Do trzech razy sztuka - tak można określić początek przygody koszykarek CCC z elitarną Euroligą. Po dwóch porażkach - z hiszpańską Salamanką i tureckim Fenerbahce Stambuł - w środę po raz pierwszy polkowiczanki miały powody do radości. Na własnym boisku okazały się o trzy punkty lepsze od mistrzyń Włoch, Famili Schio.
- Cieszy mnie niezmiernie to pierwsze, historyczne zwycięstwo. Przyszło nam ono z wielkim trudem, ale w Eurolidze nic łatwo nie przychodzi. Każde zwycięstwo to święto, bo na tym poziomie rozgrywek dobry zespół i renomę buduje się latami - komentował Krzysztof Koziorowicz, szkoleniowiec CCC.
Niewątpliwą bohaterką spotkania była rozgrywająca CCC, Sharnee Zoll. Amerykanka nie zeszła z parkietu ani na sekundę.
Zdobyła 21 punktów (trafiła trzy z czterech rzutów z dystansu, mimo że ten koszykarski element nie jest jej najsilniejszą stroną), miała po trzy zbiórki i przechwyty, ale przede wszystkim aż dziesięć asyst.
- Zagrała rewelacyjne zawody - krótko ocenił jej grę Koziorowicz.
Sama zawodniczka przyznała po meczu, że kluczem do sukcesu była mała ilość strat popełnionych przez zespół CCC. W środę polkowiczanki straciły piłkę tylko dziesięć razy, podczas gdy w dwóch wcześniejszych meczach łącznie miały aż 34 straty.
- W Eurolidze zasada jest prosta. Popełniasz błędy, przegrywasz. Dzisiaj Schio naciskało nas przez cały mecz, ale dałyśmy radę, bo zagrałyśmy dużo mądrzej. Dla nas to zwycięstwo to naprawdę duża rzecz - przyznała amerykańska rozgrywająca, która gra swój drugi sezon w Polkowicach.
Oprócz Zoll, z dobrej strony pokazał się też kwartet wysokich koszykarek CCC. Wprawdzie statystycznie walka na deskach została przez pomarańczowe przegrana (37:44), to jednak w ataku Agnieszka Majewska, Megan Frazee, Gintare Petronyte i - przede wszystkim - Iva Perovanovic, spisały się bardzo dobrze, zdobywając łącznie 40 z 68 punktów zespołu. Podkoszowym zawodniczkom udało się powstrzymać Cheryl Ford, której bardzo się w Polkowicach obawiano. Amerykańska gwiazda zespołu ze Schio w pierwszej połowie ani razu nie trafiła z gry, popełniała błędy i sfrustrowana usiadła na ławce. Córka sławnego ojca - Karl Malone był gwiazdą NBA - z pewnością chciała pokazać się z jak najlepszej strony. W sezonie 2009/2010 rozegrała dwa mecze w barwach CCC, ale uraz kolana sprawił, że po ledwie dwóch tygodniach pobytu w Polsce wróciła do USA. Ostatecznie, Ford zakończyła mecz z dorobkiem siedmiu punktów (przy słabej skuteczności rzutów z gry - 2/7) i dziewięciu zbiórek.
- Bez wątpienia ograniczenie poczynań tej koszykarki było jednym z kluczy do zwycięstwa - podkreślał Koziorowicz.
Więcej krzywdy pomarańczowym wyrządziły dwie Włoszki z przeszłością w zawodowej lidze WNBA. Laura Macchi (15 punktów) i Raffaella Masciadri (14) miały w tym meczu takie momenty, w których trafiały niemal z każdej pozycji. W decydującej akcji, przy trzypunktowym prowadzeniu CCC, przyjezdne zawiodła solidnie spisująca się do tego momentu rozgrywająca Liron Cohen. Jej rzut z dystansu, na dwie sekundy przed końcem, okazał się niecelny, co sprawiło, że środowy mecz już na zawsze przejdzie do historii klubu z Zagłębia Miedziowego.
Pierwszą porażkę w rozgrywkach Euroligi poniosła Wisła Kraków, która przegrała na wyjeździe z Frisco Brno, 65:70. W czwartek o godz. 17.45 o pierwsze zwycięstwo w tym sezonie powalczy Lotos. Gdynianki podejmą francuski Bourges Basket, a mecz pokaże na żywo TVP Sport.
CCC Polkowice - Famila Schio 68:65 (20:19, 13:12, 18:13, 17:21)
CCC: Zoll 21 (3), Perovanovic 15, Petronyte 9, Frazee 8, Majewska 8, Musina 4, Maltsi 3 (1), Gajda 0.
Famila: Macchi 15, Masciadri 14 (1), Cohen 12 (2), Mc Carville 10, Ford 7, Erkic 7, Nadalin 0, Brumermane 0, Pastore 0, Consolini 0.
Pozostałe mecze
Perfumerias Avenida Salamanka - Tarbes Gespe Bigorre
Fenerbahce Stambul - UE Sopron
Tabela grupy B
1. Perfumerias Salamanka 3 6 +52
2. Nadezhda Orenburg 3 5 -5
3. Famila Schio 4 5 -16
4. Fenerbahce Stambuł 2 4 +25
5. UE Sopron 3 4 +7
6. CCC Polkowice 3 4 -39
7. Tarbes Gespe Bigorre 2 2 -24