Wielkie śniadanie pierwszaków w Oławie

    Wielkie śniadanie pierwszaków w Oławie

    Małgorzata Rabenda

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Jak smakuje Jan III Sobieski? Okazuje się, że zwycięzca bitwy pod Chocimiem jest pyszny. Śmietankowo-owocowy.
    Wczoraj został zjedzony na śniadanie przez licealistów z Oławy. Kanibalizm? Skąd! Podobizna króla zdobiła tort, którym zajadali się pierwszoklasiści. A wszystko to na śniadaniu pierwszaka, niebanalnych otrzęsinach w Liceum Ogólnokształcącym w Oławie.

    - Zamiast organizować typową szkolną akademię, postanowiliśmy zjeść razem śniadanie na świeżym powietrzu - wyjaśnia opiekunka samorządu szkolnego Aleksandra Skibińska-Brzezicka. - Chcemy, aby pierwszy rok w tej szkole był dla naszych uczniów słodki jak ten tort - śmieje się nauczycielka. D

    Dlaczego widniała na nim podobizna króla?
    - To patron naszego liceum - wyjaśniają uczniowie.
    Chociaż pierwszakom najbardziej smakowało ciasto, nie zapomnieli też o owocach i pieczywie. A po południu zagryzali kiełbaski na wspólnym grillu.

    Uczniowie mieli szansę poznać się lepiej jeszcze przed biesiadą. Przed każdą klasą postawiono szereg zadań. Uczniowie musieli m.in. przedstawić swoją grupę skeczem, piosenką albo wierszem. Humaniści wystawili scenkę o sześciu krasnoludkach. Dlaczego w ich bajce jest o jednego krasnala za mało?
    - Każdy skrzat symbolizuje jedną klasę, a tych jest właśnie sześć - tłumaczy z uśmiechem Ewa Olczyk, uczennica klasy I f.

    Oławianie na otrzęsiny zaprosili też zespoły ludowe zza wschodniej granicy - z Lwowa i Podhajec. - Jan III Sobieski zwyciężył tam Tatarów i Kozaków - przypominał burmistrz Oławy Franciszek Październik.
    Zespół z Podhajec najpierw sam zatańczył, a później uczył licealistów tradycyjnych pląsów i podrygów. Ukraińcy tańczyli też razem z oławianami. Później opuścili parkiet i pozwolili pierwszakom zaprezentować się w pełnej krasie.

    Uczniowie spisali się znakomicie.
    - Gdyby nie stroje, pomyślałbym, że to profesjonaliści - chwali młodszych kolegów trzecioklasista Paweł Beyga. - No, może niektóre pary muszą jeszcze trochę poćwiczyć - dodaje po chwili ze śmiechem.

    Tomasz Grzyb z Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej chwali pomysł nietypowych otrzęsin.
    - Nic tak nie łączy jak jedzenie - tłumaczy psycholog. - Przy wspólnym posiłku powstają więzi, które procentują przez lata - twierdzi.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama