Data dodania: 2011-08-20 21:38:19 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2011-08-20 21:57:58
Ks. John Baptist Bashobora, charyzmatyk z Ugandy, podczas mszy świętej w legnickim kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa. Na spotkanie z uzdrowicielem przyjechali chorzy z Polski i z zagranicy. (© fot. piotr krzyżanowski)
Podczas modlitwy z charyzmatykiem z Ugandy, chromi wstawali z wózków i próbowali chodzić . Co tak działa: Duch Święty czy psychologia? Odpowiedzi szukali Agata Grzelińska i Piotr Kanikowski.
Katarzyna (gość), 16.03.12, 13:27:12
Tu nie chodzi ani o sektę, ani o dar przekonywania, ani o podstawianie kogoś na wózkach. Tu chodzi o jedno, o WIARĘ. Bo albo ją ktoś ma albo nie. A Ci co jej nie mają i głupoty opowiadają powinni koniecznie przynajmniej jeden raz wziąć udział w takich rekolekcjach. To uwierzą na 100%. Ja na takich rekolekcjach byłam w styczniu 2012 w Słupsku i żal mi tych, którzy są nieświadomi siły i mocy Pana Jezusa. A ojciec John Bashobora w wielkiej pokorze i skromności służy Panu, jest narzędziem w jego rękach, jest łącznikiem między Panem a człowiekiem. To co przeżylismy z mężem podczas tych rekolekcji i to co się dzieje w naszym domu od czasu tych rekolekcji, jest cudem. Mąż funkcjonuje normalnie, chociaż ostatnie 2 lata do rekolekcji to były tylko wizyty u przeróżnych lekarzy z powodu zdruzgotanego kręgosłupa. Szykowany był do 2 operacji, bo już nie mógł siedzieć. Jest na rencie, bo nie nadawał sie żadnej pracy. Teraz otworzyliśmy własną firmę a oprócz tego mąż spełnia swoje marzenia życia, czyli tresura psów(kondycja konieczna). A jeżeli chodzi o mnie, to taki "mały drobiazg"- miałam problem z nietrzymaniem moczu, konieczna była operacja. Po trzech dniach od rekolekcji stwierdziałam, że nie mam tego problemu. I wcale nie prosiałam o uleczenie z tej dolegliwości. Dla siebie faktycznie nie prosiałam o nic, bo na względzie miałam głównie dobro i zdrowie męża. Ale mnie jak widać też spotkał "bonus". A nasz dom jest nie ten sam co przed rekolekcjami. Jest spokój, miłość i zrozumienie. Jednak oprócz tego dużo modlitwy. Bo chociaz zawsze należeliśmy do katolickiej i praktykujacej rodziny, to teraz twierdzę, że to była słaba wiara, pomimo tego, że wszystkie sakramenty, msze, święta itp. przechodziliśmy zgodnie z tradycją. Celowo piszę z tradycją, bo niekoniecznie z wiarą.
I tak jak ktoś napisał"na łaskę trzeba się otworzyć i umieć ją przyjąc", ja dodam jeszcze, że trzeba dać coś z siebie - serce. Trzeba chcieć kochać. I to wszystko.
Na koniec dodam jeszcze, że podczas rekolekcji przystąpiliśmy z mężem do spowiedzi generalnej. To zdecydowanie pomaga, żeby sie otworzyć. Bo już sama szczera spowiedź jest przyzwoleniem z naszej strony na przyjmowanie łask od Pana. Życzę wszystkim duzo wiary.
odpowiedzi (0)
Tak: 1
Nie: 0
Aleksandra (gość), 13.02.12, 21:16:42
Ten kto nie doznał uzdrowienia, nie zrozumie, jak blisko może człowieka stanąć Bóg by go poddźwignąć i mu pomóc. Jedni mogą gdybać, inni niedowierzać, a jeszcze inni posądzać o sekciarstwo i szarlatanizm. Nie wolno wkładać wszytskich do jednego garnka. Uzdrowienia się zdarzały i zdarzać się będą. Nie tylko te zewnetrzne, ale i te wewnętrzne, które otwierają wnętrze Człowieka. Na łaskę trzeba się otworzyć i umieć Ją przyjąć. Krytykować każdy potrafi, przeżywać niekoniecznie.
Tak: 3
Nie: 0
Zuzia (gość), 21.08.11, 21:37:01
a moze faktycznie ma dar przekonywania, poniewaz choroba to jest sprawa negatywnego myslenia i postepowania. Ludzie sami siebie lecza i sami wpedzaja sie w chorobe a ba nawet sami skracaja sobie
zycie. A z Ciebie Janek Dzbanek usmialam sie do rozpuku jestes dowciny - podobnie jak ja podchodze
do takich uzdrowien sceptycznie no ale czasami warto w cos uwierzyc i wtedy jest cud jak sie w cos uwierzy.
Ja bylam na taki seansie w Londynie gdzie przyjechal Morris Cerullo uzdrowiciel z USA seans byl ciekawy
ale tez tam byly podstawione osoby no i w ruch poszly wiaderka na zbiorke kasiorki ludzie calymi garsciami
sypali funciaki a po paru latach czytalam artykul w gazecie roznie sie wypowiadali a wiec sama nie wiem co myslec...
odpowiedzi (0)
skomentujJanek Dzbanek (gość), 21.08.11, 04:56:32
albo ten czarny klecha jest uczciwy i nie zdaje sobie sprawy,że jest tylko narzędziem w rękach grupy cwaniaczków albo raczej wykluczmy ten wariant. Murzyni to rasa bystrzaków i Breszband dogadał się z jakimiś żydkami i na sporej grupie durnych polaczków trzepie kasiorkę, to proste , wystarczy podstawić kilku wynajętych "inwalidów " na wózkach, którzy w pewnym momencie jak kiedyś Eddy Murphy na jednym z filmów, raptem wstawali ( ! ) na równe giczały. Polacy to taki durny i naiwny Naród ( nie wszyscy, rzecz jasna ), że tutaj wariata grają zarówno żydki, Chinole z autostradami, Murzyny a niedługo przyjadą eskimosy na rowerach. Sie porobiło... 50 lat żyję i cudów nie widziałem, jutro rano jak nie wstanę o 3.30 do roboty, to żadnych cudów nie będzie i mnie wypier...lą na zbitą mordę, więc wstać MUSZĘ !
Tak: 5
Nie: 11
"Gazeta Wrocławska"
Dział Prenumeraty
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
071 374 81 15
p.jastrzebska@
gazeta.wroc.pl
Prenumerata domowa
Prenumerata teczkowa
"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 374 82 49
faks 071 374 81 35
reklama.wroclaw@
polskapresse.pl
Więcej o reklamie (kliknij)
"Gazeta Wrocławska"
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 37 48 151
Reklama
Reklama
Czy wybierasz się na pierwsze zakupy do Sky Tower?
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.