motywacji - cukierki nie wystarczyłyby na 20 lat misji! Ludzie wyjeżdżają zazwyczaj, bo uznają, że misja będzie dla nich czymś ważniejszym, lepszym i ciekawszym. To takie złapanie przez Pana Boga za ucho, czubek włosów albo za rękę. Mało który misjonarz opowiada o takiej decyzji jak o procesie nagłego olśnienia. To po prostu konsekwencja jakiegoś rodzaju specjalnego powołania. Na pewno potrzebne jest niesamowite samozaparcie i ogromny wysiłek intelektualny. Trzeba się nauczyć języków, zrezygnować z wygodnego miejsca. To jest zawsze wyrzeczenie się czegoś, bez czego nie wyobrażamy sobie normalnego życia.
    1 3 4 »

    Czytaj także

      Komentarze (21)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ba! Oglądałem drugie śniadanie MISZCZÓW, momenty były

      joony (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Najfajniejszy był pan (ksiądz?) Sowa (nie mylić z restauratorem Sowa, gdzie politycy PO ustalali reguły funkcjonowania teoretycznego państwa polskiego, aczkolwiek: blisko, blisko). Ów pan (mała...rozwiń całość

      Najfajniejszy był pan (ksiądz?) Sowa (nie mylić z restauratorem Sowa, gdzie politycy PO ustalali reguły funkcjonowania teoretycznego państwa polskiego, aczkolwiek: blisko, blisko). Ów pan (mała literka nie przez pomyłkę}, brat posła PO, wygadywał takie głupoty u Mellera (czy jak mu tam), redaktorkowi obnażających się niewiele mądrzejszych od Sowy kobitek (Sowa żyjący w celibacie pewnie się przy nich onanizuje- ONANIS- imię biblijne), że boki zrywałem! Niemniej jednak Sowa swój sukces osiągnął... ja w adwencie do spowiedzi nie pójdę, bo nie chcę trafić na podobnego do niego idi...tę (najwyżej Sowa, pseudokapłan, będzie miał mnie na sumieniu). Myślę Sowa, że Dante już wie gdzie cię umieścić! Ale, czy ten plejboj wie kto to Dante?!zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nieżle się uśmiałem oglądając w TVN24- DRUGIE ŚNIODANIE MISZCZÓW"

      joony (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

      Najfajniejszy był pan (ksiądz?) Sowa (nie mylić z restauratorem Sowa, gdzie politycy PO ustalali reguły funkcjonowania teoretycznego państwa polskiego, aczkolwiek: blisko, blisko). Ów pan (mała...rozwiń całość

      Najfajniejszy był pan (ksiądz?) Sowa (nie mylić z restauratorem Sowa, gdzie politycy PO ustalali reguły funkcjonowania teoretycznego państwa polskiego, aczkolwiek: blisko, blisko). Ów pan (mała literka nie przez pomyłkę}, brat posła PO, wygadywał takie głupoty u Mellera (czy jak mu tam), redaktorkowi obnażających się niewiele mądrzejszych od Sowy kobitek (Sowa żyjący w celibacie pewnie się przy nich onanizuje- ONANIS- imię biblijne), że boki zrywałem! Niemniej jednak Sowa swój sukces osiągnął... ja w adwencie do spowiedzi nie pójdę, bo nie chcę trafić na podobnego do niego idi...tę (najwyżej Sowa, pseudokapłan, będzie miał mnie na sumieniu). Myślę Sowa, że Dante już wie gdzie cię umieścić! Ale, czy ten plejboj wie kto to Dante?!zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      franczyza

      Dusk, Tonald Dusk (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

      Kazi. Napisz list do Hajdarowicza, niech wyrzuci kogoś z pracy. To Twoje rozumienie miłości bliźniego - no nie?!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      To jest to!

      Magda (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      Osobiście widzę sens takiego zajęcia ! Byc misjonarzem w miejscu gdzie mogę pomoc ludziom tego oczekującym i czuć sie w tym dobrze niosąc dobro rowniez z narażeniem swojego zycia! Nie pojmuje...rozwiń całość

      Osobiście widzę sens takiego zajęcia ! Byc misjonarzem w miejscu gdzie mogę pomoc ludziom tego oczekującym i czuć sie w tym dobrze niosąc dobro rowniez z narażeniem swojego zycia! Nie pojmuje natomiast sensu "czegoś tam robienia?" Stanu zakonnego! Kto to w ogóle wymyśli ? Bo spędzać czas na modlitwie całe życie to ani sensowne ani wiarygodne! Zwłaszcza sami mężczyźni lub same kobiety w izolacji od świata! No chyba ze do obsługi maja księży i troskę o czystosc i porządki w plebanii ! To juz jakiś sens! zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      do ksiedza

      jo (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5

      to racja kosciol bez ksiezy moze istniec ,szczegolnie bez takich jak 'ksiadz'?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Sowa

      Obcy (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

      To ten braciszek tego od knajpy Sowa i WSI24.
      To tak jakby żołnierz bez munduru coś temu panu się porąbało w główce

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Przejrzałem komentarze

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 4

      Przejrzałem komentarze.
      Za to, że ten człowiek pomaga innym w najtrudniejszych warunkach
      „dziękujemy” obrzucając go błotem.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Sutanna

      Adam (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 8 / 4

      "Zdjęcie stroju duchownego to to samo, co usunięcie krzyża przydrożnego, aby już nie przypominał Boga." (kard. Stefan Wyszyński, List do moich kapłanów)

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Naród w XXI wieku należy stosownie uświadamiać i przystosowywać do tegoż i następnego wieku

      valenty (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 3

      Natomiast na pewno nie dalej ogłupiać i wprowadzać we wczesne średniowiecze. Nawiasem mówiąc, w mediach pojawia się jeszcze kolejny duchowny w sutannie mnicha i jest często także po cywilnemu....rozwiń całość

      Natomiast na pewno nie dalej ogłupiać i wprowadzać we wczesne średniowiecze. Nawiasem mówiąc, w mediach pojawia się jeszcze kolejny duchowny w sutannie mnicha i jest często także po cywilnemu. Jednak nazwiska nie pamiętam, ale nie jest nim o. Rydzyk, gdyż ten i światowiec, i na obecne czasy. A temuż duchownemu „x”, Bóg i cała reszta opowieści, miesza się często z taką niby nadopiekuńczością aktualnej władzy nad narodem. I której de facto nigdy nie było, nie ma, i nie będzie. Acha, wcześniej w mediach był też i taki prominentny biskup czy arcybiskupi, i leciwy, który po 20-latach od okupacji reżimu PRL dalej z tegoż matrix nie wyszedł. W jego tekstach i wypowiedziach owy reżim miał być jedynym dogmatem dla narodu, a już szczególnie dla niby „zbłąkanych” demokratów. Żadnego wzięcia nie miał, tj. oprócz inwektyw, i stąd go dawno w mediach nie ma. Innymi słowy, mnie interesuje aspekt dobrze płatnej pracy, tudzież egzystencjonalny byt rodziny i przyjaciół, natomiast nie sakwa duchowieństwa. I dlatego, pozycyj "Szaleńcy Pana Boga" ani żadnej innej, nigdy nie zakupię. I tutaj nie chodzi wcale o oszczędność, ale wyłącznie o zachowanie trzeźwości umysłu. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Sutanna

      Adam (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 1

      "Nie mogę odłożyć pióra, zanim nie dotknę tu jeszcze jednej sprawy, która ma dla wspólnoty kleru większe, niż się wydaje znaczenie, a dla Ludu Bożego jest społecznym wyznaniem wiary. Mam na myśli...rozwiń całość

      "Nie mogę odłożyć pióra, zanim nie dotknę tu jeszcze jednej sprawy, która ma dla wspólnoty kleru większe, niż się wydaje znaczenie, a dla Ludu Bożego jest społecznym wyznaniem wiary. Mam na myśli sutannę kapłańską. Sutanna nie jest ubiorem w szeregu innych strojów, ale jest wyznaniem wiary przed ludźmi, jest odważnym świadectwem danym Chrystusowi, jest przyznaniem się do Kościoła. Kiedy raz przybrałem ten strój, muszę nie tylko pytać siebie, czy go noszę, ale w rachunku sumienia pytać – jeśli to miałoby się zdarzyć - dlaczego zdjąłem znak wiary i kapłaństwa. Czy z lęku? Ze słabości? Nie! Zdjęcie stroju duchownego to to samo, co usunięcie krzyża przydrożnego, aby już nie przypominał Boga" (kard. Stefan Wyszyński, List do moich kapłanów)zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Gościu!

      Magda (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      "Nie szaty zdobią człowieka!"Wesołowski nie takie sutanny nosił! Gdyby tak po ubiorze i mundurkach ludzi oceniać to wy wszyscy jako pierwsi jesteście swieci i bogaci tez! Co widać, słychać i czuć!...rozwiń całość

      "Nie szaty zdobią człowieka!"Wesołowski nie takie sutanny nosił! Gdyby tak po ubiorze i mundurkach ludzi oceniać to wy wszyscy jako pierwsi jesteście swieci i bogaci tez! Co widać, słychać i czuć! To jest wyznanie wiary a nie cudowanie przed ludźmi strojem! Jezus nie nosił habitów a był rozpoznawalny i do dzis ma wiernych ! zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecane

      Wideo