"Dochodzenie. Na styku" – skomplikowana kryminalna intryga

    "Dochodzenie. Na styku" – skomplikowana kryminalna intryga

    Małgorzata Matuszewska

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Nigdy nie oglądałam serialu „Dochodzenie” (dlatego dedykacja „Dla fanów” na początku tego tomu w ogóle mnie nie dotyczy), świat pani detektyw Sarah Linden, prowadzącej bardzo trudne sprawy w wydziale zabójstw, poznałam dzięki książkom Davida Hewsona. To brytyjski autor trzech powieści na podstawie duńskiego serialu. Świetnych. A serialu wcale nie trzeba znać, żeby dać się wciągnąć do tego świata.
    "Dochodzenie. Na styku" – skomplikowana kryminalna intryga

    ©Wydawnictwo Marginesy

    „Dochodzenie. Na styku” to thriller z czasów, zanim Linden i Holder zostali partnerami. W tej książce Stephen Holder jest tajniakiem z wydziału narkotykowego, jego praca to ciągła infiltracja środowiska, w które wrósł tak, że nie sposób go odróżnić od ćpunów. Nosi dżinsy dzwony, kurtkę z kapturem, samogłoski wymawia tak, że „sprawia wrażenie permanentnie nawalonego”. A kiedy na osiedlu przyczep mieszkalnych w Seattle dochodzi do wybuchu spowodowanego wytwarzaniem metamfetaminy (narkotyku wyniszczającego skrajnie i w błyskawicznym tempie), Holder ratuje dziecko – synka wytwórcy. I musi zniknąć, żeby nie przesłuchali go policjanci. On ma ważniejsze sprawy: nie dać się zdemaskować.
    I, o czym chyba nie do końca wie – nie dać się wciągnąć w świat narkotyków bardziej, niż to jest potrzebne w pracy. Tymczasem w sąsiedniej przyczepie policjanci znajdują ciało z kulą w głowie. Detektyw Sarah Linden ma co robić. Tym bardziej, że na terenie terminalu kontenerowego znalezione zostaje inne ciało, także z kulą w głowie. Dla wszystkich staje się jasne, że obie sprawy się łączą. Dwoje detektywów: Sarah Linden i John Goddard muszą ze sobą współpracować.
    Sarah ma cechy, dzięki którym łatwo ją rozpoznać w kolejnych książkach: upodobanie do skandynawskich swetrów z golfem, kłopoty osobiste, upór i dociekliwość oraz zaangażowanie w śledztwo graniczące z obsesją. Już wiadomo, że ona nigdy nie odpuszcza, a kieruje się rzadko zawodzącą intuicją. I jest skupiona, zawsze, co Goddard lubi, bo brak skupienia każdego policjanta w wydziale zabójstw może po prostu kosztować życie. Goddard to także osobowość policyjna. Żonaty, oczekujący dziecka (żona, myśląc, że zaraz urodzi, jedzie do szpitala, nie informując męża, alarm okazuje się fałszywy), pracujący za dużo i zbyt intensywnie. Baterie ładuje donatami, przez co hoduje coraz większy brzuch i brak zadowolenia z siebie. „Tak czy inaczej, człowiek musiał być co najmniej lekko niezrównoważony, żeby pracować tak jak oni” – pisze Karen Dionne i niewątpliwie ma rację. Intryga (od początku wielowątkowa) komplikuje się, kiedy detektywi trafiają na dziwne powiązania zabitych: ze światem naukowych badań, ogromnymi pieniędzmi, hazardem, a także organizacją rozrywek, którymi zajmują się rdzenni Amerykanie (to „polityczne” określenie Indian nikomu nie jest na rękę, nawet im samym). Dobry kryminał dziś to nie tylko sensacyjna intryga. Kryminał pełni rolę powieści obyczajowej i dobry autor powinien tak utkać obyczajowe tło, żeby pokazać fragment interesującego świata. Karen Dionne bardzo dobrze się spisała, pokazując szczegóły: Amerykanów pijących kawę w bardzo znanej sieci, naukowców oddalonych od rzeczywistości, hazard, uzależnionych od narkotyków i policjantów – profesjonalistów nieradzących sobie z własnym życiem. Nie tylko dla fanów serialu.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama