Stacey Kent: Nie lubię sztucznych uśmiechów i blichtru

    Stacey Kent: Nie lubię sztucznych uśmiechów i blichtru

    Marta Wróbel

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Z wokalistką jazzową Stacey Kent, która wystąpi dziś we Wrocławiu, rozmawia Marta Wróbel.
    Stacey Kent: Nie lubię sztucznych uśmiechów i blichtru

    ©materiały prasowe

    Kiedy rozmawiałyśmy dwa lata temu przed Twoim ówczesnym wrocławskim koncertem, mówiłaś, że przygotowujesz płytę śpiewaną wyłącznie po francusku. Dziś w Sali Koncertowej Radia Wrocław usłyszymy Twoje wersje utworów m.in. Serge'a Gainsbourga i Henri Salvadora. Dopięłaś swego.
    Tak, bardzo się cieszę. Album "Raconte-moi...", który ukazał się już rok temu, to spełnienie moich marzeń. Francuska literatura i muzyka są mi bliskie od dzieciństwa, od kiedy mój dziadek - z pochodzenia zresztą nie Francuz, tylko Rosjanin - zaraził mnie pasją do kraju, w którym mieszkał 20 lat. Po przeprowadzce z Nowego Jorku na studia do Londynie coraz częściej zaczęłam odwiedzać Francję i poznawać ją samodzielnie.
    Dziś mój menedżer pochodzi stamtąd, sprzedaję tam najwięcej płyt ze wszystkich innych krajów na świecie, a dziś wyszedł mój koncertowy krążek "Dreamer In Concert" zarejestrowany w słynnej sali La Cigale w Paryżu.

    Na "Raconte-moi..." znalazła się także francuskojęzyczna wersja utworu Antônio Carlosa Jobima, jednego z twórców bossa novy. Jaki był klucz doboru kompozycji na tę płytę?
    Nie chodziło mi o to, żeby nagrać standardy "pod publiczkę", można powiedzieć, że piosenki na "Raconte-moi..." pojawiały się wcześniej w moim życiu w sposób naturalny. Bossa nova "Les Eaux De Mars" Jobami (czyli w oryginale "Águas de Março" - przyp. red.) pokochałam jako nastolatka. Inne piosenki - Paula Misraki, Georgesa Moustaki, Henri Salvadora czy Michela Jonasza poznałam później, w trakcie moich francuskich wojaży. Ale "Raconte-moi..." to nie tylko covery, to także kompozycje, napisane specjalnie dla mnie przez młodych kompozytorów i mojego męża, saksofonistę Jima Tomlinsona, który utwory na płycie zaaranżował i wyprodukował.

    Nieczęsto się zdarza, że popularna amerykańska artystka z tak multikulturowego miasta, jak Nowy Jork, przeprowadza się do Europy, a potem dzieli swój czas pomiędzy Londyn i góry w Colorado, a nie blichtr w Los Angeles.
    Zawsze mówiłam, że mam "europejską" mentalność. Nie wiem, czy zawdzięczam to opowieściom dziadka, czy niechęci do wszelkiego rodzaju gal, bankietów i sztucznych uśmiechów. Cieszę się, że Amerykanie wyróżnili mnie nominacją do nagrody Grammy, chętnie wracam do USA na koncerty, odwiedzam rodzinę i przyjaciół, ale jeśli nie odpoczywam w Colorado, wracam do Londynu. Tu czuję się najlepiej.

    Mając pod nosem znakomitą nowojorską scenę jazzową, zaczęłaś karierę w londyńskim klubie Cafe Boheme. Od tamtego czasu nagrałaś dziesięć płyt, podpisałaś kontrakt ze słynną wytwórnią płytową Blue Note, masz na swoim koncie nagrody. Ryzyko się opłaciło, ale mogło się nie udać. Zastanawiasz się nad tym czasami?
    Wcale o tym nie myślę. Nie jest przecież oczywiste, że udałoby mi się zrobić błyskawiczną karierę, gdybym została w Nowym Jorku. Poza tym kilka dobrych lat śpiewania w jazzowym klubach nauczyło mnie jeszcze większej pokory. Po Cafe Boheme trafiłam zresztą do klubu, którego współwłaścicielem był znakomity saksofonista jazzowy Ronnie Scott i występowałam tam obok największych światowych gwiazd jazzu. Po tych doświadczeniach byłam w 1997 roku gotowa na nagranie debiutanckiej płyty "Close Your Eses". Wszystko zdarzyło się więc w odpowiednim momencie. Myślę, że jestem szczęściarą. I umiem "wychodzić naprzeciw" ludziom i zdarzeniom, które spotykam na mojej drodze.

    Gdzie, kiedy i za ile na koncert
    Stacey Kent wystąpi dziś o godz. 20 w Sali Koncertowa Radia Wrocław (ul. Karkonoska 10). Bilety kosztują: 50, 90, 120 i 150 zł.

    Artystka ma 43 lata i jest uważana za jedną z najlepszych wokalistek jazzowych na świecie. Urodziła się w New Jersey, studiowała komparatystykę literacką w Nowym Jorku, potem skończyła londyńską Guildhall School of Music and Drama. Często współpracuje z mężem, saksofonistą tenorowym Jimem Tomlinsonem. Album "Breakfast On The Morning Tram" (2007) przyniósł jej nominację do nagrody Grammy. Kent jest laureatką BBC Jazz Award (2002) dla najlepszej wokalistki. Artystka zaśpiewała w na-gradzanym filmie Richarda Loncraine'a "Ryszard III".

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama