Normalne buractwo

    Normalne buractwo

    Marek Twaróg, redaktor naczelny

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Nie jestem nowoczesny. Nie chodzę z lewicująca młodzieżą na marsze w obronie praw mniejszości, chętnie kastrowałbym pedofilów, zamiast dyskutować o prawach człowieka, mam gdzieś żaby, które przeszkadzają w budowie chodnika, bo nie rozumiem, dlaczego są ważniejsze od życia zabijanych pieszych.
    Do tego chętniej wierzę prof. Jaworowskiemu i filmowi "Globalne ocieplenie - wielkie oszustwo" niż Alowi Gore'owi, który walczy ze zmianami klimatycznymi tak, że każe nam wracać do jaskiń.

    Ostatnie dni są testem dla mojej nienowoczesności. Test wyszedł fatalnie, jak ocenił mój postępowy kolega. Wyszło - i tu użyję już języka bardziej adekwatnego dla człowieka zacofanego: żem jest prymityw, no po prostu słoma z kaloszy wylata.

    Wszystko przez to, że akceptuję istnienie tabu. Nie tabu bezwzględnego, czyli unikania rozmów na trudne tematy, uciekania od poważnych problemów, braku reakcji, gdy niewygodne prawdy kłócą się ze starym porządkiem świata.
    Moje rozumienie dobrego istnienia tabu ma wymiar towarzyski. By sprowadzić to do symbolu: jestem zdania, że przy stole lepiej nie mówić o zaparciach. I tylko tyle. Byłem przekonany, że tak daleko przesunąłem granice, że nigdy nikt nie zrobi mi awantury o to "żem burak".

    Ale zrobił, bo moje buractwo objawiło się w kontekście podpasek. Trochę to żenujące - zdaję sobie sprawę - ale właśnie podpaski zrobiły w ostatnich dniach karierę. PKP w ramach kontraktu reklamowego chciało każdej kobiecie dodawać do biletu podpaskę. Z kolei feministki uznały za stosowne wezwać wszystkie postępowe kobiety, żeby wysyłały podpaski do minister Kopacz i w ten sposób zaprotestowały przeciwko planom rejestracji kobiet w ciąży.

    Oba idiotyczne pomysły łączy pełne zrozumienie dla faktu nieistnienia tabu. Inicjatorzy akcji promocyjnej przy kasach biletowych i feministki uznały, że pewne towarzyskie niedomówienia nie są warte pielęgnowania. Że nie ma żadnej wartości w tym, że na spotkaniu rodzinnym nie roztrząsamy swoich problemów z życiem seksualnym, że hemoroidy nie stają na forum spotkań biznesowych, a przy dziewczętach z gimnazjum nie mówi się o dosadnie o męskich rozrywkach.

    Gdy sprzeciwiam się takiemu burzeniu porządku i w akcjach z podpaskami widzę niestosowność - czuję, że jestem nienowoczesny. Ale też czuje, że jestem normalny.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama