Big Cyc rozdaje klapsy na lewo... i na prawo

    Big Cyc rozdaje klapsy na lewo... i na prawo

    Krzysztof Skiba

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Z Krzysztofem Skibą z zespołu Big Cyc rozmawia Marek Zoellner
    Big Cyc rozdaje klapsy na lewo... i na prawo

    ©Marcin Oliva Soto

    Zwykle przed wyborami zespół Big Cyc atakował na całego. A teraz cisza... Jakiś cenzor podciął Wam skrzydełka?
    Po prostu uznaliśmy, że nie będziemy się tym razem bawić w piosenki wyborcze. Ta piana szybko oklapnie. W polityce nie dzieje się nic takiego, co uważamy za warte obśmiania. Nie ma żadnych nowych skandali, żadnych zjawisk masowych czy ruchów społecznych. Parę aferek, owszem, się zdarzyło, ale to dla nas nic ciekawego. No, ewentualnie Palikot trochę miesza. Ale nawet on jeszcze musi trochę popracować, żeby zasłużyć na naszego klapsa.

    Ale tak zupełnie przed polityką nie uciekacie?
    Postanowiliśmy sięgnąć w bardziej zamierzchłe czasy. Po 23 latach grania wydajemy poważną płytę. To album historyczny pt. "Zadzwońcie po milicję", który nawiązuje do trzydziestej rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Premiera 13 grudnia.

    To jest taka pocztówka z PRL-u?
    Muzyczna pocztówka, bo sięgnęliśmy do nagrań podziemia rockowego z lat 80. Prawdziwego podziemia, bo Perfect, Lombard czy Lady Pank grały wtedy normalne koncerty. Były też Dezerter i KSU, ale my schodzimy jeszcze niżej do podziemia. Zabawiliśmy się w detektywów i zagramy kawałki mało znanych dziś w oficjalnym obiegu kapel, takich jak Cela Nr3, Kartel czy wrocławska grupa Miki Mausoleum, w której grał słynny Krzysztof "Kaman" Kłosowicz.

    Oprócz muzyki będzie też słuchowisko, m.in. o Wrocławiu.
    To nagrania, które udostępnił nam Instytut Pamięci Narodowej. Dźwięki z demonstracji we Wrocławiu, Gdańsku i Nowej Hucie; fragmenty audycji z Radia Wolna Europa i radia Solidarność; przebitki z milicyjnych radiostacji. Wszystko razem tworzy niezwykłe słuchowisko o tym, co kiedyś się działo każdego dnia na ulicach, na naszych oczach.

    Wracając do dzisiejszych czasów - mieliście propozycję, żeby dla kogoś nagrać piosenkę wyborczą?
    (śmiech) Ostatnio nie, ale kiedyś pewne ugrupowanie - nazwy nie zdradzę - chciało, żebyśmy nazwę ich partii umieścili w tekście naszej piosenki. Spodobał im się "Makumba". Odmówiliśmy jednak bardzo zdecydowanie.

    Dlaczego? Przecież pewnie byłby z tego niezłe pieniądze?
    Nie jesteśmy zespołem, który robi dla kogoś na zamówienie dźwięki. Tym bardziej dla partii politycznej. Nie lansujemy towaru, który jest gdzieś zaszyfrowany w tekstach. Pod pojęciem towaru rozumiem właśnie partię. Big Cyc zawsze trzymał dystans do wszystkiego i wszystkich. I nadal konsekwentnie zamierzamy rozdawać nasze klapsy i na lewo, i na prawo. Tym w środku, o ile tacy są, też się może dostać.

    A Skiba nie myślał, żeby kandydować? To ostatnio takie modne...
    (znowu śmiech) Takiego pomysłu na życie nigdy nie miałem. Dla mnie to strasznie nudne zajęcie. Trzeba gdzieś łazić, głosować. Mam awersję do partii jeszcze z czasów komuny. Te ich zebrania... Chyba po 15 minutach wyskoczyłbym przez okno.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama